Hej,
Melduję się pod koniec dnia.
Dzięki Wam wszystkim za kciukasy za moją mamę. Wierzę, że wyzdrowieje! Słodziutka trzymam kciuki za Twoją mamę. Trzymam też kciuki za męża jednej z Was (wypadł mi z głowy nick, a nie wiem jak w trakcie pisania sprawdzić). To tak chyba jest, że jak się wali to wszystko na raz... U nas tez tak było, jedna strata, potem kraksa na wycieczce, potem choroba mamy, potem druga strata i cały czas choroba mamy. Ale trzeba wierzyć, że z dnia na dzień będzie lepiej!
Mordoklejka, Ty się tą bratową w ogóle nie przejmuj i pisz ile wlezie. A jak Cię będzie bardzo wkurzać i drążyć temat to bądź asertywna i powiedz, że jest to dla Ciebie na tyle trudny temat, że nie chcesz o tym rozmawiać, a jak będzie Ci zadawać głupie pytania, w którym tygodniu byś była to powiedz jej, żeby najpierw ruszyła mózgownicą i zastanowiła się nad tym jak ona by się czuła w takiej sytuacji. Cholera rozwalają mnie tacy ludzie, zero myślenia. Ja generalnie staram się nie przejmować, bo nic nie zrobię niestety, ale ostatnio też przez całą drogę z pracy słuchałam o tym czy warto rodzić ze znieczuleniem czy nie i jak to urodzenie dziecka uśmierza cały ból. No urodzenie, a właściwie wywołanie poronień mi ten ból spotęgowało... bo nie mogłam ani utulić ani nawet zobaczyć moich Aniołków. Tak w sumie to myślę, że niektórzy nie robią tego specjalnie, po prostu nie zdają sobie sprawy z tego jaka to jest strata i ból.
Dzisiaj do pracy przyszła koleżanka z dzidzią, urodziła ją w połowie stycznia. Śliczna dziewczynka, ale trochę mi smutno było, bo moja dzidzia tej szansy nie dostała... Też miała się urodzić w tym terminie...
Co do różnić między rodzeństwem to przebijam Was wszystkie, heheh. Moja mama mnie urodziła mając 20 lat, moją jedną siostrę mając 23 lata, a kolejną mając 41 lat! Jestem od swojej małej siostry starsza o 21 lat!!! Wielkie to było zaskoczenie i radość, a rodzice bali się jak my z siostrą zareagujemy, ale my się strasznie ucieszyłyśmy.
Dzisiaj byłam na USG piersi i wszystko jest ok. Odebrałam też wynik z przeciwciał antyfosfolipidowych i jest ujemny. To chyba znaczy, że nie mam tego zespołu, nie?? W sumie to wygląda na to, że to był pech, który spotkał nas 2 razy. To w sumie lepiej, ale i tak będę drżała w kolejnej ciąży.
Ściskam Was wszystkie mocno. Miłej nocki.