reklama

Kto po in vitro?

reklama
Paulina,to swiadczy tylko o rywalizacji i zazdrosci i mysle ze problem miedzy wami lezy glebiej niz sposob przekazywania takich wiadomosci. Czas na szczera rozmowe i opuszczenie pola walki.Po co sie cale zycie ze soba meczyc ,jesli mozna zyc normalnie? Tez bedziesz miala dzieci,czasami to trwa:) wyciagnij reke i pogadaj z nia.Powiedz ,jak to czujesz i wyjasnijcie sobie przy ciachu o CO NAPRAWDE CHODZI, tyle moge ci poradzic ,zanim sie pozabijacie kiedys;)
Ewelin,
dziekuje za literowki;),nie mam polskiej klawiatury,pisze szybko i literki mi sie chrzania.
 
Twoja gin ma racje.
Kazdy kto przy endometriozie proponuje czekanie jest zwyklym oszustem. Przy endometriozie kazda kolejna miesiaczka pogarsza stan rzeczy. Moja gin po porodzie od razu zapisala mi tabletki jednoskladnikowe, zebym wogole okresu nie dostala, bo wie, ze marze o drugim dziecku i jasno mi powiedziala, ze jak sie zdecyduje to da mi 6 miesiecy czasu na naturalne starania, a potem albo ifv albo powrot do tabletek, zeby endometrioza nie zniszczyla wszytskiego.


Napisane na iPhone w aplikacji Forum BabyBoom
Właśnie teraz żałuję, że zmarnowałam tyle czasu od marca. Zaufałam lekarzowi i nie drążyłam tematu. Zarówno mój gin jak i chirurg (obaj naprotechnolodzy) mówili tylko "starać się" i nic więcej nie proponowali. Jeden w dodatku mówił, że endometrioza to nie jest jakiś wielki problem. Dopiero po ostatnich rozmowach z moją ginekolog-endokrynolog zdałam sobie sprawę, że mimo laparoskopii nie usunęli mi endometriozy tylko jej ogniska. A ona dalej siedzi w głębi narządów i rozwala gospodarkę hormonalną i chemiczną mojego organizmu. Teraz tylko muszę mieć nadzieję, że IVF się powiedzie.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry