Gos jeśli chodzi o inseminację to po prostu dopłacałam 500 za depozyt czyli nasienie i wybierało się dawcę na podstawie grupy krwi, wzrostu, koloru oczu, włosów i podane było też wykształcenie. Wybór musiał być podpisany przeze mnie i męża. Podpisywało się tez umowę, w której było zaznaczone, że korzystamy z nasienia dawcy oraz, że przy uzyskaniu ciąży mój mąż uznaje dziecko, jest pełnoprawnym ojcem. Poza tym niczym innym nie różniła się od standardowej inseminacji. Tak samo było w przypadki in vitro, z tymże opcja z dawcą nasienia nie jest refundowana. Gos jeśli istnieje taka możliwość, to trzeba ja przemyśleć. Wypłacz się, a potem porozmawiajcie szczerze z mężem.