lil kate może jeszcze nie wszystko i nie jest tak jak bym chciała, bo większość rzeczy to tylko podstawa!
Nie mam nic co mogłoby by się przydać za miesiąc po urodzeniu...i bede musiała latać,ze tak powiem na krótko po powrocie do domku,po sklepach i kupować już kolejne rozmiarki ciuszków dla małego...bo wyrośnie a tych większych nie mam...bo jak wszyscy uważają - po co teraz? Ale mam, tak z grubsza, potrzebne rzeczy i już się tak bardzo nie martwie...jeszcze tylko meza przekonać do fotelika i bedzie ok...
Nie mam nic z typu karuzela, mata, czy nawet drugi komplet pościeli...ale zamówie na allegro i bedzie sie musiała znaleźć kasa...

;-) Brakuje mi rożka, kocyk jeszcze jeden by sie przydał...
A jeśli chodzi o mamę to faktycznie robi postępy, nawet kupiła już proszek do prania ciuszków z własnej inicjatywy, szczoteczke z miękkiego włosia dla małego,no teraz ten komplet...ale mnie nadal powstrzymuje..
A już nie wspomnę o teściowej, która jakby z księżyca, myśli,ze wszystko przyniosą odwiedzający




i po co mam kaskę wydawać i kupować...ale ona nigdy sie niczym nie przejmowała, taki troche lekkoduch...no bo po co mi np.trzy kaftaniki albo trzy pary skarpeteczek?Jak słyszę te jej pytania to mnie trzęsie


