zielona maupa
Na skrzydłach melancholii
Czasem zastanawiam sie czy kiedykolwiek uda sie uspic Meksykanina w moim mezu, bo wygnac z cala pewnoscia sie nie da 
Jak wiecie, Meksyk to dziwny kraj. Juz niewiele mnie jest w stanie zaskoczyc. Jasne, piany na pysku dostaje bardzo czesto, na przyklad wczoraj przechodzilam z mala na zielonym swietle, a jakis kutas zamiast zwolnic i nas przepuscic - przyspieszyl i jeszcze morde na mnie wydarl... Nic to, jeszcze 51 dni.
O co mi tym razem chodzi? ;-)
Otoz w Meksyku szewc moze byc zatrudniony jako chirurg, wystarczy tylko, ze ma znajomosci. Wiecie juz, ze wiekszosc legalnie zatrudnionych pracuje na umowe zlecenie, a co za tym idzie nic im nie przysluguje, a podatki musza placic (vide malzon hehe). Funkcjonuje tez cos takiego jak plaza - jest to nic innego jak etat w panstwowej placowce. Rzad wyznacza okreslona liczbe etatow, ktore dobrym zwyczajem rozchodza sie jak swieze buleczki wsrod znajomych i przyjaciol krolika. Etatow jest tyle ile jest i z niewyjasnionych dla mnie przyczyn, wiecej byc nie moze. Aby dostac plaze trzeba czekac az jej szczesliwy posiadacz kopnie w kalendarz, ewentualnie cos mu na mozg padnie i postanowi ja odsprzedac (sic!). Tym oto sposobem dyrektorem szkoly moze byc kompletny analfabeta, a naczelnym chirurgiem wspomniany szewc.
Zycie w Meksyku to takie swoiste przekazywanie sobie plaz lub kredytow hipotecznych...
Nie dalej jak kilka dni temu rozmawialam z kolezanka. 7 lat temu razem wyemigrowalysmy do UK, ja wyladowalam w Meksyku, a Ona wiodla sobie spokojny zywot po opiekunczym ramieniem krolowej. Kolezanka owa zakochala sie z wzajemnoscia w pewnym polonusie i postanowila wyemigrowac do USA. Rzecz jasna musi pozamykac sprawy w Europie i juz niebawem wsiadzie do stalowego ptaka, by przeleciec Atlantyk i spelniac swoj sen. Rok temu kolezanka zlozyla wniosek o Council House. Otrzymala ladne mieszkanko. Teraz musi je oddac.
Opowiedzialam o tym malzonowi, na co odezwal sie w Nim prawdziwy Meksykanin i zadal mi pytanie: A nie moze ta kolezanka tobie przekazac tego mieszkania? ;-)
No. Okazalo sie, ze Europa to dziki kontynent ;-)
Niech ten Meksykanin w malzonie pojdzie w cholere, bo wszyscy zwariujemy.

Jak wiecie, Meksyk to dziwny kraj. Juz niewiele mnie jest w stanie zaskoczyc. Jasne, piany na pysku dostaje bardzo czesto, na przyklad wczoraj przechodzilam z mala na zielonym swietle, a jakis kutas zamiast zwolnic i nas przepuscic - przyspieszyl i jeszcze morde na mnie wydarl... Nic to, jeszcze 51 dni.
O co mi tym razem chodzi? ;-)
Otoz w Meksyku szewc moze byc zatrudniony jako chirurg, wystarczy tylko, ze ma znajomosci. Wiecie juz, ze wiekszosc legalnie zatrudnionych pracuje na umowe zlecenie, a co za tym idzie nic im nie przysluguje, a podatki musza placic (vide malzon hehe). Funkcjonuje tez cos takiego jak plaza - jest to nic innego jak etat w panstwowej placowce. Rzad wyznacza okreslona liczbe etatow, ktore dobrym zwyczajem rozchodza sie jak swieze buleczki wsrod znajomych i przyjaciol krolika. Etatow jest tyle ile jest i z niewyjasnionych dla mnie przyczyn, wiecej byc nie moze. Aby dostac plaze trzeba czekac az jej szczesliwy posiadacz kopnie w kalendarz, ewentualnie cos mu na mozg padnie i postanowi ja odsprzedac (sic!). Tym oto sposobem dyrektorem szkoly moze byc kompletny analfabeta, a naczelnym chirurgiem wspomniany szewc.
Zycie w Meksyku to takie swoiste przekazywanie sobie plaz lub kredytow hipotecznych...
Nie dalej jak kilka dni temu rozmawialam z kolezanka. 7 lat temu razem wyemigrowalysmy do UK, ja wyladowalam w Meksyku, a Ona wiodla sobie spokojny zywot po opiekunczym ramieniem krolowej. Kolezanka owa zakochala sie z wzajemnoscia w pewnym polonusie i postanowila wyemigrowac do USA. Rzecz jasna musi pozamykac sprawy w Europie i juz niebawem wsiadzie do stalowego ptaka, by przeleciec Atlantyk i spelniac swoj sen. Rok temu kolezanka zlozyla wniosek o Council House. Otrzymala ladne mieszkanko. Teraz musi je oddac.
Opowiedzialam o tym malzonowi, na co odezwal sie w Nim prawdziwy Meksykanin i zadal mi pytanie: A nie moze ta kolezanka tobie przekazac tego mieszkania? ;-)
No. Okazalo sie, ze Europa to dziki kontynent ;-)
Niech ten Meksykanin w malzonie pojdzie w cholere, bo wszyscy zwariujemy.
kolejna wizyta na jesieni, po szczepionke wzmacniającą. Bosko 