Gos, bardzo mi przykro, ale nie rezygnujcie, opcja z dawca jest świetna, o ile mąż zaakceptuje. Mężczyźni mają z tym większe problemy niż kobiety.
Powiem wam w skrócie co u mnie: pobyt w Pekinie skończył się wizyta w szpitalu, bo dostałam przeziębienia i nie mogłam kupić żadnych dozwolonych leków, a miałam gorączkę. Całe szczęście ubezpieczalnia zadzialala bez pudła, załatwiła mi amerykańskiego lekarza i szpital, chociaż tam myśleli ze mam ebole

Latanie bez problemu, dzidzia chyba już się przyzwyczaiła. Latam mniej więcej dwa razy w miesiącu. Lufthansa i LOT wpuszczają do 36. tygodnia.
Na prenatalnych polowkowych wszystko wyszło doskonale, wiec można powiedzieć że wychodzimy na przedostatnia prostą.
Całe szczęście, bo mój nienormalny amerykański szef pracuje po 18 godzin na dobę i tego samego wymaga od innych. Jeden kolega z zespołu juz zrezygnował, ja jeszcze się nie poddalam. Ale mam strasznie mało czasu i rzadko teraz zaglądam na forum.
Trzymam kciuki za wszystkie przyszłe mamy

No i bardzo mi przykro z powodu dorotav

hemanek tak dzielnie walczył. Ale to dopiero rozgrzewka, będzie sukces

gorąco w to wierzę.