Hyh a ja znowu regularne skurczyki co pol godziny, szlag mnie trafia, bo oczywiscie nic sie nie nasilaja, ale szyjka musi puszczac bo po kazdym czop odchodzi dalej, chociaz kij wie. Powtarzam sobie nie nastawiaj sie glupia, znowu mala sobie w kulki z toba leci, ale sie kurcze nastawiam buhuuu wariuje. Do tego dostalam lekkiego rozwolnienia, niby kolejna mozliwa oznaka porodu ale ostatnio rozwolnienia u mnie czeste wiec poprostu cierpie... mala wwiercona w miednice rozpycha spojenie lonowe tak ze sie czasem wyprostowac nie moge... poza tym glowa w pecherzu a nogami oczywiscie w zoladku wiec zgaga meczy dlugasek z niej bedzie, mam strachja ze sie bidula w ciuszki nie pomiesci bo choc nie zapowiada sie ze bedzie duzo wazyc to napewno jest dluga...
Niech sie ta moja cora zdecyduje wreszcie czy jej wygodnie czy nie, jak jej wygodnie to niech sie tak nie rozpycha a jak nie to niech wylazi wreszcie...
Mezulo spi, przestawia sie na dzienny tryb zycia, bo ostatnio cale noce gral... niech spi... dopuki jeszcze moze.
Mam dosc ide na kolejy kubek kakao tylko to mi dzis humor poprawia...