reklama

Ciąża bliźniacza

Dziewczyny w którym tygodniu poczułyście ruchy? Ponoć przy bliźniakach szybciej :)
i druga sprawa czy Wasze dzieci były z początku tych samych wymiarów? bo u mnie np jedno dziecko jest i dzień większe i zastanawiam się czy to normalne
 
reklama
Napierajka, to super, że masz wszystko dopięte na ostatni guzik. Mniej nerwów. No i fajnie, że będziesz miała dobrą opiekę w szpitalu. Pewnie nawet jak trafisz tam szybciej niż 5 grudnia, to też nikt Cię nie wygoni.
Przypomniało mi się, jak znajoma, która rodziła rok temu opowiadała, że miała termin na koniec grudnia a urodziła na początku, bo już nie miała siły na nic, podobno przy przewracaniu z boku na bok musiał jej pomagać mąż :tak: Teraz to dla mnie trochę śmieszne, ale ciekawe czy mi tak wesoło będzie za dwa-trzy miesiące :szok:

Edytka, ruchy to można poczuć koło 16 tygodnia albo i wcześniej, ale to nic pewnego, czy to nie jelita czasem :-) Takie porządne, że wiadomo na 100% że to maluchy to koło 20 tygodnia najczęściej.
Różnica między dziećmi jest całkiem normalna, oczywiście na koniec ciąży, jeżeli jest jednoowodniowa i jednokosmówkowa to jest ryzyko że jedno dziecko je więcej kosztem drugiego i wtedy to jest niebezpieczne, ale na wcześniejszym etapie to chyba cudem byłoby gdyby dzieci były dokładnie takie same. U mnie syn obecnie waży ok 600 gr. a córka 550 gr. więc 10% różnicy jest i nikogo z lekarzy to nie dziwi :cool2:
 
Napierajka ale mi ochoty narobiłaś na tą szarlotkę, hehe:-D teraz za mną też będzie chodziła, a tu "masz babo placek"- brak głównego składnika w domu u mnie :no: nawet do sklepu nie mam się jak dostać bo śnieżek spadł a ja nie jeżdżę już samochodem w zimie. :crazy:
 
hej!!!

ja dzisiaj też z doskoku jednak, u mnie ciągle coś się dzieje, ale tak pozytywnie...

u mnie wiadomość o bliźniakach była wielkim zaskoczeniem, w rodzinie nie było bliźniaków nigdy, nie brałam pigułek, nie leczyłam się, ale jak to powiedział mój lekarz - ktoś musi być pierwszy... u mnie pierwszy tak zwany szok minął szybko, od początku towarzyszyła mi jakaś niezwykła euforia, ale mąż totalnie zbladł, dochodził do siebie około dwóch dni... teraz już nie ma jak BOBASY, o wszystkim mówimy i myślimy podwójnie z wielką radością, czasem powraca jakiś mały stresik - jak to będzie...

jak było u Was? miałyście jakieś obawy, stresy itp...

na ruchy bobasów muszę jeszcze poczekać ale jak przypomnę sobie co wyczyniał mi jeden synek w brzuchu to razy dwa musi być niezły łomot!!! :szok:
 
Milla ja też już łapie zadyszkę, ale jak sprzątam dom. A i tak sprzątam "tak na odwal się", bo jak tu utrzymać czystą podłogę bez kurzu jak się ma małego pekińczyka, który non stop na dwór i spowrotem do domu. Mąż na mnie krzyczy, żebym dbała o siebie i dzieciaczki a nie przejmowała się porządkami. Ale mówiąc szczerze przeraża mnie myśl o nadchodzących świętach:crazy: Do mycia okien, prania i wieszania firan,może uda mi się kogoś zwerbować, ale reszta przygotowań będzie na mojej głowie. Rodzina mężusia zjedzie się znowu i trzeba będzie koło nich biegać. Ostatnio zastanawiam się czy nie wykupić jakiś wczasów last minute w Zakopcu na święta i poprostu olać cały system:-D
 
Napierajka ja w sobotę robiłam migdalowca i śmiałam się że to pewno ostatni raz.

Anula jak dowiedziałam się że spodziewam się bliźniaków to popadłam w tygodniową rozpacz, był płacz i pretensje.. Mąż bardzo bardzo się ucieszył i od początku był pozytywnej myśli. Jak zaczęłam plamić to wzięłam się w garść i wyszukiwać pozytywne strony ciąży bliźniaczej. Teraz nie wyobrażam sobie że mogłabym mieć 1 dziecko. No i jak dowiedzieliśmy się że będzie Parka to już byłam pełnia szczęścia.

Dzisiaj dziewczyny mam ostatnią przed porodem wizytę u endokrynologa a jutro wizyta u ginekologa. Ciekawa jestem czy potwierdzi rozpadanie sie czopu śluzowego
 
Anula, w moim przypadku żadnego stresu nie było, czekałam na bliźniaki bo miałam podane dwa zarodki w ramach IVF. Już po samych wynikach betyHCG widziałam, że coś może być na rzeczy. Potwierdzenie lekarza było dla mnie formalnością. Jedyny stres, który zresztą trwa do teraz, czy wszystko z dzidziami w porządku będzie.
Anulfka - ja mam w domu tak, że nic już prawie z podłogi nie podnoszę, ewentualnie kopię wszystkie rzeczy (np. zabawki małego) w jeden kąt i dam kucam albo klękam i chowam w jedno miejsce. Tyle, że potem trzeba wstać.... :zawstydzona/y: i tu jest problem..
Napierajka - ciasto dobra rzecz, dzisiaj chyba jest taki dzień, że chce się coś robić (przynajmniej u mnie - świeci słońce). Zresztą, pod koniec ciąży tak to chyba już jest, że człowiek wymyśla sobie zajęcia, żeby nie siedzieć i nie myśleć o niczym. Wszystko jest zazwyczaj już gotowe, nie ma co szykować, więc szuka się czegoś innego.
Ja dzień przed pójściem do szpitala skręcałam komodę do przewijania, którą kupilismy w IKEI. Zaraz potem pojawiło się plamienie i już w nocy miałam skurcze. Czop odszedł mi już w szpitalu, następnego dnia wieczorem. Był w całym kawałku mocno podbarwiony krwią.
Rodzić zaczęłam następnego dnia bladym świtem...:-)

Karmelova - trzymam kciuki, żeby wszystko wyszło dobrze u lekarzy. Endokrynolog to z powodu niedoczynności tarczycy czy nadczynności?
 
reklama
Ja podobnie jak milla miałam podane 2 zarodki i po pierwszym wyniku bety byłam prawie pewna, że będą bliźniaki (wynik prawie 400). Przed transferem lekarz pytał czy chcę jeden czy dwa zarodki, chciałam dwa bo pomyślałam sobie, że fajnie mieć bliźniaki, od razu dwójeczka za jednym zamachem (w moim wieku to był trochę wyścig z czasem). Cieszymy się z mężem na dwójkę dzieciaczków, choć ostatnio trochę obaw mamy jak damy sobie radę, ale jesteśmy dobrej myśli.
A jak ktoś pyta czy w rodzinie były bliźniaki to mówię, że tak (moja babcia miała bliźniaki-parkę już mocno po 40-tce), więc nikogo to nie dziwi.
Karmelova trzymam kciuki za ciebie żebyś jeszcze chociaż tydzień pociągnęła.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry