J
JaiKropeczka
Gość
Będzie zatem jadł to, z czego słynie ich kuchnia: jogurt naturalny, bakłażan purre, sery (uwielbia) owoce i zupy. Podają tam mnóstwo faszerowanych warzyw (paprykę, cukinię, kabaczka) a te są miekkie, do tego faszerują je ryżem, co moje dziecie je często i lubi. Do jedzenia Bartuś jest wogóle boski: je chętnie wszystko, sam się upomina, kiedy my jemy, nie wydziwia jak moja bratanica. Uwielbia południowe owoce: melony, arbuza, winogrona, banany. Pół banana to jego posiłek. Chętnie je pieczywo i drożdżówki. A te 8 słoiczków i tak zabiorę.Iza no właśnie a ja bym sie bała dawac małemu tureckiego żarełka,
Będę mu ograniczać/(w ogóle nie dam) tamtejsze mięso, resztę dostanie jak u nas, do tego kupię kaszki orkiszowo-mleczną, owsiankę błyskawiczną zalewaną gorącą wodą i 3 słoiczki konfitur z truskawek z działki. Przeżyjemy.

Moi znajomi byli z takim maluszkiem na Dominikanie, też dali radę. Inni pojechali do Indonezji na miesiąc, ich syn miał wtedy 17 mies. - spoko.
A wypoczynek? No trudno, nie zwiążę go, a ruch mi nie zaszkodzi. W domu też często coś wymyślam, byle nie siedzieć, bo wtedy włącza mi się szperacz łakociowy
Bartuś jest stacjonarny (tzn. w zabawie, bo w ruchu... i zaczyna chodzić przy meblach i raczkuje od kilku dni...wszystko na raz) dam mu książeczkę, zabawkę, klamerki
siedzi. Nawet 2 godziny, jak tylko się nim zajmujesz, pokazujesz tą zabawkę, czytasz, za chwilkę coś zmienisz. Na co dzień sama, unikam tego, ale w długi weekend wychodziłam na 1,5 godzinne spacery, i wiem, że siedział wtedy z tatą i bawili się razem, a zanim wzięłam prysznic i dotarłam do niego, to mijały 2 godziny. On jest raczej anty-ADHD. Szymon też taki był. Dam radę, jestem pewna, że nie będę żałować. 
Do Dźwirzyna jadę tu:
O.W. RYBITWA
Nie znam, znajomi jadą tam już któryś raz.
edit:
Dorota a do krzesełka do karmienia wsadzam go, jak marudzi, żeby się pobawił, i podobnie jak jestem zajęta czymś w kuchni. Siedzi cały posiłek +/- jeszcze jakieś 45 minut, jeśli potrzebuję tyle, by go tam zatrzymać

Motylku ośrodek trochę mi pachnie komuną, ten design
ale co tam, przeżyję te 2 tygodnie, wyjeżdżam 16 sierpnia, i do tej daty mam czas na moje pozostałe 10 kg.
Ostatnio edytowane przez moderatora:


Dziwne nie? Jakoś mniejsze opory miałam a teraz sie po prostu wstydzę, w zeszłym roku moje biedne dzieci musiały same w wodzie siedzieć bo ja za cholerę się nie rozebrałam.
i cholera wie od czego, mam tak wrażliwą skórę że szok, a rozstępy ponoć od wahań hormonalnych
zazdroszcze , że zdecydowaliście się na Turcje, my do ostatniej chwili biliśmy się z myślami, a właśnie do takich krajów musielibyśmy jechać po kryjomu 
tylko skutki ostatniego objadania się.
dostaliśmy od kolegi, potem jeszcze moja chrześnica jeździła i dalej poszło w świat
może zaraz się za to wezmę, tylko nie wiem czy to dobry pomysł bo sama w domu jestem i jak maly sie obudzi jak wielebnie zaśnie to nie wiem czy go usłysze ??
ale żem się zczaiła spoko najwyżej będę bez dowodu.