Elzbietko, ja w czasie calej ciazy mialam co jakis czas bardzo rozcienczone uplawy, ktore wlasnie przy smianiu sie albo smarkaniu itepe atrakcje wylewaly sie ze mnie.. a w dniu porodu samo cieklo i to byl czop! tylko mial juz kolor ciemnorozowy, podbarwiony krwia.
a takie pseudoczopy, grudy galaretki (raz nawet duze jak opuszek kciuka) to przed porodem mialam codziennie i to nie bylo czopem :-(
ale na pewno cos sie zaczyna, skoro nigdy wczesniej nie mialas takich objawow :-) trzymam kciuki!
ooo wlasnie mi odszedl taki ciemnobrazowy podbarwiony krwia wiec to napewno byl czop tak? a co do saczacych sie wod to ja codziennie budze sie wilgotna w kroku tylko nie wiem czy to wody czy sie poprostu spocilam :-( mam wielkiegos tracha ze mi wody odejda (naraz albo na raty) i ja tego nei zauwaze i maluszkowi cos sie stanie :-( strasznie sie tego boje :-( ale puki co maly sie bardzo duzo rusza wiec to chyba gwarancja tego ze z nim wszystko dobrze co? co sadzicie na ten temat?
i też czasami się martwię czy dzidzi wód niezabraknie
ale z mojego małego doświadczenia wiem że wody da się odrużnić od pocenia się czy czegoś tam podobnego
:-(), więc chyba wszystko jest dobrze.
Ciekawa jestem ile czasu teraz będę czekać na jakieś konkretne objawy porodu
Przynajmniej do niedzieli, bo wtedy to ja sama już mam termin ;-)
ale ja naprawde chciałabym już urodzić
Może wtedy zacznie się coś dziać ;-) A tak jak w myślach popędzasz swojego szkrabka, to on ci chce na złość zrobić i sprawdzić twoją cierpliwość ;-)