• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Wychowujemy nasze rozrabiaki

Iwonko ja niestety mam ten sam problem :tak:Jak maz jest w domu to jedno siedzi z kubusiem u nich w pokoju ,a drugie z Iza w naszym ,zeby mogla odrobic lekcje.A jak jestem sama z nimi to wsadzam Kube do lozeczka (jest specjalnie wzmocnione ze sam nie wyjdzie )i daje mu wtedy tez ksiazeczki i kredki do kolorowania i moge spokojnie odrobic z Iza lekcje.:tak:
 
reklama
Ewcia moja mała sama odrabia lekcje - ja tylko sprawdzam czy dobrze. Jednak u mnie nic nie daje,że ja Kubę biorę do swojego pokoju,bo on mi sie wyrywa. Zamkniecie drzwi nic nie daje,bo umie je otworzyć. Wsadzić do łóżeczka nie da rady,bo wychodzi...a jak mu dam jakąś książeczkę i kredki to mówi "be" i chce te Natalki:baffled:.
 
Iwonko a moze kupcie synalkowi taki sam długopis, zeszyt, kredki jak ma Natalka, posadzcie kolo Natalki i niech pisza razem ... jemu szybko sie znudzi ... ale bedzie widzial ze robi to co siostra ... a dla niego to napewno ważna robota :tak: ... Natalka te 10 minut napewno wytrzyma bez odrabiania lekcji ... a wsztyscy beda zaspokojeni ;-)
 
Iwonka pomysł Moniqi jest bardzo fajny, ostatnio nawet w super niani był podobny... Kidys oglądałam super nianię ale w Anglii i tam tez dziecko histeryzowało. Olewanie nie pomagało, zostawianie sam sobie nie pomagało , bo tak jak piszesz może dziecko sobie zrobić krzywdę. Tamta niania, dała sposób taki własnie jak Ty stosujesz... posadzic dziecko na podłogę, usiąść za nim, powiedziec że ma się uspokoić i trzymać... tak długo aż się uspokoi.... Jak kiedyś zrobiłam tak z Kubą i trwało to z 40 minut, ale nie odpuściłam... teraz jak np się ubieramy i on ma chimery (rzadko, ale ma, potrafi wtedy odrzucać głowe tak do tyłu, że az mnie boli) to mam go na kolanach i mówię mu, ze ma się uspokoić i czekam , jak jest grzeczny to go dalej ubieram. Ogólnie na małego nie narzekam, wystarcza olewka lub tłumaczenie.... powodzenia...
 
u nas pojawil sie problem brzydkich slow :baffled: juz od jakiegos czasu powtarza rozne rzeczy np. cholera jasna (w jej wykonaniu cholera wlasna) czy cholerka , ktore czasem mi sie wyrywaja. ale jakies dwa dni temu uslyszalam, jak powtarza sobie "kulwa mac". i niestety to sie powtarza. wytlumaczylam jej, ze takich slow nie uzywamy u nas w domu, bo sa brzydkie i ze jak ktos tak powie mama, tata albo ona to musi byc za to kara (nie bedzie czekoladki po kolacji) i ze to nie jest dla nikogo smieszne ani fajne. jestem troche podlamana i za kazdym razem jak to uslysze z jej ust, to mi sie plakac chce :no:
 
Gufi minie jej to - najlepiej nie zwracać uwagi, a przede wszystkim nie śmiać się gdy tak mówi(bo wtedy będzie myślała,ze to fajne skoro wszyscy się smieją) to przestanie. Moja Nati miała taki moment,że też powtarzała takie słowa,ale nie zwracałam uwagi i jej przeszło:tak:.

Moniqa dzięki - zadziałało( przynajmniej wczoraj):tak::-)
 
u nas pojawil sie problem brzydkich slow :baffled:

Amelka nauczyła się od kolegów z podwórka mówic BUTI...co wcale nie oznacza pary butów ale poprostu GŁUPI :baffled::zawstydzona/y:Ja kombinuję w ten sposób że albo wogóle nie zwracam uwagi na to co mówi moja mała, albo pytam trochę przewrotnie..."a czyje buty? Mamy czy taty?"....i tak jak pisze Iwonka przede wszystkim nie wolno się śmiać z brzydkich wyrazów jakie mówią nasze dzieci!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry