reklama

Wrześniówkowe mamy

My ze spacerku wrocilismy o 20:30 tak ladnie bylo to pospacerowalismy sobie w trojeczke
Hanifka na hutawce sie bujala i zejsc nie chciala co sie ja sciaglo to w ryk nic nam nie pozostaje tylko montowac jutro hustawke w domu na futryny drzwi...I dalam jej lyczek soczku mojego z kartoniku ze slomki sie napila...teraz smacznie spika
 
reklama
Hruda ja oszukiwalam hanifke w nocy by oduczyc ja od mleka ijak normalnie przyzadzam mleko ze 120 ml wody i 4 miarek tak przyzadzilam z tyle samo wody i co 2-3 dni zmniejszalam o jedna miarke az do samej wody doszlam
 
Hruda, trudno powiedzieć. Maciuś w nocy to daje się nieźle nabrać. Na 120 ml daję pół miarki i on to wypija, ale nie do końca. Choć ostatnio już się nie budzi tak często. Możesz dac na początek o jedną miarkę mniej. A i jeszcze jedno: czy Stasiu pija herbatki, soczki lub wodę?
 
Hruda, trudno powiedzieć. Maciuś w nocy to daje się nieźle nabrać. Na 120 ml daję pół miarki i on to wypija, ale nie do końca. Choć ostatnio już się nie budzi tak często. Możesz dac na początek o jedną miarkę mniej. A i jeszcze jedno: czy Stasiu pija herbatki, soczki lub wodę?
No wlasnie...malo. Czasem tylko 30ml dziennie wody/herbatki/soczku...bo wypluwa ten ustnik niekapka:-(...ale ja i tak go molestuje tymi plynami - stercze z nim i tym niekapkiem zeby wypil...a on ma w nosie.
qrcze..to w zasadzie powinnam pisac na innym watku ale chyba BBeczki mi wybacza:zawstydzona/y::-)
 
O, u Atruviell się światełko świeci:-) Co słychać, kochana?

Jestem, Majandro, jestem. Od rana - z przerwą na zakupy i krótkie odwiedziny u prababci - nadrabiam trzydniową nieobecność. Właśnie skończyłam wątek główny, szok ile naskrobałyście przez te kilka dni:szok::szok::szok:. W ubiegłym tygodniu dostaliśmy zwrot podatku i z miejsca wzięliśmy się za wydawanie haraczu. Przede wszystkim przedwczoraj kupiliśmy chłopakom porządne łóżko piętrowe w Rollerze w Goerlitz. Wczoraj cały dzień je skręcaliśmy i kombinowaliśmy, jak ustawić wszystko w pokoiku dzieci, żeby zyskać trochę miejsca, bo nowe łóżko zajmuje prawie połowę powierzchni. Ale nie było wyjścia, bo dotychczasowy tapczanik Kuby rozsypał się w drzazgi i stanowił już spore zagrożenie dla naszego nadruchliwego smyka. Jestem zadowolona bo łóżko jest naprawdę porządnej jakości, wytrzymałe i ładnie wykonane, z możliwością rozłożenia w razie potrzeby na dwa osobne tapczany. Do tego natrafiliśmy na spore przeceny, bo całość kosztowała nas niecałe 350 Euro i na samych materacach udało się zaoszczędzić prawie 150 Euro. Do tego dokupiliśmy wreszcie porządne rolety na okna, bo do tej pory w pokoiku były gołe okna, nową suszarkę do bielizny, bo stara wyzionęła ducha, no i odremontowaliśmy balkon (malowanie, sztuczna trawa, skrzynki z pelargoniami i takie tam). Wydaliśmy kupę kasy i narobiliśmy sobie roboty na cały weekend. Do tego jesteśmy w trakcie zmiany operatora sieci internetowej, już wkrótce żegnamy się z naszymi dotychczasowym dostarczycielem vel "pojawiam się i znikam" tudzież "płacicie a i tak nie macie" na porządny i mam nadzieję bezawaryjny internet służbowy małżonka. Od tygodnia jestem na urlopie wychowawczym i mam nadzieję, że do końca kwietnia uda mi się złożyć papiery o zasiłek rodzinny i wychowawczy. A tak poza tym, to Tymek znowu wydziwia z jedzeniem, ale dzisiaj zauważyliśmy, że idą mu górne jedynki, więc to pewnie dlatego. Częściej robi też kupkę, choć o normalnej konsystencji. I jest marudny niewiarygodnie. Normalnie cały dzień piszczy, bo nie płacze, nie marudzi, a piszczy tak strasznie, że wysiadają mi nerwy i bębenki w uszach.

Atru - no to piekny ogrod masz na balkonie. Idzies w slady Tygryska? Ja niestety nie mam zaciecia do roslinek. Postanowilam nawet w czas srogiej zimy ze na wiosne zadbam o balkonik, zasadze pelargonie albo inne kwiatki...ale na tym poprzestalam:zawstydzona/y:. W domu mam tylko jedna zywa roslinke ale i ona czasem marnieje...choc to twadzielka - nie daje sie takiej paskudnej opiekunce.
I martwi mnie Atru ze wciaz jestes taka oslabiona...co sie dzieje? Zmeczenie czy moze brak witamin?
Hruda, ja marzę o domku z ogródkiem, a że na to liczyć za bardzo nie mogę w naszej obecnej sytuacji finansowej...No to postanowiłam sobie stworzyć namiastkę ogródka na balkonie. Uwielbiam te piękne letnie niedzielne poranki na balkonie z kawusią i mężusiem... Po prostu sielanka...
A co do mojej kondycji, to już nie wiem, co się dzieję. Znowu odzywa mi się wątroba, jak zjem coś nie takiego (np. dziś po morelach suszonych) to mam atak podobny do kolki woreczka żółciowego. Po chwili puszcza ale i tak mnie to martwi. Poza tym na udzie pojawiła mi się cholernie swędząca wysypka, pewnie uczulenie kontaktowe, ale nie mam pojęcia od czego to, bo nic takiego nie jem, detergentów nie zmieniałam ani nic takiego. Swędzi mnie też wokół ust i w jamie ustnej, a jak wypiję wapno to troszkę przechodzi. I nos wiecznie zatkany, kręci mnie w nim niemiłosiernie. Nigdy czegoś takiego nie miałam. Nie wiem, czy nie wybrać się do mojej rodzinnej lekarki...:baffled::baffled::baffled:

po pierwsze Igor jeszcze nie chodzi i jeszcze troszkę zanim będzie a co do wysokości butów to oglądałam ostatnio program "Mamo to ja" na TVN Style i tam mówili ze buciki powinny odkrywać kostkę i nie mogą być za wysokie . No i powinny zginać się w miejscu 3/4 bucika czyli w paluszkach a nie w połowie i tak się zginają:-)
No ale zanim Igor zacznie chodzić to pewnie dostanie jeszcze inne buciki.
Zdania w tej kwestii są podzielone, a tyle opinii co specjalistów. Jedno jest ważne - na pierwszą parę bucików do chodzenia nie ma co żydzić wydatków. Jak kupi się te droższe np. z Elephanten czy Ecco to przynajmniej ma się pewność, że są doskonałej jakości, dobrze wyprofilowane, odpowiednio giętkie i sztywne tam gdzie trzeba. Jedna moja uwaga jest taka, że nauka chodzenia naszych dzieci prawdopodobnie przypadnie na dni gorącego lata więc rzeczywiście nic nie stoi na przeszkodzie by po trawce puszczać maluchy na bosaka. Mój Kubi właśnie w taki sposób nauczył się śmigać dosłownie w parę dni, byliśmy akurat na lipcowym urlopie, nad jeziorkiem, gdzie przed naszym domkiem była duża łąka. Najpierw traktowałam go od stóp do głów preparatem przeciwko kleszczom, a potem puszczałam na trawę i nawet jak się przewrócił to było miękkie lądowanie.

Wy tu już o chodzeniu a mój jeszcze nawet sam siadać nie umie:no::no::-D:-D
No, mój Tymo też, niestety. Chociaż już się rwie do stania:szok::szok::szok: Tzn. kiedy go podnoszę to nie chce zgiąć nóżek do siadania, a od razu wygina dupkę do pozycji pionowej. Ale nie stawiam go jeszcze, dam mu czas, żeby najpierw opanował technikę siadania, a dopiero potem poważniejsze klocki.

Zuzka też jeszcze sama nie siada i chyba nie bede jej sadzac bo niby ladnie siedzi ale jak ja cos bardzo zainteresuje albo przestraszy to sie przewraca i np wczoraj uderzyla tylem glowki o ziemie ( siedziala na takiej kolderce z welny) a dzisiaj przydzwonila nosem o podloge a ja siedzialam obok...
E, no tego to akurat nie unikniemy. Im więcej takich bliskich spotkań z podłogą tym szybciej maluch się nauczy, jak TO robić, żeby sobie zaoszczędzić kiepskich wrażeń.

Dziewczyny, czy Wasze dzieciaczki też tak nienawidzą się nudzić? Maciuś jak ma posiedzieć w krzesełku dłużej niż 10 minut to marudzi na całego. Niewiele mogę przy nim zrobić. Np. teraz już zaczyna płakać i zaraz mi wyjdzie z krzesełka:szok:

Wypisz wymaluj mój Tymo. Chociaż tą marudność w ostatnich czasach składam na karb ząbkowania, bo przecież są chwilę, że wystarczy mu dać do ręki zwykłą pieluchę tetrową a mam go z głowy na 15 minut.

He, he, zrobiłam tak jak Izabela robi, wysatwiłam go na balkon:-D Siedzi cicho i ogląda jak panowie na przeciwko budują blok:-)

Też go próbowałam wystawić na balkon ale u nas za oknem nic się nie dzieje - osiedle domków jednorodzinnych, żadnej budowy,wiercenia, dźwigów, niczego takiego, nuuuuudyyyy;-):-D:-D

I ja byłam pewna,że po obiadku pójdziemy "dada" a tu knyp- dość,ze pogoda podobnie jak u was sie psuje to mały jeszcze przed godzina miał 38 stopni :-( I cholera wie o co chodzi- nie chce mi sie wierzyć żeby to znowu na zęby bo już bez przesady mamy ich 6 a na resztę to chyba za młodzi jesteśmy. Juz nawet myślę, że może mu groszek zielona zaszkodził, bo i bieguneczki mamy ciąg dalszy. masakra.:baffled:
Ja już bym umawiała wizytę do pediatry:baffled::dry:


reexrr u sddftt7ujknkhvcfdxdrgyhujk mvcxfxfrekj,mmbvv cfghg df dd dffghhgggffcdcd to pisala Naomi tak mi sie rwala do laptopa ze musialam ja na chwile dopuscic.

Tymek jak widzi laptopa albo klawiaturę kompa to dostaje kociokwiku, wali w nią, wydziwia, jakby doskonale wiedział, do czego to służy. Dzisiaj tak się starał, że wyrwał klawisz z literką "X". Psuja mała, jak nie tatuś, to klawiatura... Eh...

Chcialam sie spytac czy ktoras z Was byla z maluszkiem w poradni zaburzen rozwoju w Łodzi w Korczaku? Czy moze jakas Łodzianka wie cos na temat tej poradni?
Moje malenstwo malo przybiera na wadze i wyslali nas do tej wlasnie poradni. W necie nic o niej nie ma wiec moze ktoras z Was mi cos podpowie. A moze w innyc miastach tez sa takie poradnie i cos wiecie na ich temat?
Pozdrawiam goraco
Eh, nie pomogę, Kinga. U nas w mieście po prostu takiego ośrodka nie ma. Jak Tymo nie przybierał na wadze to wysłali do gastroenterologa, jak miał problemy z napięciem mięśniowym i asymetrią to do ośrodka rehabilitacji. Może wpisz sobie nazwę tego ośrodka w Google'a i zobacz co wyskoczy. U mnie - jak szukam jakiś informacji to tylko Wujek Google i Ciocia Wikipedia:-D:-D:-D Jak czegoś nie ma w internecie to znaczy, że nie istnieje:tak::-):-):-)

moja juz od miesiaca zajada sie Flipsami :) Sa bezpieczne,bo szybko miekna.
A na zabki nie uzywam zelu, bo slyszalam,ze saszetki-granulki sa lepsze i stosuje tylko je.

Larcia, a czy ty piszesz o tych Flipsach zwykłych kukurydzianych czy też tych o smaku orzechowym? Trzeba uważać na smakowe chrupki orzechowe, bo orzeszki ziemne nawet w śladowej ilości mogą poważnie uczulać i prowadzić nawet do wstrząsu anafilaktycznego.

Co do przegryzek to Tymek na razie wcina zwykłe chrupki kukurydziane te z Lewiatana, bo są długie i fajnie je trzyma w rączce. W Drogerie Markt w Goerlitz kupowałam też takie malutkie sucharki od 6-go miesiąca (z firmy Hipp bodajże). No i piętkę od chleba ale tylko jak mam jakąś większą w bochenku, bo kupuję krojony i czasem te piętki są chudzieńkie.
 
reklama
aha i jeszcze mam pytanie czy nie orientujecie sie ile kosztuje w polsce zalozenie spirali????
nooo Majandra poleciala z gornej polki..1000zl? to albo cena warszawska albo cena tej platynowej lub zlotej.
Prywatnie 500-600zl. A jesli korzystasz z NFZ to nawet 250zl. Mowa oczywiscie o zwyklych 'sprezynkach';-):-), nie platynowo-diamentowo-lukrowanych:-p:-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry