reklama

Wszystko o porodzie

  • Starter tematu Starter tematu onka
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
a ja niestety muszę mieć cc, boję się cholernie ale wszyscy mnie pocieszają że i po naturalnym i po cc jest ciężko, a każda kobieta reaguje jednak inaczej ...
 
reklama
Co do porodu SN i cc to każdy jest inny, i u każdego jest inaczej i mogą być różne dolegliwości, jak leżałam na sali była kobitka 39 lat po cc, skakała, latała, wszystko robiła już zaraz po cesarce, obok lezała 20-latka po cc, masakra, jak stara babcia, ani chodzić, ani podnosić......
Co do sn ja rodziłam też z mizernym postępem, najpierw odchodziły wody, wiec ryzyko wypadniecia pępowiny i miałam jak najwiecej leżeć, potem oxytocyna, bo skurcze słabe, rozwarcie żadne! po bólach krzyżowych powoli ruszyło, czułam skurcze parte już na niepełnym rozwarciu, wiec straszyła mnie debilka że cała popękam, rzeczywiście urodziłam na 9cm, pękłam lekko, nacięli tez mnie-nic nie czułam- lekarz pięknie mnie zszył i juz na 3 dzień siedziałam na swoim tyłku:)
Uważam, że to lekarz wie najlepiej co wykonać, napewno po porodzie naturalnym najważniejsze powtarzały położne jest "wietrzenie", nie nosiłyśmy majtek srajtek, dużo chodziłyśmy, podczas leżenia czesto wietrzyłyśmy nasze wdzieki (oczywiście pod kołderką:) i naprawdę szybko wszystko sie pięknie zagoiło! Co do potrzeb fizjologicznych to różnie to bywa, niekoniecznie wina naciecia itp. Wiec różnie może być.
Ja kohane cały poród zaliczam do bardzo cieżkich, to było 20 godzin, nic nie szło, potem bóle krzyżowe, masakra, dziś sie ciut boję, ale dla maluszka mogę już dziś iść na porodówkę. A cc bardziej sie boję, bo to operacja, mam tez przykre doświadczenie przyjaciółki, umawianej z lekarzem, super extra miało być, w rezultacie przebili jej chyba macicę, bo zaraz miała drugie ciecie, usunęli jej wszystko, wiec dziewczyna 27 lat nie będzie już mieć dzieci i bierze hormony. to dla mnie wielka przestroga, bo niby miało u niej być bez stresu i wogóle.....
Nie chcę oczywiście nikogo straszyć, to też jest tylko moje zdanie, ale tak czuję i już.
 
Ja jeszcze nie dawno baaardzo chciałam cesarkę. Wręcz nie wyobrażałam sobie porodu SN. :no: Szczerze mówiąc nadal liczę na cc bo jeszcze przedemną wizyta u neurologa i on zdecyduje jak tam z moja epilepsją. Jeśli jednak stwierdzi że nie ma wskazań do cc, cóż. Przeżyję. Mama mojej koleżanki jest położną i bardzo iczę na jej pomoc. Myśle więc że nie będzie tak źle. Samego bólu i porodu się nie boję. Liczę że obecnosć chłopaka doda mi sił. Bardziej przeraża mnie nacinanie :wściekła/y: - za wszelką cenę chcę go uniknąć i to jak dłgo będę wracać do siebię. :-( Bardzo obawiam się tego, że będę czuła się nie atrakcyjna, będę musiała zrezygnpowac na bardzo długo z życia intymnego, a co za tym idzie nerwowa atmosfera w domu gwarantowana.:zawstydzona/y::zawstydzona/y: Obawiam się też depresi poporodowej(jestem bardzo wrażliwa mam kilka chorób na tle nerwowym). Ale tu liczę bardzo na wsparcie najbliższych. ;-)
Zobaczymy jak to będzie...

Alex właśnie doczytałam, że tez chorujesz na epilepsję, możesz mi powiedzieć jakie leki bierzesz?
 
kizi
a dziewczyny miałyście coś takiego po porodzi naturalnym że bałyście sie załatwić ja tak miałam że bałam sie ze wszystko mi sie porozrywa (byłam nacinana)i jak w szpitalu sie pytali "czy stolec był?" to kiwałam głową że był ale załatwiłam sie dopiero w domu na spokojnie hihi
no i po naturalnym porodzie ciżko mi było siadac sidałam na jednym półdupku:-D
a do tego po bardzo długim czasi dopiero popatrzyłam "tam" na ranke

Mialam tak samo mi jeszcze czopki dawali, które lądowały w szufladzie.
Mój synek też był wypychany i ważył 4,300, tylko mój poród trwał 17 godz.:-( bo nie było rozwarcia. teraz żebym miała jakiś wybór wybrałabym CC!!!
 
Alex - ja też chodzę na Inflancką i jak już pisałam jest tam bardzo sympatycznie. Zajęcia 2 razy w tygodniu wtorki i niedziele.
Sarenka27, a-niutek - ja chodzę sama, bo A. po pierwsze pracuje do późnych godzin nocnych, a po drugie nie rozumie nic po polsku więc nie ma sensu go ciągnąć. Smutno mi nie było ale oprócz mnie były jeszcze 2 samotne. A informacje tam zdobyte i psychoterapia naprawdę się przyda :-)

AAAAAAAA i moja szkoła jest bezpłatna.
 
Przyznam, że gdybym miała podjąć decyzję jaki poród to miałabym mieszane uczucia, chyba lepiej SN. Generalnie boję sie i jednego i drugiego ;-)
Myślę sobie, że co będzie to będzie.
Za m-c mam wizytę u mojej okulistki i powie mi co i jak. Kilka lat temu miałam operowane oczka, nic tam strasznego i byłam pewna, że to w niczym nie przeszkadza. Zresztą jest na forum mamusia, która rodziła naturalnie po takim samym zabiegu. Ale ostatnio spotkałam znajomą, której z kolei lekarz kazał z tego względu robić cc :confused:
 
szyszunka mysle ze jesli chodzi o to przebicie maciccy to moze sie ona zdarzyc zawsze np. przy łyzeczkowaniu po poronieniu jak i po porodzie gdy trzeba wyczyscic po niepelnym wydaleniu łozyska, poprostu pech lub bląd...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry