K
KingaP
Gość
hmmmm ... czy to chodzi o takiego doła pod tytułem "no nie wyrabiam, a tu tyle jeszcze ..."
ja też go miewam i najskuteczniejsza jest metoda małych kroczków - po kolei i po trochu wyrabiam sie z zaległościami i to poprawia mi humor - np: spontanicznie sprzątnę w łązience, coś tam ugotuję, a to przetrę kurze w 10 min. i tak po trochu coś tam odgruzowuję, a jak mi się nie chce to poprostu idziemy we trójke na rower od razu mi to humor poprawia, i jakoś wieczorem mam energię żeby coś tam jeszcze drobnego zrobić![]()
właśnie chyba o taki rodzaj dołka chodzi, niestety.
Koga, Ty to taka Tracy Hogg jesteś
Małymi kroczkami Ja wiem w takich chwilach, ze nic nie trwa wiecznie i pewnie kiedyś to się skończy, ale kiedy????
Ja z tych niecierpliwych 
Ja lubię mieć wszystko na TIP-TOP w domu zrobione(z pracowymi sprawami zresztą też
), a od urodzenia Karoli jakbym nie ogarniała tego wszystkiego i jest mi z tym najzwyczajniej ŹLE. A jeszcze słyszę że u mnie BYŁO zawsze tak czysto, a teraz.... Czuję się wtedy brudasem na maxa (choć wiem, że to tak nie jest) I wiecie, nieraz puszcze to mimo uszu, a teraz słucham, gryzę sie i w ogóle...


, co najmniej jakby o jej rozwód chodziło i zadawała mojej pani jakieś nachalne, niegrzeczne i bezsensowne pytania, a sędzia jakaś trochę gapciowata bała się je uchylać tylko mnie ciągle przepraszała - cyrk na kółkach 