Tili wiesz ja czasu nie mam jeździć po klientkach ,bo maz pracuje a ja z małym jeździć nie bede
Twój Mezus ma fajny fach w ręku,i z tego jest niezła kaska...
Akuku dobrze to ujelas " niedomyslni" i to dotyczy wszystkich aspektów życia ,niestety
fach ma dobry i byla super kasa jak mieszkalismy w Londynie, pracowal z wylacznoscia na jednej firmy i bylo ok ale niestety nie na tyle by pozwolic sobie na kupno domu w londynie

gdzie ceny siegaly od 300 tysiecy funciakow.. wtedy zdecydowalismy sie przeniesc do malej miejscowosci gdzie mozemy sobie pozwolic na kupno wymarzonego domku
niestety po przeniesieniu bardzo ciezko bylo sie wbic na rynek

male miejscowosci uwielbiaja swoich fachowcow tych od 'dziada pradziada' i z polecenia
czas mijal a zlecen malo.. poza tym mielismy problem z kredytem
jako samozatrudniajacy sie bank stwierdzil, ze nie wiadomo jakie moga byc dochody w przyszlym roku..
wtedy postanowilismy, ze na jakis czas maz pojdzie do roboty na kontrakt az kupimy dom, odkujemy sie i postawimy warsztat na nasz wymarzony interes ;-)
takze w ciagu tygodnia jest setterem maszyn a w weekendy robi fuszki, drobne remonty, naprawy, boilery, zaczyna sie coraz ladniej krecic
niestety zaplatalismy sie teraz bo ma ustawione 3 kuchnie do zobienia a nie ma kiedy bo kontrakt i praca na pelen etat uniemozliwia
a nie chcemy sie porwac na to, ze rzuci robote i zajmie sie wlasna firma bo jak po tych kuchniach nic nie bedzie to co dalej??
takze wisimy troszke i nie wiemy co robic
na szczescie lepiej sie martwic ze pracy za duzo niz za malo

ja moim rodzicom nic nie mowie, ze sie staramy
powiedzialam mamie ze sie nie zabezpieczamy to sie na mnie spojrzala

i spytala zaczepnie, a jak 'cos' sie stanie? to jej odpowiedzialam - plakac nie bede

wiec chyba sie domysla