reklama

Staraczki Weteranki...

reklama
Iza- wiem że tutaj jest wiele życzliwych osób nigdy w to nie wątpiłam :) Dlatego tu jestem :))

amalfi oto właśnie chodzi że nie wiem czym jest problem ja miałam "bardzo" podwyższoną prolaktynę ale zbiłam ją ze 2-3 m-ce temu. Mąż ma armie hmmm.... z ruchliwością ok ale 4 % prawidłowej budowy jak byliśmy w klinice leczenia niepłodności profesor powiedział Nam że on u Nas problemu nie widzi i mamy się "bzykać jak najwięcej" bo jesteśmy młodzi i zajdziemy w ciążę tylko potrzeba czasu. Ale nawet nie sprawdził jajeczkowania co się okzałao jak poszłam do swojego lekarza że właśnie prolaktyna mi ją zblokowała. Więc to było bicie głową o mur. Zapuisałam się ale na kase chorych do speca od niepłodności mam wizyte w czerwcu licze na tego człowieka ma tyle dobrych opini, jak nie będę próbowała iui na NFZ właśnie u tego lekarza jak mi w ogóle to zaproponuje :)

Amalfi- nie potrzebuje zrozumienia, ale nie dam nikomu satysfakcji że coś mi nie wychodzi, spotykam się na co dzień z ludzką złośliwością i z ludzkim zakłamaniem. Nie nawidze ludzi fałszywych,może dlatego że ja sama tego nie robie i dlatego mnie tak to denerwuje. Nie potrafie nikomu źle życzyć, chciałabym żeby ludzie żyli dobrze i widzieli tylko świat w kolorach, ale tutaj jest najczęściej spotykana zawiść, zazdrość- dlatego ja jestem odizolowana i niech się dzieje to po za mną, na szczęście mój mąż tez tak myśli :)
Odbiegłam od tematu....
Ale kochana co do raka cóż ja mogę rzecz, ja rozumiem co przechodzą Ci ludzie którzy mają tą straszna chorobę i wiem że cierpią za nic, sama swego czasu borykałam się z guzem na piersi wielkości jaja kurzego i też drżałam że jest to rak złośliwy, na szczęście okazało się że to nic groźnego, jedno jest pewne ja juz będę pod kontrolą lekarską całe życie w sensie onkologicznym.
Jak widać każde ***** się do mnie przyplącze, choć jest to ***** pomieszane ze szczęściem, bo mam cudownego męża, fajną pracę, piękny domek tylko do pełni szczęścia brakuje Nam ten Mały Tuptuś, zresztą jak większości z Nas tutaj siedzących na tym forum.

A jeśli chodzi o to co napisałam "że nikomu nie mówię", wiem że wiele dziewczyn dzieli się tym z rodziną, ja po prostu nie zniosła bym tego współczucia- nie potrzebuje żeby ktoś się nademną litował, jestem na tyle silna że sama z mężem sobie poradzę. Choć nie powiem ostatnio przechodze jakiś kryzys bo jestem jak widać wylewna!

ZA TO WAS Z GÓRY BARDZO PRZEPRASZAM DZIEWCZYNY :((
 
Dzień dobry dziewczynki :)
pewnie nie wpadnę już przez Święta tutaj, więc już teraz składam świąteczne życzenia :)
4370.jpg
 
Witajcie babeczki-niedawno wstałam,ale po wczorajszych pracach w ogrodzie i krótkim rókawku chyba mnie przewiało czy co..bo dzis czuje sie jakbym kijem przez plecy dostała...połamana cala jestem..;/

Amalfi-oprawiłam sobie tan rysunek Zuzy i wisi w naszej sypialni......


Mama jesteś wielka dopiero teraz zobaczyłam ten wątek ale ja tez tu będę przychodzić bo czuje sie jak odrzut na każdym innym temacie :(
Ostatnio mam taaakiego mega doła że aż mi głowa wysiada.
Zaczyna powoli do mnie docierać że Nasze życie będzie sie toczyc bez dziecka:( Tak mnie to boli że nawet nie zdajecie sobie sprawy :(((( Chciałabym przelać cała swoja miłość na jednego chociaż malucha ale wiem tez że to nie możliwe i czs sie z tym pogodzić tak naprawde do końca :((

Pozdrawiam

Małpajaja-witaj:))z niczym sie nie bedziesz godzić!!!!! ja bardzo wierzę ,ze uda Wam sie mieć Niunię,ze lekarz Ci pomoże ,że prl zbijesz jak trzeba...
domyślam sie jak sie czujesz bo ostatnio załapałam takiego doła,ze nie było mnie sporo na bb (bo właśnie nie chciałam litosci ,ze znów sie nie udało-wiem ,ze tu sie wszystkie wspieramy i jak po raz kolejny przylezie @ to wszystkim jest przykro,ale po tym ostatnim cyklu moje poczucie wartości spadło niemalże do 0...trochę sie pozbierałam,odpoczelam od tematu-bo nie od dziewczyn,tęskniłam okrutnie-i wróciłam,otworzyłam wątek i bedziemy walczyć wszystkie razem!!!).
u mnie wie tylko siostra,ze sie staramy..bo jak jedny czy drudzy znajomi sie dowiedzieli to właśnie było to co napisałam wcześniej-po co Ci trzecie dziecko????masz już dwoje!...(a co to jest limit na dzieci-jak ja zajde to innej sie nie uda??????wrrr)..skoro masz problemy daj sobie spokój....
i takie tam...przestałam więc mówić w realu,ze sie szarpiemy z tematem-achhhhh życie.


Małpajaja-przytulam Cie do mojego 75B-pisz z nami,wytrzyj nosek,nie płacz już -jak nie bedziesz miała siły walczyc to wezmiemy Cię pod rece i pomożemy iść dalej!!!

musi sie nam wszystkim udać!!!!!!!


Iza,Ewunia,Lopop,Palemka,Maćku,Wikula,Kahaka,Lilith i reszta gangu-pozdrawiam i ściskam mocno!!!
 
Mam 25 lat jesteśmy prawie 3 lata po ślubie, przestaliśmy się zabezpieczać gdzieś pół roku po ślubie ale nie bardzo Nam wychodziło zaczełam szukać przyczyny okazało sie nie tak dawno że mam za wysoka prolaktyne którą zbiłam jakieś 3 miesiące temu była bardzo podwyższona a mężusiowi wyszła nie najlepsza armia ale nie tragiczna, miałam robione HSG w grudniu ale dopiero po niej zbiłam prolaktynę. Łudzę się że to wina prolaktyny bo jakoś ciężko mi sie z tym pogodzić. Podjęłam decyzję i zapisałam się na wizytę do specjalisty którą mam dopiero 20 czerwca ale ja poczekam jak może mi to pomóc licze na to że facet będzie znał się tak na rzeczy jak piszą dziewczyny i że zaproponuje mi coś konkretnego jeśli nie zacznę nalegać na iui ale na NFZ bo skoro mogę zrobić to taniej na pewno tak zrobię tym bardziej że jest to lekarz który pracuje w szpitalu i w klinice leczenia niepłodności. Ot tyle o mnie :)
Wasza historia jest bardzo podobna do naszej. Ja tez gleboko wierzylam, ze to prl jest winna. Okazalo sie niestety, ze nie tylko. Nadal w ciazy nie jestem...
Mam nadzieje, ze z Toba bedzie inaczej. Musisz byc tylko cierpliwa, bo prl nie ustepuje tak z dnia na dzien, nawet jesli jej poziom juz jest oki. U mnie od prawidlowego wyniku do prawidlowej owulacji minelo 3/4 miesiace:tak:

Iza niektore sie doktoryzuja fakt hehhe, ja sie nie wglebiam, czasem nie chce wiedziec za duzo
No niestety... Duza czesc lekarzy jest malo wylewna i niewiele sie mozna od nich dowiedziec. Dlatego aby sie czegos dowiedziec trzeba poszperac w necie. A to na parwde kopalnie wiedzy! I w wielu przypadkach gdyby nie on, dalej staloby sie w miejscu...;-)

Amalfi- nie potrzebuje zrozumienia, ale nie dam nikomu satysfakcji że coś mi nie wychodzi, spotykam się na co dzień z ludzką złośliwością i z ludzkim zakłamaniem. Nie nawidze ludzi fałszywych,może dlatego że ja sama tego nie robie i dlatego mnie tak to denerwuje. Nie potrafie nikomu źle życzyć, chciałabym żeby ludzie żyli dobrze i widzieli tylko świat w kolorach, ale tutaj jest najczęściej spotykana zawiść, zazdrość- dlatego ja jestem odizolowana i niech się dzieje to po za mną, na szczęście mój mąż tez tak myśli :)

A jeśli chodzi o to co napisałam "że nikomu nie mówię", wiem że wiele dziewczyn dzieli się tym z rodziną, ja po prostu nie zniosła bym tego współczucia- nie potrzebuje żeby ktoś się nademną litował, jestem na tyle silna że sama z mężem sobie poradzę. Choć nie powiem ostatnio przechodze jakiś kryzys bo jestem jak widać wylewna!
Ja natomiast jestem szczera jesli chodzi o nasz problem. Choroba jak choroba. :sorry:
Wcale nie odczuwam, ze ktos sie nade mna lituje... Tylko wkurzaja mnie opowiesci z happy endem - jakos do mnie nie przemawiaja. :confused2:
I wydaje mi sie, ze tak jest latwiej. Bo prawda jest taka, ze jesli para jest kilka lat po slubie to ludzie i tak snuja domysly, i tak wspolczuja a niektorzy czuja satysfakcje.

I nie obraz sie (tylko dyskutujemy, wymieniamy poglady ;-)), ale ja bym powiedziala, ze Ty jestes falszywa. Bo udajesz, ze jest wszystko w porzadku, gdy nie jest... Nawet przed wlasna rodzina.:sorry:

I tak sobie mysle, ze byc moze problem bezplodnosci jest w Polsce ignorowany wlasnie przez pary, ktore to ukrywaja. Bo jesli przyjac, ze tylko polowa mowi o tym glosno, to liczba jest calkiem inna. A ludzie starsi od nas o pokolenie, dwa nie zdaja sobie sprawy, jak wiele par dotyka obecnie bezplodnosc. A jak juz sie dowiedza to nie moga tego pojac...
 
macku nie wiem czy tu chodzi o falsz, ja nie mowie, bo nie chce zeby moja mama sie martwila, wie tylko moje jedna kumpela, bo wiedziala to zanim ja zaczelam w ogole leczenie. Bo ja to wiedzialam cale swoje zycie, ze bede miala problemy, nie wiem skad, ale wiedzialam.
malpajaja ja nie pisalam o gozku, tylko o zlosliwym wlasnie, ze nie wiemy co znaczy walka o zycie i sie nie dowiemy poki co. Zmien lekarza i bedzie ok, idz do kliniki ktora sie tym specjalizuje i niech Was ktos wreszcie zacznie leczyc. Ja sie wybieram wlasnie, tzn po wakacjach
mama ja tez bym oprawila taki obrazek heehe
 
hejaaa
Składam waz zyczenia...juz teraz
4406.gif

ale wroce niebawem,,hee
Ide swiecic jaja,zaraz moja mama bedzie,,potem wpadne...swieta spedzam z BB..hhee
milego dniaaaaaa
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry