Przed spakowaniem torby na pewno trzeba się zorientować co jest potrzebne w danym szpitalu. W każdym jest trochę inaczej. Chociaż na pewno jest jakis stały zestaw. Nad konkretną listą będę myślała później, bo teraz jeszcze za wcześnie

Bepanthenu (trzeba kupić maść nie krem) używałam, niestety nie czułam po nim poprawy specjalnej, ale dawałam go wszystkim znajomym mamom do szpitala po porodzie i wszystkie sobie chwaliły.
Co do nakładek, to myślę, że czasem są potrzebne. Czytałam, że u niektórych dzieci powodują zaburzenia przy karmieniu piersią - i może dlatego położne je odradzają, ale np. moja koleżanka ma wklęsłe brodawki i na początku karmić mogła tylko przez nakładki. Potem jej się wyciągnęły i już mogła karmić bez nakładek. Także są różne przypadki i nie można do tego podchodzić jednakowo.
A co do dokarmiania, to myślę, że jak jest dziecko głodne, to powinno dostać jeść. Mój Kamil był w szpitalu dokarmiony kilka razy, jak nie umiał jeszcze ssać z piersi. Później się nauczył i było ok. Ale wiadomo, że jest różnie. Ja jednak nie mogłabym nie pozwolić na nakarmienie głodnego dziecka.
Dobra, kończę już ten mój wywód ;-)