ivi
uzależniona;) // I.2010
A co do psów, to moja mama zaproponowała, że weźmie naszego jak urodzę, ale absolutnie się nie zgodziliśmy. Nie dość, że później pies mógłby nie zaakceptować dziecka, to jeszcze moją mamę widział 2 razy w życiu i nie będę stresować psa pobytem u obcych ludzi (no niestety, ale nasz pies mojej mamy i męża nie zna). I tak jak mi wszyscy wmawiali, że dzień ślubu z psem to nieporozumienie (bo zabieganie, pełno ludzi w domu) a udowodniłam, że się da. I tym razem też uważam, że jak się postąpi właściwie to będzie ok.
yyy w takim razie z wagą nie rywalizuje! :-) ale spokojnie, po porodzie i połogu weźmiemy się za siebie i raz dwa dawna figura wróci:-)
co do psa i ślubu- myśmy dzień przed ślubem Kalę wywieźli do opiekunki, odebraliśmy dwa dni po.. Ale u opiekunki ona czuję się jak u siebie a myśmy się na weselu nie stresowali ze pies sam w domu;-)
Właśnie czytałam opowieści z porodówki

