dzizas ile wy piszecie.....
czytałam co drugą stronę więc sorry jak kogoś pominę...
Tili biedaczko, Ty to się nacierpisz... mam nadzieje, że Ci to wkrótce przejdzie!!!
Limonko ech Ci faceci, z nimi źle ale bez nich jeszcze gorzej...
Die heh, my też jak para wariatów czasami się zachowujemy, normalnie czasami czuje się jak bym miała brata z którym można się powygłupiać, poszturchać, wygadać, wypłakać w rękaw. Często np. ganiamy się wokół ściany przelotowej między kuchnią/salonem a przedpokojem. Ja sobie stoje spokojnie w kuchni on podejdzie, klepnie mnie, ja mu chce oddać a on ucieka... no i gonitwa gotowa.

raz się ganialiśmy wokół tej ściany i mój M był w skarpetach i chciał szybko wejść w zakręt i nogi mu odjechały na panelach i glebnął, leżał jak długi chyba z 10 minut i tak się śmiał, że ze śmiechu nie mógł wstać, a ja prawie się posikałam ze śmiechu, tylko moja mama się wystarszyła, że coś się stało bo pewnie nieźle huknęło na dole, hehe
Ogólnie często mamy takie głupawki z ganianiem się, a to ktoś kogoś walnie i drugi chce mu oddać, albo ktoś kogoś upaprze czymś i oczywiśćie druga strona musi go dopaść i oddać. Ech, stare a głupie co nie?
Pam ja tam też obstawiam, że to po trawce, mój ex jarał i eksperymentował z różnymi rzeczami (bardzo dużo się przez to kłóciliśmy aż w końcu mnie zdradził i to już przesądziło o wszystkim ale to osobna historia), no i jarał sobie no i skutkiem tego był mięczak... 19 letni chłopak, na pozór zdrowy a bardzo często nie był w stanie stanąć na wysokości zadania...

miał z tego częste stany depresyjne i wtedy jarał jeszcze więcej

no i koło się zamykało...
ogólnie to straszny smutas był z niego, mój Marcin to zupełne przeciwieństwo tamtego, aczkolwiek oboje mają na imię Marcin. No cóż, Marcin Marcinowi nie równy
dziewczyny czy to normalne, że mam cały czas taką samą tempkę? (gdzie się podziały moje słynne "nietoperze"?)