Skakanka, ja od 6 tyg. do prawie 4 miesiąca leżałam w domu i brałam leki...krwawiłam i miałam skurcze, i cudem uniknęłam szpitala, bo jak już mnie chcieli kłaść to wszystko przeszło. Lekarzy zmieniałam 2 razy...dopiero 3 lekarz zajął się mną porządnie. Pierwszy to właściwie skreślił moją dzidzię i kazał czekać na najgorsze - świnia. No i psychicznie czułam się fatalnie....
Ale dość już złego wspominania.
Jeśli chodzi o seksik ...to u mnie napewno zadziała, ale zastosuje go w nowym roku 2007...już raz wydaje mi się , że zadziałał, ale jak miałam niecałe 35 tyg. No i trzeba było potem lezeć....
Skurcze zaczęły się 2 dni po seksiku-to chyba on je wywołał, co?
Elżbietka, to mnie zaskoczyłaś? Specjalne menu? To ja bym sobie wzięła jakiś deser z bitą śmietaną hihihihi...albo bezy.....

Jak znam życie są amatorki na takie luksusy i za taką cenę......
Na Inflanckiej na zwykłej sali i porodowej i poporodowej jest bez rewelacji...duszno jak cholera.A na tych płatnych tylko trochę lepiej - tyle , że jesteś sama. Już przeżyję te 3 dni w zwykłej sali.
Dziś dowiedziałam się, że niestety nie skończyli remontu porodów rodzinnych (mieli 15.12 skończyć). I ordynator obiecuje, że niby 3 stycznia będzie skończone, ale nie wiadomo. Podobno do połowy stycznia może się przedłużyć. Lekarz mi powiedział, żeby lepiej się nie śpieszyć, bo porody rodzinne są przeniesione gdzieś indziej i tam standard jest byle jaki, a i tak każą 500 zł. płacić. A po remoncie to podobno ma być ładnie...nowe sanitariaty itp. Więc jeśli nie dostaniesz się na Żelazną i będziesz chciała jechać na Inflancką - zadzwoń i upewnij się czy już skończyli te remonty....bo się wkopiesz.