Tak, o kompa też była już nie jedna wymiana zdań. Oczywiscie wychodziłam na dziwaczkę!Zwłaszcza jak mieliśmy tylko 1 pokój i wszystko w nim stało, nocne Michowe budowanie Rzymu na kompie doprowadzało mnie do szału. Poprostu budziłam się od szumu komputera, mimo, ze mąż miał słuchawki.
Teraz wyszykowaliśmy mały pokoik, gdzie mamy sypialenkę i chociaz mnie nie budzi, bo nie pozwoliłam wnieść kompa do sypialni-w życiu!
Ach Ci faceci i te komputery!