Mnie teściowa wciąż porównuje do szwagierki, która po urodzeniu syna w pół roku wróciła do dawnej sylwetki. Ale nie bierze pod uwage, że szwagierka nie ma tendencji do tycia, od zawsze była drobnej kości i nie musiała się głodzić i katować, bo organizm sam wrócił do wyglądu z przed ciąży. Poza tym teraz wygląda jak jakiś przeszczep, a nie człowiek. Ani biustu, ani tyłka... Więc jak mam tak wyglądać to chyba wybieram swoje 4 kg na +
Poza tym wracając do pracy szybciej zrzuca się kg, bo siedząc na urlopie wychowawczym (tak jak ja) czasami ma się za dużo czasu na jedzenie o czym mogłam zapomnieć pracując, dzięki czemu jak się wzięłam za siebie potrafiłam zgubić 8 kg w 2 miesiące czego nigdy nie osiągnę siedząc w domku...