Wiem co to znaczy myśleć ciągle o tym. Ja miałam do takiego stopnia , że nawet zwracałam uwage na wszystkie kobiety w ciąży i jakoś mi sie smutno robiło. Tak miałam jak sie starałam o 1 dziecko. Ja wiem , że wszystko jest w naszej podświadomości.
Ja też widzę WSZYSTKIE ciężarne
I maleństwa... a pora roku niestety sprzyja takim obserwacjom!ola jak tak czytam to aż ciśnie mi się na klawiaturę pytanie, czy pracujesz jako katechetka? pytam bo widze, że masz ogromną wiedzę w tym zakresie![]()
Nie jestem
Wychowałam się w rodzinie tradycyjnej, odeszłam od kościoła jako młoda nastolatka, ale zawsze czułam, że Bóg istnieje i opiekuje się mną - interesowałam się różnymi systemami religijnymi np. buddyzmem i islamem, ale nic mnie nie zatrzymywało na dłużej.
Jakoś na studiach, po nawróceniu się znajomego, zaczęłam prowadzić z nim dyskusje na temat chrześcijaństwa - zupełnie się na nim nie znałam, ale poznawałam je powoli każdego dnia, rozważając z tamtym kolegą tematy, które go trapiły. No i tak dzień po dniu roztrząsaliśmy różne zagadnienia, a we mnie się powoli coś budziło
Wiedziałam już, że odnalazłam Boga. Wiedziałam jednak, że nie ma dla mnie miejsca w kościele katolickim, który w moim odczuciu łamie nagminnie pierwsze przykazanie dopuszczając się bałwochwalczych praktyk (np. kult maryjny i świętych). Po jakimś czasie całkiem przypadkiem trafiłam do fajnej społeczności chrześcijańskiej i bardzo mi się spodobały nabożeństwa u nich. Przyjęłam chrzest i staram się żyć na chwałę Bożą, powierzając Jezusowi pełną kontrolę nad moim życiem :-)a przecież wiarę trzeba czuć jak miłość, nie da się jej narzucić i każdy ma swój sposób kochania, wierzenia i odczuwania...
Pięknie napisałaś, tak właśnie jest

W ogóle temat wiary to temat bardzo hmm..jakby to powiedzieć...trudny. Myślę, że nie powinien być tu aż tak poruszany bo to bardzo prywatna, wręcz osobista sprawa każdego człowieka. Zwłaszcza w takim momencie jak starania o dziecko, kiedy ta wiara może zostać bardzo zachwiana i rodzą się pytania, czy Bóg istnieje? Dlaczego nie chce bym miała dziecko? Czy to moja wina?
Zgadzam się - to na pewno moment testu wiary dla osoby wierzącej! Ale będzie dobrze
Trzeba oddać się Bogu, zaufać mu i pamiętać, że:"Miejcie wiarę w Boga! Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze: 'Podnieś się i rzuć w morze', a nie zwątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie ". (Mk 11,22b-23)
"Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz." (Jk 4:3)
Tak na marginesie - znasz książkę/film "Sekret"? Kilka lat temu to było bardzo popularne. Chodzi o to, że ludzie stosują wizualizacje, w których wyobrażają sobie, że ich marzenie się spełniło. Nie można wyobrażać sobie, że się czegoś dopiero CHCE, tylko, że już się to MA. W tej książce/filmie mówią o "prawie przyciągania", które działa na zasadzie "KIEDY CZEGOŚ GORĄCO PRAGNIESZ, TO CAŁY WSZECHŚWIAT DZIAŁA POTAJEMNIE, BY UDAŁO CI SIĘ TO OSIĄGNĄĆ" (P. Coelho). Dużo ludzi potwierdzało skuteczność tej metody.
Metody z "Sekretu" muszą być trochę zmodyfikowane żeby mogły być stosowane przez chrześcijanina, ale jeśli modlić się do Boga z taką 100% wiarą, że na pewno otrzyma się to, o co się prosi - czyli postawa taka, jakby już się otrzymało to, czego się pragnie - i okazywać Bogu wdzięczność za Jego łaskę, to Bóg nas wysłucha
Tylko to musi być w 100% szczera postawa
To trochę jak z relacją dziecko-rodzic - obserwuję jak bezgranicznie ufa mi moja córka i widzę na tej podstawie jakiej postawy oczekuje ode mnie Bóg 
No i temat ingerencji w płodność, wszelkie wspomagania ciąży. Wiadomo jakie zdanie ma w tym temacie kościół.
Świetnie to ujęłaś - "Wiadomo jakie zdanie ma w tym temacie kościół." - ale czy Bóg nam tego naprawdę zabronił w Piśmie Świętym?? Tylko na marginesie dodam, że antykoncepcji nam nie zabronił - nie ma o niej ani słowa w PŚ! Niestety kościół bazuje głównie na tradycji i decyzjach podejmowanych przez ludzi, a w mniejszym stopniu na Piśmie Świętym (np. kościół sam z siebie podjął decyzję, że Maryja była wniebowzięta - a nie ma o tym ANI SŁOWA w Piśmie Świętym
A na tym opiera się cały kult maryjny, naruszający pierwsze przykazanie
). Witajcie !Przepraszam że ja tak tutaj piszę ale nie mam kogo się poradzić>Jestem mamą prawie dwuletniej córeczki ,nie staramy się poki co o dziecko chodz ja bym chciała ,ale warunki narazie i finanse nie pozwalają nam na druga dzidzię.
Teśka, bardzo bym chciała Cię pocieszyć, szczególnie, że piszesz, że u Was nie jest za dobry moment, ale mi pierwszy test wyszedł negatywny, dopiero po tygodniu pokazały się II

karola to już 38dcNo ale wziąwszy pod uwagę moje wcześniejsze dłuuuuugie cykle,to ...nie chcę sobie robić nadziei.
Ja wyliczałam ostatnio termin @ na 17.06,ale ja to liczyłam,zakładając,że cykl będzie trwać 28 dni,gdzie nie trwa tyle prawie od roku. Kupiłam testy owu,ale robienie ich teraz nie ma kompletnie chyba sensu.
Jutro rano zatestuję ciążowym raz jeszcze....to by było 10 dni po terminie potencjalnej @ (ale tylko teoretycznie). Szlag mnie już trafia i narasta we mnie frustracja....przypuszczam,że u większości staraczek ten stan wsytępuje po jakimś czasie?? Do tej pory starałam się podchodzić do tego na luzie, z nadzieją i entuzjazmem...ale ileż można? Noż qrwa......
Wybaczcie słownictwo,ale w tym momencie mam ochotę wykrzyczeć na głos całą znajomą mi łacinę uliczną.
Aha,a gin i luteina= zapomnij.;/ Niemieccy lekarze bardzo niechętnie takie rzeczy przepisują.Dopiero w sierpniu mogę cokolwiek zdziałać,bo gin powiedział,że jeśli do tej pory nic się nie zmieni,to przejdziemy na jakieś medykamenty.
Karotka to Ty masz podobnie jak ja
Jeśli moje trzy dni plamień - a właściwie maleńkich ilości śluzu z brązowymi niteczkami - nie traktować jak @, to już mam 41 dc
Postanowiłam nie robić już testu. Pamiętasz, miałam mdłości przez wiele dni (spójrz na mój wykres), teraz już mi przeszły, ale zaczęły pojawiać się krótkie bóle piersi (piersi mnie NIGDY nie bolą) - pół sekundy ukłucia obu piersi po bokach w stronę pach. Poza tym dość często boli mnie w krzyżu jak na @. Podbrzusze już nie boli i przestałam czuć ucisk i napompowanie, które dość długo mi towarzyszyły i sprawiały dyskomfort przy schylaniu. Temperaturę mam dość niską, chociaż wiem, że to nie wyklucza ciąży, bo ma być wyższa niż na początku cyklu, a ja nie mam punktu odniesienia żeby sprawdzić. Coraz mocniej jednak skłaniam się ku temu, że te trzy dni plamień to była pseudo-@ i tak naprawdę mam 13 dc i MOŻE niedługo nawiedzi mnie owu, chociaż przy staraniach o pierwsze dziecko nie nadchodziła sama z siebie i musiałam brać clo
Czekam jeszcze i zbieram siły żeby wybrać się do gin - od razu spróbuję uderzyć do publicznej poradnii niepłodności, bo podejrzewam, że tam mi najszybciej dadzą stymulację.Mieszkasz na tyle daleko od granicy, że nie możesz wyskoczyć do prywatnego lekarza w PL??
Ja wyliczałam ostatnio termin @ na 17.06,ale ja to liczyłam,zakładając,że cykl będzie trwać 28 dni,gdzie nie trwa tyle prawie od roku. Kupiłam testy owu,ale robienie ich teraz nie ma kompletnie chyba sensu.
Jutro rano zatestuję ciążowym raz jeszcze....to by było 10 dni po terminie potencjalnej @ (ale tylko teoretycznie). Szlag mnie już trafia i narasta we mnie frustracja....przypuszczam,że u większości staraczek ten stan wsytępuje po jakimś czasie?? Do tej pory starałam się podchodzić do tego na luzie, z nadzieją i entuzjazmem...ale ileż można? Noż qrwa......



