• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

reklama
Mamo Aniołkowa Natalki I Jura witam Was Kochane!!! Współczuje Wam Kochane!!! Dla Aniołków zapalam
[*]
Mamo Aniołkowa Natalki ja straciłam maluszka 30 lipca i od tego czasu jestem na forum. Dziewczyny na forum są cudowne,wspierają. Mi bardzo pomogły, rozumieją Nas bo same to samo przeszły.
 
hej Elka,przeszłam to 2 razy,moje ciąże obumarły w 7 i 8 tyg.tragedia.najgorszemu tego nie życzę,przyczyn do dziś nie znam,zrobiłam badania immunologiczne i są w porządku,trzyma mnie to,ze mam wesołą ośmiolatkę przy sobie
 
dzięki,każda z nas będzie zadawać sobie pytanie dlaczego to się stało a przyczyn może być mnóstwo,czekam na wycięcie migdałków,może dla niektórych to błaha sprawa,ale mam wrażenie że to te dwa małe ,,wytwory,, a dla mnie ,,potwory,, zabiły mi ciąże,nie daję już sobie z nimi rady,rujnują mi nawet serce,które nie jest już w dobrym stanie
 
reklama
Chciałabym opowiedzieć Wam swoją historię...bardzo smutną...
Oboje z mężem póltora roku staraliśmy się o dzidze i wkońcu nadszedł ten upragniony dzień w którym test pokazał dwie kreseczki.Udałam się do lekarza,potwierdził naszą upragnioną ciąże,to był 7 tydzień.Wielka radość,szczęście.Comiesięczne wizyty u lekarza,badania,wszystko było jak w bajce,tak dobrze,zero jakichkolwiek złych oznak.W 22 tygodniu budząc się rano zauważyłam drobne plamienie,pojechałam na izbę przyjeć bo telefonicznej konsultacji z moim prowadzącym lekarzem.Zostałam zbadana i niestety musiałam pozostać w szpitalu,miałam rozwarcie na 6 mm.Krwawienie się pogłębiało i nie ustawało pomimo leków jakie dostałam w szpitalu.Zanim mąż już miał jechać do domu zaczynam mnie pobolewać brzuch,krwawiłam tak samo.W nocy bolało już tak bardzo że żadna pozycja do snu nie uśmierzała bólu.Dostałam strasznych skurczy,bardzo krwawiłam i zostałam przewieziona na porodówkę.Niestety moje maleństwo musiało przyjść na świat,zagrażało to mojemu życiu.Było zbyt mało silne aby przetrwać,przeżyć.Była na świecie zaledwie dwie godzinki i pięć minut.Tak było mi ciężko gdy rodząc w ogromnym bólu wiedziałam że umrze i że muszę się z nią pożegnać.To było takie ciężkie wszystko.Minął przeszło miesiąc od śmierci mojej córci,od pogrzebiku a ja nie umiem sobie znaleść wogóle miejsca.Nie potrafie patrzeć na inne dzieci,nie umiem się cieszyć z życia jakie teraz jest.Czar tak szybko prysł.Pan Bóg dał i tak szybko nam radość zabrał.Gdyby były choć jakieś objawy wcześniejsze a tu nie było żadnego powodu do niepokoju.Dopiero poranne delikatne plamienie zaniepokoiło mnie bardzo...tylko że wtedy było już za późno na ratunek mojego maleństwa.Nie pogodzę się nigdy ze stratą swojego dziecka,to zbyt ogromny ból jaki wraz z mężem musimy przeżywać.Powracają wspomnienia,pierwsze ruchy dziecka,nasze wspólne usg gdzie widzieliśmy naszego skarbka malutkiego,wybór imienia,nawet pierwsze zakupy ciuszków.teraz pozostał smutek,i żal do całego świata że odebrano nam najcudowniejsze chwile naszego życia.
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie

Wiem jak jest ci ciężko. Przeszłam przez to samo. 3 razy. a za trzecim najboleśiej jak to tylko możliwe.
Tez dlugo staramy się o dzieci, dlatego każdy nasz skarb był długo wyczekiwany.
Pierwsza ciaze stracilam tak jak ty w 21tc. blizniaki, chlopcy. pamietam jak to jest rodzic w bólu i wiedziec ze dzieci i tak nie przezyja.
tez niewydolnośc szyjki.
dlugo minelo zanim moglismy sie starać. dlugo się leczylam, poza tym psychika robila swoje. bardziej tęskniłam za swoimi dziećmi niż chciałam mieć następne. po jakims czasie pogodziłam się z tym że moje aniołki już z nami nie będą
ale przytrafił się nam kolejny mały chłopczyk. miałam założony szew z powodu niewydolności szyjki.
donosiłam ciążę do końca. mój skarb nie radził sobie z oddychaniem, w rezultacie zapadły mu się płucka. zmarł następnego dnia po porodzie.
teraz minęło prawie 10 m-cy. szlag mnie trafia jak widzę ludzi, którzy jak na zawołanie rodzą dzieci, zachodzą w ciążę... w głowie się nie mieści ilość żalu i smutku jaki mam w sercu.
nigdy nie zapomnę i ty też nie.
minie faza rozpaczy, złości. pogodzisz się z faktem, ze twoja córeczkajest w innym miejscu.
Nie przestanie boleć, to powiem ci na pewno. Ale nauczysz się z tym bólem żyć. z dnia na dzień będzie uwierał mniej.
na pewno kiedy będziesz na to gotowa zdecydujesz się na kolejną ciążę. Będzie ci towarzyszył wielki strach. i żadna z nas nie powie ci już że będzie pięknie i sielankowo, ale musisz wierzyć że doczekasz dzieciątka tu na ziemi.

Przytulam...
dla malutkiej
[*]

Pozdrawiam wszystkie dziewczyny
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry