Nie wiem,czy puszczają:-(- może na YouTube by była?Fakt,ze szkoda by było- to był naprawde dobry program dla dzieci.No,ale nie rozpędzam się,bo jak mysle o naszej publicznej "misyjnej" tv,to mi się cisną na usta brzydkie słowa



.
To wyglądało tak- akurat słówko "HOT" było "na tapecie".Dośc trudne,zważywszy,że trzeba wymówić samo "H".
Stały sobie trzy "potworki",każdy miał w łapach plansze z jedną literką"H","O" i"T".I każdy wymawiał tę literkę.Najpierw stały daleko od siebie i wymawiały je w sporych odstępach czasu.coraz bardziej zbliżając się do siebie,zbliżały te literki i skracały przerwy miedzy ich wymawianiem.W końcu było to wszystko bardzo blisko - czasowo i odległościowo.I tak od H-----O------T,poprzez H-O-T,doszły do H.O.T.,HOT,hot.Pamiętam,jak własnie Tomir to wtedy "załapał",powtarzając z nimi.
Potem ,oczywiście,domagał się ćwiczeń i musiałam sama zrobić "plansze" i mu pokazywać słowa,a on z wielkim zapałem je składał.Ale ten odcinek "sezamkowej..." to był właśnie ten przełom,kiedy zrozumiał,na czym polega łączenie literek w wyrazy.