Nie myśl Olu negatywnie. Ja miałam 8 lat kiedy urodził mi się braciszek i jakoś było ok.
Chociaż powiem Ci, że nie zawsze. Z punktu widzenia dziecka Ci powiem jak to jest. Ja byłam 8 lat jedynaczką!!! Córeczką tatusia, choć nie byłam jakoś szczególnie rozpieszczona. Nie było tak, że jak tupnęłam nóżką to od razu było tak jak chciałam, nic z tych rzeczy. Ale mama jest nadopiekuńcza na maxa. Nawet teraz jak do mnie przyjdzie to zaraz narzeka,że albo szalik mam za cienki albo coś tam...
No i jak pojawił się w domu mały gnojek to się świat wywrócił. Pamiętam, że w ogóle o ciąży bardzo późno się dowiedziałam...Wałaściwie to chyba niedługo przed porodem, a jako mała dziewczynka nie zdawałam sobie sprawy, że duży brzuch u mamy coś w ogóle oznacza.
Rodzice przelali swoją ndopiekuńczość na brata, a mnie karcili jak się krzywo ubrałam, albo krzywo zasłałam łożko, bo byłam już jak to mówili "na tyle duża, że powinnam wiele rzeczy sama umieć" a przed przyjsciem brata na świat we wszystkim mnie wyręczali. A to był błąd. Później jak miał ok 2 lat a ja 10 to było zmuszanie mnie do zabawy z nim, a wiadomo, że ja wolałam z koleżankami bawić się w doroślejsze zabawy niż z bratem w samochodziki...a poza tym kazali mi się cały czas z nim bawić..koszmar. A jak troche bardziej podrosłam i więcej zrozumiałam to już było ok. No i jesteśmy super zgranym rodzeństwem. Ja mam teraz 25 lat a brat 17 jest super między nami...ale jak sięgne wstecz to pamietam jaka byłam zazdrosna o niego czasami jak coś zmajstrował a mi się obrywało. Poza tym ja mam dobrą pamięć i dobrze pamiętałam, że jak miałam np. 8 czy 9 lat (jak brat już był) to wiele rzeczy musiałam robić sama bez pomocy mamy bo byłam już "DUŻA" a kiedy on miał 8 czy 9 lat to mamusia nadal kolo niego skakała albo mi kazała np. posłać mu łóżko i to mnie wkurzało i zawsze jej to wypominałam, i miała jeszcze do mnie pretensje. Jak ja miałam 9 lat to (co jest całakowicie normalne) biegałam do sklepu po bułki, a jak brat miał 9 lat to ja nadal musiałam bo on był jeszcze za malutki, no szok!!! Inna sprawa,że ja za określone rzeczy dostawałam klapa w tyłek, brat nie. Sporo jeszcze by się nazbierało. Acha i pamiętam jeszcze jak mama kazała mi się z bratem bawić a ja nie chciałam i płakałam,że nie to mama mówiła:"jak Ty byłaś mała to ja i tata się z Tobą bawiliśmy" i ja się czułam tak jak bym musiała to teraz odpracować. Ale nie mam do mamy jakiegoś tam żalu czy coś w tym rodzaju bo robiła to nieświadomie. Z dnia na dzień z dzieciaka nad którym skakała i chuchała zrobiła ze mnie dużą dziewczynkę i to był błąd.
Brat się w pewnym momencie zbuntował przeciw mamusi bo ja go troche na to namówiłam, żeby nie wyrósł na jakąś ciapę albo maminsynka, no i się wyrwał (i mama nie robi już z niego malutkiego dzieciaczka-ma w końcu 17 lat) Ale jak dziewczyna jakaś do niego przyjdzie to mama aż się czerwona ze złści robi. Ja nie miałam takich problemów bo już byłam duża a on jest malutki!!! Aż się boję co będzie jak już przyjdzie czas ,żeby się ożenił. Dopiero ta biedna dziewczyna będzie miała przeprawę z teściową, bo on jest jeszcze malutki!!! Szok. Nie róbcie swoim dzieciom takiej maniany, mówie Wam, że to koszmar!!!
Trzymajcie się wszystkie mamuśki