kuleczka_ok
Zadomowiona(y)
klaudia bo ja zrobiłam SINLAC wg opisu 125 ml wody - 7 łyżeczek płaskich i wszystko luźno pływało
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
125 ml wody - 7 łyżeczek płaskich i wszystko luźno pływało

tak czytam te wszystkie wypowiedzi i głupieję całkiem. wytłumaczcie mi to czarno na białym :-) powiedzmy że chcę zacząć coś wprowadzać dziecięciu jutro. czy można np. rano dać troszkę soczku, potem jakąś marcheweczkę ugotować a na noc dodać do mleczka kaszkę ryżową? czy to musi być najpierw jedna rzecz i codziennie coś dodawać? w sensie że jutro soczek, po jutrze soczek i marchewka a na trzeci dzień soczek marchewka i kaszka (na a po np trzech dniach do tej marchewki dodawać kolejny składnik). wiem że denerwujące jest powtarzanie wkoło tego samego ale to moje pierwsze dziecko i zawrotu głowy można dostać z nadmiaru wszystkich tych wiadomości :-)
dzięki za wszelkie odpowiedzi.
marchewkę dawałam przez 5 dni, potem do marchewki doszedł ziemniaczek i tak przez kolejne 5 dni. zawsze dawałam do picia sok jabłkowy z wodą - ale my mieliśmy problemy z kupką więc nie chciałam żeby marchewa nam zaszkodziła jeszcze bardziej. w międzyczasie doszły kaszki - ja daję bezsmakowe, niesłodzone, bezmleczne - robię z wodą i dodaję jakieś owoce ze słoiczka, głównie jabłko i jabłko z czymś ;-)
ale śliwkę w kaszce zjadła bez odruchu :-) tyle, żę pare łyżeczek - tradycyjnie
.tak czytam te wszystkie wypowiedzi i głupieję całkiem. wytłumaczcie mi to czarno na białym :-) powiedzmy że chcę zacząć coś wprowadzać dziecięciu jutro. czy można np. rano dać troszkę soczku, potem jakąś marcheweczkę ugotować a na noc dodać do mleczka kaszkę ryżową? czy to musi być najpierw jedna rzecz i codziennie coś dodawać? w sensie że jutro soczek, po jutrze soczek i marchewka a na trzeci dzień soczek marchewka i kaszka (na a po np trzech dniach do tej marchewki dodawać kolejny składnik). wiem że denerwujące jest powtarzanie wkoło tego samego ale to moje pierwsze dziecko i zawrotu głowy można dostać z nadmiaru wszystkich tych wiadomości :-)
dzięki za wszelkie odpowiedzi.
No i oczywiście opory na każdy możliwy sposób, jak tylko odruch wymiotny minął, bo wszystko co ma mięso jej nie smakuje. Jedynie w miarę jadalny jest kurczak, ale to też rzadko kiedy przechodzi, bo mega protesty Julka stawia. Dziś obiadek wyglądał tak, że dziecko odstawiało himery, matka zabawiała zabawką i dopiero wtedy zainteresowa swoją ukochaną grzechotką jadła, po czym po połowie słoiczka zabawka się znudziła i zaczął się ryk. Więc obiad i tak skończył się butlą. Do tego marudzi bo dolna dwójka jej ewidentnie wychodzi, więc żeby chociaż butlę zjadła też trzeba się nieźle namęczyć. Zwariować idzie 
Niedługo to się całkim przestawi na dietę bezmleczną i dojdzie do tego, że na samych warzywach i owocach będzie jechać, jak na wegankę przystało.... 



skoro mała ewidentnie nie chce jeść mięsa to próbuj jej to jakos mieszać z owocem jakimś...wiem dla nas brzmi drastycznie ale dzieciaczki tego tak nie widzą