monia555
Fanka BB :)
Monia bardzo dobrze piszesz. Powiem ci że my jesteśmy właśnie teraz na tym etapie co wy kiedyś, praca mojego małża mnie dołuje i doprowadza do szewskiej pasji a jak sobie pomyślę że od marca znowu się zacznie toJest cholernie ciężko bo dla mnie zawsze na pierwszym miejscu jest rodzina a u niego różnie to bywa i pewnie póki sam nie zrozumie to ja nic nie wskóram. Cóż jeszcze trochę cierpliwości mam ale na jak długo mi starczy tego nie wiem... Dziękuję bo jak czytam co napisałaś to światełko gdzieś widzę
![]()
Gosienka, w sumie to łatwe to nie jest i oprócz moich starań, trochę mu życie dołożyło...2 razy w ciągu trzech miesięcy otarł się o śmierć dwa lata temu i to mu otworzyło oczy między innymi...a potem już było tylko lepiej...za Was trzymam kciuki, bo jesteście cudną rodzinką.
Teściowa wyjechała! Jupii!![]()
hehehe, Ella, uwielbiam Cię - to się nazywa szczera radość :-)
Annaoj -moja Hanka uwielba Twoją forumową stopkę, a szczególnie tą głowę z dwoma małymi główkami latającymi wokół...ja przyznam, że też się zawsze w nią wpatruję, bo często - gęsto, się tak czuję :-)
Wiecie co? Mloda mi sie zupelnie przestawila. Jak zawsze szla spac w okolicy 19ej, tak od chyba tygodnia chodzi spac po 21ej. Wczoraj to nawet sama siebie przeszla. W poludnie przysnela na pol godziny, a do lozka sila ja zaciagnelam przed 22. Jedyny tego plus, ze lepiej spi w nocy. Budzi sie 2 - 3 razy, ale przytulona zasypia i spi do 7ej. No i obywa sie bez wlazenia do mnie do lozkaTylko przed siodma chce sie popiescic, poprzytulac i dostac buziaki.
Zobaczymy czy to juz na zawsze tak, czy chwilowka.
Ja przez to nie mam absolutnie czasu i wieczorel czolem oram podloge, ale przynajmniej moge powiedziec, ze zaczynam sie wysypiac.
Zapowiedz przeziebienia rozeszla sie po katach, mloda zwalczyla zaraze w zarodku.
Postanowilam nie jechac do emigracyjnego, wyslalam tam malzona -on wiecej sie dowie. Moze tym swoim zabojczym usmiechem zbajeruje jakas babke i uda sie jakas inna (tansza) opcje formy migracyjnej wykombinowac.
Zielona, niech Ci się Kostka lepiej przestawia na czasy europejskie...będzie Jej potem łatwiej :-)
i witamy się....
dzień minął nam miło i przyjemnie, jak na poniedziałek...byliśmy na zakupkach, owoce uzupełnione dla głodomorów (H uwielbia owoce i może tylko nimi żyć), kapuśniak po włosku na jutro ugotowany, w tle leci "M jak mydło" (mam to po Wronce, a właśnie, gdzie się podziała Wronka ???)
ostatnio rozbawiło mnie dziecko okropnie, gdy na polecenie tatusia przed windą "wsiadaj", mała weszła do winy i usiadła na środku na podłodze...hahaha, wszyscy mieli ubaw...teraz H jeździ w windzie tylko na siedząco :-)
poza tym już śpi, za to L jak zwykle negocjuje ze mną lapka...
no więc wynegocjowała...
spokojnej nocy...
Jest cholernie ciężko bo dla mnie zawsze na pierwszym miejscu jest rodzina a u niego różnie to bywa i pewnie póki sam nie zrozumie to ja nic nie wskóram. Cóż jeszcze trochę cierpliwości mam ale na jak długo mi starczy tego nie wiem... Dziękuję bo jak czytam co napisałaś to światełko gdzieś widzę


:-):-):-)
po drugie trzymam kciuki jak zawsze
Z drugiej strony zawsze mówię że mamy dzieci i musimy je nauczyć wszystkiego i chłopcy muszą widzieć że tato pomaga w domu a nie że tylko mama wszystko musi robić bo potem będzie mi synowa narzekać.Fakt że chłopcy robią dużo ale tak naprawdę to ja tego pilnuję, ostatnio byli u nas znajomi i zwrócili uwagę na grafik co który chłopak ma robić i byli w szoku bo u nich dzieci to mają obowiązek tylko uczenia się
dzisiaj 3/4 dzieciaków była w takiej średniej formie, więc zapewne któreś coś przywlokło, a reszta wzięła "w promocji"... eh... zaś Kuba nadal zdrowy (tfu, tfu... żebym nie zapeszyła)... normalnie jestem w szoku, bo 2 lata od czasu jak poszedł do żłobka się bujaliśmy z róznymi katarami... teraz nawet nie miał kataru