Esia, dzielę się z Tobą radością!

Wielkie gratulacje dla koleżanki
(mojej przyjaciółce nie udało się drugie in-vitro - ostatnia próba we wrześniu:-().
Gingeros, widzę, że z bólami głowy jesteśmy podobne do siebie. Mnie też wczoraj strasznie bolał łeb i też nie umiem usnąć z bólem głowy (a jak usnę to mnie w nocy jeszcze gorszy obudzi). Wczoraj mi się zaczęło pod koniec pracy, a wieczorem położyłam się spać z takim lekkim ćmieniem - pół nocy się co jakiś czas budziłam bo bolało, a w końcu o 5 rano się zerwałam bo myślałam że mi baniak rozsadzi. No i po dwóch prochach i pół godzinie męczarni przeszło. Dziś jestem nieprzytomna, szczypią mnie oczy i tylko czekam aż znowu zacznie boleć.


Zastanawiam się czy to jakieś migrenowe nie było, bo miałam takie odczucie sztywności karku - jakbym kij miała w szyi. Okropne uczucie.
A co do książek - ja jestem wielbicielka Chmielewskiej i wszystko jej mam i czytałam, choć najbardziej uwielbiam jej stare książki.

A serdecznie polecam - jako lekturę bardzo zajmującą i zabawną - dwie książki Cejrowskiego "Gringo wśród dzikich plemion" i "Rio Anakonda". Obie wypożyczałam z biblioteki, ale chyba sobie zażyczę od kogoś na prezent urodzinowy, bo na pewno do nich wrócę. No i Grocholę też lubię.;-)