reklama

Jak samopoczucie, mamusiu?

reklama
Ja też powoli dojrzewam do myśli o żłobku. bo takie chodzenie na zmiany nas chyba wykończy, albo się nam małżeństwo rozpadnie:-(:-(więcej przebywam ze swoim technikiem w pracy niż z osobistym mężem .
no ale pewnie na myśleniu się skończy bo miejsc już i tak nie ma od tego września...
 
koga, współczuję!!! u nas było podobnie - nasza niania chciała by agatka cały czas spała, do szału mnie doprowadzała gdy przychodziłam do domu: "Agatka znowu była niegrzeczna, bo nic nie spała":wściekła/y: krowa jedna!!!!


my też myślimy o żłobku, sama nie wiem czy to nie za wcześnie, biję się z myślami i oczywiście wymyślam najgorsze scenariusze, że Agacia będzie samotnie płakała w kącie cały dzień itp.:dry:
 
złobków integracyjnych raczej nie ma - a to dlatego że dzieci w tym więku rozwijają sie baaardzo równie, i wcale nie wszystkie są mobilne - więc po prostu Titek nie będzie się ogólnie wyróżniał
 
Osinka, ja tez jak o tym myślę to same łzy mi lecą, że moje biedne dziecię w kącie, zapłakane, tęskniące i jeszce sto innych nieszczęść...
ale to podobno tylko tak się rodzicom wydaje, a dzieci są szczęśliwsze niż z jakąś paskudną nianią. ale to mnie i tak nie przekonuje do końca...

już się nawet udałam do żłobka z koleżanką i jej synkiem i jak zobaczyłam, jak z ufnością i radością!!!!! bierze za rączkę "swoją Panią" , i nawet się nie ogląda za mamusią to byłam w stanie uwierzyć że dzieciom bywa w żłobku nieźle..

Koga powodzenia w szukaniu...obyś trafiła na taką nianię jak asioczek (mam nadzieję ze nic nie pomyliłam-chyba tylko ona chwialiła swoją nianię:tak:)
 
boję się chorób :eek::no::crazy:
Maks jeszcze nigdy nie był tak serio chory ...
będziemy myśleć jak ten problem rozwiązać, najchętniej wylałabym ją od jutra, zamierzam to zrobić jak najszybciej, bo nie ma sensu tego ciągnąć
 
ja też nie chciałąm w to uwierzyć, więc najlepiej samemu się przejść... tak znianacka zajść do żłobka (po pewnie nia każdy taki sam) i jeśli nie mają nic do ukrycia to pokażą, i zajęcia nie będą rezyserowane - bo nikt nie był uprzedzony - jak nie wpuszczą - to nalezy żłobek odpuścić

to już naprawde nie te same żłobki co kiedyś - z takimi dziećmi jak nasze to już Panie bardzo fajnie pracują, traktują Panie tak ja k wprzedszkolu, uczą się, bawią.

ja jestem pewna że jak mi małego nie przyją za rok do przedszkola to pójdzie do złobka...

teraz raczej nie - bo to dla mnie jednak oszczędność.
 
reklama
Koga powodzenia w szukaniu nowego rozwiązania. Niestety nasza niania nie ma sobowtóra.

Azik u mnie w mieście niby nie takim małym istniejące żłobki niestety cieszą się złą sławą, niby drzwi otwarte wszystko można zobaczyć, ale w praktyce nie wygląda to już tak różowo. Poczynając od chorób wszelakich, niestety rodzice nie są odpowiedzialni i często dzieci tylko "lekko chore" przyprowadzają. Kończąc na poważniejszych wypadkach jak 6 szwów na wardze i brodzie u sześciomiesięczniaka, bez powiadomienia o wypadku zaraz po zdarzeniu i próbie wmówienia, że dziecko pokiereszowane i krwawiące zostało rano oddane. Po opowieściach z basenowej szatni jestem na 100% pewna, że do bydgoskiego Majki żłobka nie oddam. Może w innych miastach cywilizacja zawitała u nas niestety nie.
Widząc co się dzieje w przedszkolu koło naszego podwórka dzisiaj nie wytrzymałam i poszłam do dyrektorki, że panie wychowawczynie siedzą i plotkują a starszaki malucha okładają za krzakami, z reakcji mam piaskownicowych dowiedziałam się, że to norma a jak któraś z mam wołała przez ogrodzenie to panie nawet zareagować nie raczyły. Nie mówię, że tak jest wszędzie, ale przykłady z mojego podwórka, jakoś mało optymistycznie nastrajają mnie do zbiorowego pilnowania maluchów.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry