reklama

Staraczki listopadowe 2012 :)

spooky ja mam ten sam problem, co prawda my dopiero kilka miesięcy po ślubie ale no żesz kurdę przejść mi przez gardło nie chce, jakoś mi tak głupio, dziwnie... może gdyby sami jakoś zaproponowali... na razie tak wszystko bezosobowo do nich mówię ale jakoś to tak dziwnie brzmi....

hej, mężatki z większym stażem, podrzućcie jakieś dobre sposoby co z tym fantem zrobić. jak to było u Was?

Ja do swoich teściów zwracam się bezosobowo. Czasem kombinuję by zgrabnie się wypowiedzieć a nie urazić. ja mam matkę jedną i tego się trzymam:-).
Moja teściowa to dobra kobieta, i za mną jest bardzo. To typ "zagłaskać kotka na śmierć". Przerabiałam mieszkanie z nią i wiem, że lepiej jest jak nie mamy kontaktu 24h na dobę.

Karola- jeśli kochasz a na bank kochasz i jeśli on kocha a na bank kocha to Wam fochanie przejdzie. Szkoda życia na pierdoły. Faceci są z marsa więc nie ma czemu się dziwić są INNI! Ale za to ich kochamy, nie? Mój nie jest typem romantyka, nie spoufala się i nawet ktoś inny powiedziałby że jest oschły. On ma naturę zadaniowca konkretnego. Musi zrobić, zobaczyć, podumać i się pocieszyć. Po tylu latach związku (z 10 będzie..6 rok leci po ślubie) zrozumiałam dopiero, że nie warto być dumnym do końca co nie znaczy że by pozbawić się swoich zasad. Kieruj się nie tylko sercem, czasem daj przebić się rozumowi:-). Będzie dobrze!!!:-)
 
reklama
Ja do swoich teściów zwracam się bezosobowo. Czasem kombinuję by zgrabnie się wypowiedzieć a nie urazić. ja mam matkę jedną i tego się trzymam:-).
Moja teściowa to dobra kobieta, i za mną jest bardzo. To typ "zagłaskać kotka na śmierć". Przerabiałam mieszkanie z nią i wiem, że lepiej jest jak nie mamy kontaktu 24h na dobę.

krowka podpisuję się wszystkimi kończynami pod Twoimi słowami!

:szok:Boże jak mi niedobrze!
 
emalia testowałam 4 dni temu więc są jakieś szanse, że teraz pokazała by się druga kreska?

krówka kurcze blade, no kochamy się, ale każde z nas jest takie uparte i zawzięte w sobie, że każdy chce postawić na swoim, ja to już kompletnie, nie ma bata, pierwsza ręki na zgodę nie wyciągnę.... wiem, że to źle, ja to wszystko wiem... :zawstydzona/y: niestety taki paskudny charakter odziedziczyłam po ojcu.... :-(

co do zwracania się do teściów, no niby wiem, że jesteśmy teraz rodziną ale jakoś mi tak głupio walić do nich prosto z mostu "mamo" i "tato"... no a przecież per pan/ pani nie będę się już do nich zwracać... tak źle i tak nie dobrze....

ja to jednak nadaje na falach kultury zachodniej, o ile łatwiej by było gdyby w Polsce przyjęło się zwracanie do teściów po imieniu tak jak ma to miejsce np w UK lub USA :happy2:
 
Karola- ja czasem mówię do swojej po imieniu:-) Nawet tak mówi mój M hehe. Brzmi to sympatycznie ;-)

Czasem warto odpuścić..

No i trzeba wziąć po uwagę również to, ze jak się człowiek złości to zmarszczki się robią:szok:;-)
 
o nie-e, na razie nadal jestem na etapie "wqurw maxymalny" połączony z "nie podchodź do mnie bo pożałujesz" więc o wspólnych wakacjach nie ma mowy aktualnie,

upssss, przed wakacjami są jeszcze ferie zimowe.... a my mamy już zarezerwowany pensjonat w górach i ułożony harmonogram białego szaleństwa na desce... :baffled:
 
hej dziewczyny, co prawda podczytuje was, ale naprawde nie mam co pisac, bo ani temperatury nie mierze, sluzu plodnego juz dwa miechy nie mialam, juz sama nie wiem co sie dzieje z moim cyklem:confused:mam dostac @ za trzy dni, a nic tam na dole nie czuje, wiec jeden wielki znak zapytania, chodze przybita, zmeczona bez wyrazu, wiec same widzicie kompan ze mnie zaden.

co do zwracania sie do tesciowej, ja mowilam jej po imieniu, przez gardlo by mi nie przeszlo "mamo", tesciowa zaakceptowala taki stan rzeczy, moze dlatego, ze byla mloda babka jeszcze, u mojej mamy by to nie przeszlo, moj m ma sie zwaracac per mamo, wiec juz przez 6 lat zwraca sie bezosobowo i tak pewnie zostanie...
 
Kasoku- ja też nie mierzę, śluzu nie obserwuję nie ma bobosksów. Starania może za 3 miesiące. Więc i ze mnie kompan żaden. pisz, pisz bo Ciebie tu brakuje. Twojej szczerej wypowiedzi:-):tak:.
Skoro nic nie czujesz to może się udało???
 
reklama
krowko predzej w totka wygram, w ktorego nie gram haha, nie powalilo sie ze mna po tej swinskiej luteinie, w sumie od smierci tesciowej 25 listopad dostalam szybciej @ no i mam jazde, poza tym moj m jeszcze ma za slabe na to zeby zaplodnic, bierze juz miesiac te lekarstwa,alw jakos juz w nic nie wierze, dola mam strasznego, siedze sama w domu i mysle i mysle...zmeczona juz jestem tym czekaniem, testowaniem, sprawdzaniem, nakrecaniem sie, a i tak wychodzi jak wychodzi...wkurza mnie to,ze moje rodzenstwo po trojce raz za razem, moja mama zachodzila w ciaze jak krolik, co prawda ronila, ale nie miala problemu z samym zajsciem, a ja??? aj dobra nie bede sie tu zalic...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry