reklama

Wprowadzamy nowe dania do jadłospisu

reklama
tak czytam te wszystkie wypowiedzi i głupieję całkiem. wytłumaczcie mi to czarno na białym :-) powiedzmy że chcę zacząć coś wprowadzać dziecięciu jutro. czy można np. rano dać troszkę soczku, potem jakąś marcheweczkę ugotować a na noc dodać do mleczka kaszkę ryżową? czy to musi być najpierw jedna rzecz i codziennie coś dodawać? w sensie że jutro soczek, po jutrze soczek i marchewka a na trzeci dzień soczek marchewka i kaszka (na a po np trzech dniach do tej marchewki dodawać kolejny składnik). wiem że denerwujące jest powtarzanie wkoło tego samego ale to moje pierwsze dziecko i zawrotu głowy można dostać z nadmiaru wszystkich tych wiadomości :-)

dzięki za wszelkie odpowiedzi.

nie chciałabym ci namieszać bo wiem że są tu dziewczyny,które o wiele lepiej sie znają na wprowadzaniu nowych dań, ale moje spostrzeżenia są takie:
-ostrożnie z soczkami bo nas uczula głupi sok winogronowy a i sok jabłkowy moze zaszkodzić
-na samym początku wprowadziłabym kaszkę bo jest chyba najbezpieczniejsza...schematy żywieniowe każą wprowadzać jedną nową rzecz raz na 6 dni i trzymałabym sie tego również....
-no i kiedy opanujecie już kaszkę można zacząć bawić sie daniami typu marchewka,ziemniaczek itd...w słoiczkach warto czytać dokładnie skład bo jak już wyżej pisałam w wielu zawarty jest sok,mleko,masło itp dziwactwa

reasumując wg.mnie
kaszka-ewentualnie soczki (herbatki) mogą być nawet lekko rozcieńczone żeby potem dzidziuś nie olał mniej smacznej marchewki-na koniec dania główne :-)

Mam nadzieje, że nie namotałam :-)
 
ja jak zaczęłam rozszerzać dietkę to zaczęłam od marchewki i soku jabłkowego rozcieńczonego z przegotowaną wodą :tak: marchewkę dawałam przez 5 dni, potem do marchewki doszedł ziemniaczek i tak przez kolejne 5 dni. zawsze dawałam do picia sok jabłkowy z wodą - ale my mieliśmy problemy z kupką więc nie chciałam żeby marchewa nam zaszkodziła jeszcze bardziej. w międzyczasie doszły kaszki - ja daję bezsmakowe, niesłodzone, bezmleczne - robię z wodą i dodaję jakieś owoce ze słoiczka, głównie jabłko i jabłko z czymś ;-)

a dziś czwarty dzień testowaliśmy fasolkę szparagową - chyba się przyjęła ;-)
no i do kaszki dodałam samą śliwkę suszoną - wcześniej dawałam z jabłkiem, no i dałam małej jedną łyżeczkę tej śliwki zanim do kaszki powędrowała, młoda ładnie buźke otworzyła, przełknęła po chwili miała odruch wymiotny :happy2: ale śliwkę w kaszce zjadła bez odruchu :-) tyle, żę pare łyżeczek - tradycyjnie :dry:.
 
tak czytam te wszystkie wypowiedzi i głupieję całkiem. wytłumaczcie mi to czarno na białym :-) powiedzmy że chcę zacząć coś wprowadzać dziecięciu jutro. czy można np. rano dać troszkę soczku, potem jakąś marcheweczkę ugotować a na noc dodać do mleczka kaszkę ryżową? czy to musi być najpierw jedna rzecz i codziennie coś dodawać? w sensie że jutro soczek, po jutrze soczek i marchewka a na trzeci dzień soczek marchewka i kaszka (na a po np trzech dniach do tej marchewki dodawać kolejny składnik). wiem że denerwujące jest powtarzanie wkoło tego samego ale to moje pierwsze dziecko i zawrotu głowy można dostać z nadmiaru wszystkich tych wiadomości :-)

dzięki za wszelkie odpowiedzi.

Ja robiłam tak, że:
- zaczęłam rozszerzanie diety od kleiku ryżowego, który podawałam przy ostatnim wieczornym karmieniu
- po około 1.5 tyg zaczęłam od 1 łyżeczki marchewki, podawałam samą marchewkę przez tydzień
- później wprowadziłam jabłko, ale strasznie córcie mi zatwardzało i zaprzestałam po jednym podaniu dania marchewka + jabłko
- później dawałam marchewka + ziemniak też przez tydzień
- z soczkami poczekałam prawie do 5 miesiąca
- kaszki ryżowe podawałam po 4 miesiącu zaczynając też od jednej łyżeczki
A później już jakoś poszło, tylko trzeba uważać na składniki i pilnie obserwować co np dziecko uczula czy zatwardza.
Lekarze zalecają wprowadzanie jednej nowości na tydzień.
To chyba na tyle ;-)


A u nas dziś pierwsze podejście Warzyw z jagnięciną i kaszką jaglaną z Bobovity. Z początku odruch wymiotny - moje dziecko będzie chyba wegetarianinem... :dry: No i oczywiście opory na każdy możliwy sposób, jak tylko odruch wymiotny minął, bo wszystko co ma mięso jej nie smakuje. Jedynie w miarę jadalny jest kurczak, ale to też rzadko kiedy przechodzi, bo mega protesty Julka stawia. Dziś obiadek wyglądał tak, że dziecko odstawiało himery, matka zabawiała zabawką i dopiero wtedy zainteresowa swoją ukochaną grzechotką jadła, po czym po połowie słoiczka zabawka się znudziła i zaczął się ryk. Więc obiad i tak skończył się butlą. Do tego marudzi bo dolna dwójka jej ewidentnie wychodzi, więc żeby chociaż butlę zjadła też trzeba się nieźle namęczyć. Zwariować idzie :dry:
No i Julka stwierdziła, że śniadań jeść nie będzie, a już na pewno nie mleko. Drugi dzień z nią walczę. Wczoraj zjadła połowę gęstej kaszki łyżeczką po czym zaczęło się plucie, a dziś misiowy jogurck, który zapiła herbatką... :dry: Niedługo to się całkim przestawi na dietę bezmleczną i dojdzie do tego, że na samych warzywach i owocach będzie jechać, jak na wegankę przystało.... :sorry2::dry::dry::dry:
 
Nie ma sprawy...my zawsze chętne i skore do pomocy :-)

Black widzę że i u Ciebie protest mleczny...współczuje wiem jak to boli...a skoro mała ewidentnie nie chce jeść mięsa to próbuj jej to jakos mieszać z owocem jakimś...wiem dla nas brzmi drastycznie ale dzieciaczki tego tak nie widzą...już to kiedyś pisałam że u mojej bratowej jej córa przyswajała mięso tylko z brzoskwinią lub jabłkiem...nakładała na łyżke troszke tego i tego i stopniowo zmieniała jej te proporcje...no bo qrde mięsko tyle dobrego wprowadza do organizmu to szkoda żeby sie zniechęciła na samym początku...

My chwilowo wróciliśmy do podstaw tyle że domowych...marchew ziemniak rosołek...na deserek brzoskiwnia jabłko (bobovita mus) a ok 17 jogurcik...no i zakupiłam nową herbatke..owocową w której nowym składnikiem jest truskawka (mało bo mało ale zawsze)...zobaczymy jaka bedzie reakcja organizmu bo smakowo mały szaleje :-)
 
reklama
skoro mała ewidentnie nie chce jeść mięsa to próbuj jej to jakos mieszać z owocem jakimś...wiem dla nas brzmi drastycznie ale dzieciaczki tego tak nie widzą

w sumie niektórzy dorośli też tak mieszają sobie - tylko papkę robią dopiero w paszczęce ;-)
kaszka z jabłakmi to niby co ?
a schabowy obłożony ananasem czy inną brzoskwinię ?
a pieczony schab ze śliwką ?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry