hej dziewczyny,
u nas po staremu, byczymy się dalej. Niech żyje słodkie lenistwo! Nie wiem jak ja w poniedziałek na obroty wskoczę!
Mój J. mnie tak w nocy wystraszył, że mało co zawału nie dostałam. Mały pół nocy śpi z nami, bo przylatuje i nie mam sumienia go odsyłać z powrotem do siebie. Koło 3h mąż go przykrywał i nie słyszał oddechu, podniósł mu rękę, nogę nie było reakcji. Obudził mnie z przerażeniem, że dziecko nie oddycha, a Mati sobie mocno spał. Możecie sobie wyobrazić jak ja się wystraszyłam, aż bałam się zasnąć! przez to wyspana nie jestem!
O godz. 14.45 mam wizytę u gina, trzymajcie kciuki! Już nie mogę się doczekać!
Elvie nie ma się co dziwić, że w dzień odsypiasz, jak w nocy jesteś aktywna!
kamisia oby oodsmoczkowanie się udało, trzymam kciuki!
Gosienka ty liczysz dni do poniedziałku, a dla mnie to zło konieczne, ale cóż nie chce być inaczej. W końcu musi przyjść i poniedziałek!
nata uważajcie na siebie. Ja się przewróciłam kiedyś w domu, z Matim 5- miesięcznym na rękach, bo nie poczułam, że mu się ulało i weszłam w rzygowiny. Całe życie mi przed oczami stanęło. Małego uchroniłam, a sama sobie łokieć stłukłam na kafelkach. Na szczęście tylko tyle, bo dziecko leciało na głowę!
uciekam się szykować póki dziecko śpi, bo jak wstanie to już nie zrobię!
miłego dnia.