Pierwsze spotkanie w szpitalu na badania mam na styczeń 2012. Mam nadzieje że w końcu znajdą przyczynę. Kurcze tracę nadziej, po pierwszym powiedzieli że czasem się zdarza, po drugim że to nie koniec świata a po trzecim że statystyki mówią że czwartą ciąże jest szansa że donoszę. Czuję się jak kolejna którą wpiszą w tabelkę statystyczną. A to co ja czuje mają w nosie.
długo zmagałam się ze sobą żeby coś napisać na tym forum. Ja zaczęłam plamić 13.12.2011 bez żadnych badań chcieli mi zrobić zabieg, jednak sie nie zgodziłam. To była moja pierwsza ciąża i nie mogło do mnie dotrzeć że coś jest nie tak. Lekarz w ogóle był nie miły na izbie przyjęć. Powiedział mi że mam "tyłozgięcie macicy". Co strasznie mnie przeraziło!:-( Wypisali mnie do domu bo beta HCG rosła. Cały czas miałam nadzieje. Postawili mi diagnozę "puste jajko płodowe". Niestety 20.12.2011 trafiłam do szpitala z silnymi bólami brzucha i w ten dzień też miałam zabieg. Nie mogę się w ogóle pozbierać po tym... Serce mi pęka jak widzę kobiety w ciąży! Moja siostrzenica też jest w ciąży i miałyśmy rodzić w tym samym terminie... Nie wiem jak sobie poradzę jak będę ją widzieć w ciąży a potem z dzidziusiem... Modlę się za nią żeby u niej było wszystko w porząku, ale tak okropnie jej zazdroszcze:-( mąż mnie wspiera jak tylko potrafi. Nie ma dnia od zabiegu żebym go nie przepłakała. Zamykam się sama w pokoju i rycze... Wiem że nie tylko ja to przechodzę... Wiem... Ale ciężko jest sie z tym pogodzić. Cały czas doszukuję sie powodów DLACZEGO?