Żelka, ale Nulini chodziło raczej o styl wózka albo o wózki retro typu Inglesina, bo moja marita, nowa, z wszystkimi pierdołami typu dwa komplety kół (mam te białe piankowe ze zdjęcia i czarno-białe większe pompowane na śnieg), osłonkami na komary, deszcz, parasolką, torbą, chromowanym stelażem (w podstawowej wersji był czarny bodajże) i śpiworkiem na zimę do wózka (i na sanki) dałam 1700 zł, więc czy taki lans? 




agulqa, ale źle Ci z tym faktem? ;-) ja tam lubię swoje trampki i nawet nie mam za dużo okazji w życiu żeby w szpilkach pochodzić :-). w pracy jestem w tym "najbardziej kreatywnym" dziale, więc jest mi wybaczone
Megami, wiem wiem, ale ja mimo szczerych chęci, przestudiowania internetu i książek Zawitkowskiego nie umiałam się przełamać do noszenia noworodka i bardzo małego niemowlaka. przerosła mnie waga mojego dziecka. wcześniej nie miałam styczności z niemowlakami i nagle pojawiło się w moim życiu małe, kruche dziecko tak ciężkie, że początkowo nawet do karmienia nie potrafiłam się z nim ułożyć. a jak już się go nauczyłam, to wtedy on mi podziękował za noszenie w chuście, wiercipięta i niecierpliwiec ;-). myślę, że i tym razem nie zaprzyjaźnimy się z chustą od urodzenia, więc nic nie tracę ;-)





agulqa, ale źle Ci z tym faktem? ;-) ja tam lubię swoje trampki i nawet nie mam za dużo okazji w życiu żeby w szpilkach pochodzić :-). w pracy jestem w tym "najbardziej kreatywnym" dziale, więc jest mi wybaczone

Megami, wiem wiem, ale ja mimo szczerych chęci, przestudiowania internetu i książek Zawitkowskiego nie umiałam się przełamać do noszenia noworodka i bardzo małego niemowlaka. przerosła mnie waga mojego dziecka. wcześniej nie miałam styczności z niemowlakami i nagle pojawiło się w moim życiu małe, kruche dziecko tak ciężkie, że początkowo nawet do karmienia nie potrafiłam się z nim ułożyć. a jak już się go nauczyłam, to wtedy on mi podziękował za noszenie w chuście, wiercipięta i niecierpliwiec ;-). myślę, że i tym razem nie zaprzyjaźnimy się z chustą od urodzenia, więc nic nie tracę ;-)
Po prostu u mnie jest taka mentalność ludzi, że jak ktoś ma wózek retro (i to naprawdę nie spotkałam się z wyjątkiem od tej reguły!!!), to od razu szpile, fryzura prosto z salonu fryzjerskiego, tipsy, sukienka, żakiecik (tatuś - włosy na żelik, koszula rozpięta i klata wystaje, łańcuch na szyi, czarne pantofelki) no po prostu rewia mody, patrzcie i podziwiajcie
W te wakacje miałam sobie kupić sandały na wysokim koturnie, ale bez sensu, bo się z brzuchem tylko umorduję, więc zakup odłożony na przyszły rok ;-) Ale kocham buty... Buty, torebki i czerwone szminki, chociaż szminek od lat nie kupuję ze względu na Tosię - jak się wymaluję, to nie mogę jej wycałować