Kot-kot ja również lepiej funkcjonuję w czasie letnim... to chyba kwestia metabolizmu... a zmiany czasu mnie rozdrażniają, w sumie nieważne który, wolałabym po prostu funkcjonować w obrębie jednego czasu ;-) B. dzisiaj wstał o 7:00 nowego czasu, więc dzień jak codzień i zmiana w ogóle nie zrobiła na nim wrażenia
Beti- no współpracownik przy oknach to sprawa podstawowa

inaczej toby brudne były, bo ja nie mam ani krzty zapału ;-P
Chłopaki właśnie pucują paskudną skórzaną sofę (jak tylko B. dorośnie to pirzgnę ją w kąt, ale praktyczna jest, bo można wymyć)... a matka na BB siedzi :-) nie ma to, jak tania siła robocza... goście za chwile zjadą :-) to porządek musi być ;-)
Mąż zabrał dziś Kubulka na plac zabaw, a mi się nie chciało ruszać i zostałam z Młodszym... to było JAK SPACEREK... no, jakbym dziecka nie miała

Z oboma na stanie, to od razu mam globusa... i tu szacunek dla mam ze stanem powyżej 2... ja nie mam pojęcia, jak Wy wyrabiacie! U mnie byłby kociokwik!