przeczytalam posty i az serduszko boli.............................
aniu-jak ciezko jest tobie:-(...................nie zaslugujesz ty i ola na takie traktowanie-jestes wspaniala mama wspaniala kobieta i nalezy ci sie szacunek,
dosc juz tlumaczenia jego zachowania.decyzja o odejsciu po tylu latach na pewno nie jest latwym krokirm jest tysiace obaw tysiace...................trudno podjac decyzje bo go jeszcze kochasz..........tylko ze milosc musi byc odwzajemniona zeby zwiazek istanial.tylko ty starasz sie cos naprawic choc nie z twojej winy,podziwiam cie ze masz jeszcze w sobie tyle sily.pomysl czy pozwolilabys zeby ktos tak traktowal twoje dziecko?

nie patrz na to ze ola powinna miec oboje rodzicow bo na razie ma tylko ciebie-w radosci i w placzu-dziecko kocha sie
ZAWSZE.nie warto niszczyc sobie zycia-bedziesz sie poswiecala i nie bedziesz szczesliwa-i dziecko tez szczesliwe nie bedzie bo i tak ojca nie ma,wychodzi,klamie nie ma czasu na rozmowe,nie ma czasu dla rodziny.....czy zmieni cos gdyby okazalo sie ze ma jakas?moja mama byla z ojcem tylko dla nas.....a ani ona ani my szczesliwi nie bylismy,mimo ze moj tata dobrym czlowikiem nie byl to i tak tam gleboko go kochalam.i naprawde czasami lepiej zeby dziecko mialo mame i tate osobno niz razem...............aniu masz dokad pojsc,a co to za przekonanie ze sama bedziesz?teraz nie te czasy ze kobiety z dziecmi zadnych szans nie maja,no co ty!ewentualnie istnieja jakies agencje kojarzace pary;-)i ty sie nie wyglupiaj z dedektywem-kup sobie cos idz do fryzjera zainwestuj w siebie i w ole!!!!mam aniu do ciebie pytanko-wczesniej byl kochajacym i milym facetem?od jakiego czasu to jego zachowanie trwa?
felqua az mi smutno ze nie masz oparcia w rodzicach,ze jestes sama...............naprawde tak powiedzieli?moze tylko tak mowia bo sa zli,przeciez to rodzice!!!
marlenka Największym żebractwem świata jest o wzajemność w miłości prosić".bardzo piekny cytat...............
maga,kasiula,marlenka-co z tymi chlopami sie porobilo???
no i u mnie nieciekawie bylo ale jakos nie mialam odwagi pisac.................zwiazek wisial na wlosku chcialam odejsc i juz tu nie wracac...............po prostu jedna wielka klotnia o wszystko o male sprawy o duze nie bylo czasu porozmawiac zreszta moj M jest ciezki do rozmow jak zaczynam cos mowic co mnie boli co mi nie pasuje to ''znowu marudzisz'',ciagla praca na nocna zmiane w zasadzie z jednym dniem wolnym to nic dobrego nie wrozy-ja w nocy sama-maz w pracy,w dzien sama-maz spi i tylko niedziela zostaje.zero pomocy przy dziecku zero bo kiedy jak pracuje po 10-12 godzin???i przez to sie rozlenil-on pracuje a ja odpoczywama kto gotuje,zmywa pierze i sprzata kibel???!!!!idzie z dzieckiem na spacer na zakupy przebiera?nie wiecie?
CZARY MARY
moj m jeszcze lubi posprzatac(jak sie zabiera to w szafce 3 godziny uklada

) ale lyzeczki nie umyje.tak nauczony.rodzice zawsze zmywali wiec ja sluzaca

naprawde tego nienawidze!!!wiem wiem ze sie pewnie drobnostek czepiam ale jak nie mozna po sobie umyc 1 kubka?!walczylam z tym lata i nic.kubki staly 2 tyg.zaplesnialy i szorowalam wyparzalam bo wielmozny panicz umyc nie mogl.trudno bede w sobie gryzc ten bol
o kurczaki alez sie rozpisalam