die_perle
Fanka BB :)
Krówka wieksze piersi to pozytywny skutek uboczny raczej
moj naukowiec konstruuje lasery swiatlowodowe - czyli optoelektronika laserową...ale nie pytaj wiecej bo dla mnie to czarna magia
Limonka mam takie dziwne wrazenie(przepraszam jesli Cie uraze) ze Wy zyjecie jakby obom siebie a nie ze soba...to masz swoj swiat- swoje spostrzezenia, odczucia, zyjesz w tym a on ma zupelnie inny- i tak sobie funkcjonujecie obok siebie az ktores wybucha...
ja wiem jedno- podstawa zwiazku jest rozmowa- nikt nie siedzi w naszych glowach i ma prawo niewiedziec o naszych oczekiwaniach- a faceci sa zuplenie inaczej skonstruowani niz my- i bynajmniej nie tak domyslni i empatyczni- z nimi najlepiej kawe na lawe- z czasem naucza sie rozmawiac.
Ja wiem ze moim na poczatku tez roznie bywalo- mialam zal ze czegos tam nie robi- ale w zasadzie nigdy mu nie mowilam wprost zrob to i to apotem jeszcze to - od a do zet- tylko wlansie jak mi sie nagromadzilo to wybuchalam- a on w zasadzie nic nie kumal o co mi chodzi skad ja taka reakcje mam- nic nie mowilam przeciez wczesniej....wiec czasem olewal moje wybuchy- no bo to penie srodek cyklu czy cos tam babskie wahania...
potem zaczelam rozmawiac- spokojnie- i bradzo obrazowo- tak po chlopsku na chlopki rozum- mowilam o tym co ja oczekuje jak to widzie i co on na to, jak odpowiadla ze np. nie wie- to mowilam w takim razie zrobmy tak ze ty do jutra przemysl to co ja ci powiedzilam i okresl swoje stanowisko w tej sprawie- i o 20 jutro wrocimy do romowy ok? on na to ze ok- i o 20 na drugi dzien juz cos tam powiedzial...tak malymy kroczkami doszlismy do etapu kied komunikujemy sie bardzo wprawnie- ja sie nauczylam jego on mnie- rozmawiam duzo i o wszytkim- jak z najlepszym przyjacielem- tak moj maz jest moim najlepszym kumplem i przyjacielem- tak go traktuje i on tak traktuje mnie- moze dlatego jakos tak latwo nam rozmowa przychodzi- bo oboje odczuwamy wewnetrzna potrzebe sie sobie wygadac!
wiec moze i wy -Pam i Limonka cos takiego sprobujecie wypracowac..
dodam tylko jeszcze od siebie ze z moim pierwszym mezem byla totalna katstrofa ze wszytkim- czlowiek sie budzi codziennie wie ze jest nieszczesliwy , ze jest zle, ze czuje sie podle w tym zwiazku, szuka wytlumaczenia, i miota sie jak taki ptak w klatce...ale nie szuka tak naprawde wyjscia....ja po 1,5 roku takiego miotania w koncu obudzilam sie i pomyslam ku-rwa a gdyby go nie bylo? to co? z nim jestem totalnie nieszczesliwa a chyba tak nie powinno byc? wszystko co zle ma zwoazek z nim, moze jak go nie bedzie to bedzie lepiej! i to byl ten dzien kiedy postanowilam ze koniec tej katorgi! nie zaluje- choc bylo ciezko...
Limonka mam takie dziwne wrazenie(przepraszam jesli Cie uraze) ze Wy zyjecie jakby obom siebie a nie ze soba...to masz swoj swiat- swoje spostrzezenia, odczucia, zyjesz w tym a on ma zupelnie inny- i tak sobie funkcjonujecie obok siebie az ktores wybucha...
ja wiem jedno- podstawa zwiazku jest rozmowa- nikt nie siedzi w naszych glowach i ma prawo niewiedziec o naszych oczekiwaniach- a faceci sa zuplenie inaczej skonstruowani niz my- i bynajmniej nie tak domyslni i empatyczni- z nimi najlepiej kawe na lawe- z czasem naucza sie rozmawiac.
Ja wiem ze moim na poczatku tez roznie bywalo- mialam zal ze czegos tam nie robi- ale w zasadzie nigdy mu nie mowilam wprost zrob to i to apotem jeszcze to - od a do zet- tylko wlansie jak mi sie nagromadzilo to wybuchalam- a on w zasadzie nic nie kumal o co mi chodzi skad ja taka reakcje mam- nic nie mowilam przeciez wczesniej....wiec czasem olewal moje wybuchy- no bo to penie srodek cyklu czy cos tam babskie wahania...
potem zaczelam rozmawiac- spokojnie- i bradzo obrazowo- tak po chlopsku na chlopki rozum- mowilam o tym co ja oczekuje jak to widzie i co on na to, jak odpowiadla ze np. nie wie- to mowilam w takim razie zrobmy tak ze ty do jutra przemysl to co ja ci powiedzilam i okresl swoje stanowisko w tej sprawie- i o 20 jutro wrocimy do romowy ok? on na to ze ok- i o 20 na drugi dzien juz cos tam powiedzial...tak malymy kroczkami doszlismy do etapu kied komunikujemy sie bardzo wprawnie- ja sie nauczylam jego on mnie- rozmawiam duzo i o wszytkim- jak z najlepszym przyjacielem- tak moj maz jest moim najlepszym kumplem i przyjacielem- tak go traktuje i on tak traktuje mnie- moze dlatego jakos tak latwo nam rozmowa przychodzi- bo oboje odczuwamy wewnetrzna potrzebe sie sobie wygadac!
wiec moze i wy -Pam i Limonka cos takiego sprobujecie wypracowac..
dodam tylko jeszcze od siebie ze z moim pierwszym mezem byla totalna katstrofa ze wszytkim- czlowiek sie budzi codziennie wie ze jest nieszczesliwy , ze jest zle, ze czuje sie podle w tym zwiazku, szuka wytlumaczenia, i miota sie jak taki ptak w klatce...ale nie szuka tak naprawde wyjscia....ja po 1,5 roku takiego miotania w koncu obudzilam sie i pomyslam ku-rwa a gdyby go nie bylo? to co? z nim jestem totalnie nieszczesliwa a chyba tak nie powinno byc? wszystko co zle ma zwoazek z nim, moze jak go nie bedzie to bedzie lepiej! i to byl ten dzien kiedy postanowilam ze koniec tej katorgi! nie zaluje- choc bylo ciezko...
.


a po tym czasie nie wiem jak to bedzie mam zamiar isc do polskiego ginekologa na to badanie do 13 tyg. a potem chyba do 22 jest jakies jeszcze wazne - musze poczytac dokladnie i zapisac bo mam maksymalny zanik pamieci 