reklama

Kwietniówki 2010!!!

Po pierwsze Gosiu serdecznie grtatuluję i życze szczęśliwych pozostałych niecałych już 8miesięcy! Z całego serca życzę szczęścia. Cudowne wieści! :)

ja mam inne...całkiem inne...
Moj Kropeczek prawdopodobnie nie żyje...
tydzień emu miał 3mm i był pulsującym punktem na ekranie USG...
W pon wieczorem zaczał boleć mnie brzuch...nie bardzo ale dość solidnie. Wzielam no-spe, potem drugą, a przed snem zobaczyłam brązową plamkę na papierze. Wczoraj do lekarza, brzuch bolała nadal. Zbadał sprawdził i powiedział że małe ma nadal 3mm co odpowiada 6 tyg c. a nie 7 i 3 dni. Nie udało się zlokalizować serduszka. Na plamienie z miejsca dostałam duphaston i leżenie plackiem (co czynie od pon i tak). Wieczorem plameinie sie nasiliło do ciemnobrazowej wydzieliny (coś jak przy ostatnim dniu @ mniej więcej i tka jest też dziś choć mniej niż wczoraj i brzuch nie boli już) wieć po telefonie do gina pojechałam do szpitala. Tam kolejne usg- wynik jak wyzej. Wyslali mnie do kolejnego szpitala na pobranie krwi na beta hcg i za 48h (czyli w czwartek o 21) mam powtórzyć. Jeśli się wartość na wyniku nie podwoi to sprawa jasna- ciąża się nie rozwija. M sprawdzał wynik i odpowiada wartością ok5 tydzien ciąży wieć faktycznie jest niższe niż powinno. Nie napawa to optymizmem. Prawdopodobnie od tygodnia z inkubatora zmienilam sie w przenosny grob. Nie jest to przesądzone, ale symptomy nie pozwalaja na wiele nadziei. W piątek z wynikiem znow do szpitala i zobaczą co dalej. jak bedzie ten wzrost dwukrotny hcg to jest nadzieja a jak nie to pewnie podadza mi cos co karze wyrzucić z mojej macicy moje wymarzone nienarodzone drugie dziecko. Co czuje i myśle nie sposób opisac więc nawet nie będę probować. Słowa tego nie opiszą...
Nawet nie wiem kiedy będziemy mogli znowu się starać...M też załamany...Bogu dzięki że mamy Julisię. Dla niej muszę się trzymać, choć nie rozumie dlaczego muszę leżeć plackiem i nie mogę się z nią bawić jak jeszcze 2 dni temu...
To tyle...:sad:
 
reklama
Ella, kochana, nie trac nadziei. Jak napisalas - nie wszystko przesadzone. Trzymam kciuki mocno zacisniete i mam nadzieje, ze wyniki bety beda pomyslne. Wiem, ze marne to pocieszenie, ale moja ciaza tez od samego pocztku wygladala na 2 tyg. mlodsza, tez mialam paskudne plamienia. Sciskam.
 
Dzięki Zielona- pocieszające to co piszesz, zwłaszcza że Twoja ciąża jest teraz piękna zalotną brunetką o wielkich brązowych oczach, którą uwielbiam ;-)
Nadzieii nie trace choć muszę patrzeć realnie bo potem nie podołam najgorszemu jeśli nadejdzie:no2:
 
gosia - gratuluję!!i Cieszę się razem z Tobą:tak:

Ella - nie trać nadziei, mocno trzymam kciuki, aby wyniki były pomyślne. Oszczędzaj się ile wlezie i rób wszystko, co gin kazał, jak masz leżeć to leż i o spacerach i orbitreku zapomnij! Na majówkach też kilka dziewczyn miało takie przeboje na początku ciąży, a teraz wszystko ok, czego i Tobie życzę!!
 
Gosiu gratulacje, życzymy ci spokojnej ciąży! Niech fasolka sobie zdrowo rośnie w Twoim brzuszku!

Elluniu 3maj się kochana, wiem przez co przechodzisz, wiem jak straszne jest to uczucie niepewności.
Pamiętaj,że masz przy sobie cudną Julisię, kochającego męża! Jesteśmy tu z tobą!

Maja śpi już ponad 3 godziny, idę ją zaraz budzić bo będzie szalała do 11tej. Byłyśmy dziś w klubie malucha, będzie chodziła do niego po feriach. Klubik taki sobie, w sumie o takie przedszkole prywatne,ale jest możliwość przyprowadzania dziecka 1-2 razy w tygodniu, tak jak chciałam. Miejsce jest bardzo fajne, w spokojnej okolicy, dzieci jest ok 15tu, w tym mała murzynka, roztabiaka niesamowita. Ma trzy latka i niewiele rozumie po polsku, jej tatuś gra u nas w AZTsie. Panie sympatyczne, dzieciaczki leżakują na piętrze więc dom jest fajnie przystosowany.
Mai się bardzo podobało,ale zobaczymy jak będzie jak pójdzie pierwszy raz sama.
Nie mają opcji przyjmowania dziecka na kilka godzin więc będziemy płacić za cały dzień, ale babcia będzie ją wcześniej odbierać.

Jak myślicie jak najlepiej to zrobić aby Maja się nie zraziła? Myślałam o tym aby w poniedziałek zawieźć ją na 9tą i babcia odebrałaby ją o 12tej tylko czy po spaniu ją zaprowadzać znów?

Gorsza wiadomość jest taka,że Maja biegnąc do mnie wpadła na pieska mamy i walnęła o szafkę, ma guza takiego,że szok, do tego policzek cały siny.

Katar jak był tak jest i teraz nie wiem czy mogę z nią tak wychodzić czy lepiej abyśmy w domu siedziały?

No i niestety musimy przełożyć wyjazd do Marty bo sama się boję z Mają autem jechać prawie 300km,a moja mama nie może jednak z nami pojechać bo zwolnił się jej termin u lekarza i musi zostać w piątek w domu.
No nic Martę jeszcze na pewno odwiedzę w tym roku,ale tak się nastawiłam na ten wyjazd,że mi żal....
 
kittek - ja z Lenką pierwszego dnia byłam w klubie przez godzinkę i razem z niego wyszłyśmy, następnego dnia byłam ok.15minut i ją zostawiłam na godzinę, później wydłużałam ten czas do 3h max. Z młodą nie było problemu, od razu bardzo jej się tam podobało i nie płakała, a Panie miały telefon do mnie i w razie czego miały dzwonić. Inna kwestia, że klub mam w klatce obok, więc tylko zbiegam na dół i w nim jestem. Trzymam kciuki za Maję! Daj znać, jak pierwsza wizyta.
 
reklama
Ella przytulamy mocno, mam nadzieję, że za parę dni napiszesz same dobre wieści, mocno trzymamy za to kciuki

Gosia spokojnych 9 m-cy:-), gratulacje

No właśnie Aniez coś zaginęła bez wieści:confused:

Mój zazdrośnik wieczorem się pokajał, przepraszał, że niby żartował i w ogóle. Oj oszaleć z tymi chłopami można
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry