reklama

Kwietniówki 2010!!!

Kurcze, mam dziś taki dzień, że nic mi się nie chce, ale plan wykonałam - ogłoszenia dodałam, teraz tylko wysyłkę spakować i mogę z książką wskakiwać do łóżka, bo M. dziś też co najmniej do 2:00 będzie siedział.
Lenka na szczęście padła przed 23:00 - cieszę się, bo nie miałabym siły z nią walczyć.
Salsy posłuchałam w ramach relaksu i mi lepiej;-)


gosiek - moja mało w sumie w wózku jeździ, ale jak trzeba to siedzi i nie marudzi.

kittek - zdrówka dla Majki i siły dla Ciebie! I więcej wolnego czasu:tak:

aniam - Szymek boski:-D

Zielona - małż chyba nie kuma o co Tobie chodzi, smutne to:-( Mam nadzieję, że jak już uciekniecie do lepszego świata to i jemu się będzie podobać i Ci za tą decyzję podziękuje.

Mykam bo praca wzywa, a pomarańcze się do mnie uśmiechają, zaraz M. do obierania zagonię, bo podobno kobiety w ciąży cytrusów obierać nie mogą;-) Tak nam kiedyś jedna znajoma powiedziała i od tamtej pory się tego trzymam:-D
 
reklama
Laski - patrzcie na mój suwaczek, właśnie się opamiętałam, że to już 30sty tydzień, wypadałoby jakąś wyprawkę do szpitala powoli szykować, bo jeszcze nic nie mam:zawstydzona/y:
 
Elvie, oszczedzaj sie, zeby maluszek sie nie pospieszyl.

Ja nie wiem czy malzon mnie nie rozumie, czy az tak boi sie wyjazdu. Nikt nie wie, czy dostanie prace w zawodzie i kiedy ja dostanie. Pierwsze 3 miesiace beda bardzo ciezkie ze wzgledu na emergency tax code. Czasem mysle, ze lepiej byloby gdybym ja pracowala przez ten czas na pelnych obrotach, robiac nadgodziny, a on siedzial w domu i zajmowal sie Konstancja... Widmo takiej sytuacji wprawia go w jeszcze gorszy stan - bo przeciez nigdy kobieta go nie utrzymywala... Po trzech miesiacach - poszedlby do jakiejkolwiek pracy, ja juz placilabym normalny podatek, a on emergency...
Staram sie go zrozumiec, ale ciezko mi
 
Jakos wszystko mi na nerwy dziala, jakby sie sprzymiezalo przeciwko mnie. Jutro musze do Lufthansy zadzwonic, bo mi siedzenie w rezerwacji zmienili. Mialam 34E - czyli pierwszy rzad, z miejscem na nogi, a przede wszystkim z miejscem na lozeczko dla Kostki. Zagladam na rezerwacje - poklad wypelniony, a moje siedzenie to 43A - gdzies pod koniec pokladu i w dodatku przy oknie... No chyba o****ali...
 
Doberek

Nata ściskam i
[*] dla Mamy...

Resztę pczytałam ale mój mózg jeszcze nie działa na odpowiednich obrotach.
Wczoraj poszłam spać o 20:30 bo porzednia noc to była katastrofa totalna...ledwo d owieczora dociągnęłam...

Teksty dzieciaków...miałam coś takiego z J. zrobione...ale potem mi małż zrobił reinstalację systemu i poszło sie walić bo na pulpicie to było :no: trudno...
M. zaczyna coraz więcej mówić i powtarzać...słodziak mój mały
 
Nata (*)

Zielona i jak udało się wyjaśnić kwestię miejsca w samolocie?

dziewczyny dobry pomysł chyba zacznę spisywać teksty mojej córki bo te dziecko rozkłada mnie na łopatki
Narysowałam jej wczoraj dziewczynkę a Natalka mówi: Natalka idzie
Ja: gdzie idzie?
N:do placy
Ja: po co idziesz do pracy?
N: pieniążki zarabiać , kupić liziak
a po chwili dodała dyche daj mamusiu:szok: :-):szok::-D
 
Nata: tulam :*
Kittek: mojego ojca z przyczyn zawodowych nie było w domu latami, a jak zaczął być, to zrobił się cyrk, bo nie dość, że go babcia rozpuściła, to był przyzwyczajony do opierunku z każdej strony. Gdyby mi mąż wyjechał z tekstem, że się już w życiu nagotował i nasprzątał (nie ma znaczenia z jakiego powodu), to dopiero byłaby wojna. Bo to jest po prostu cios poniżej pasa, bo w tym kontekście Ty masz obowiązek tyrać całe życie... on już ma to za sobą... no, ale mój maż na szczęście pomimo, że od 16 r.ż. musiał sam o siebie dbać, bo mieszkał w zasadzie sam, to nigdy takiego argumentu nie użył.
Gosiek: jak wyżej. Skoro umiał wcześniej ugotować, to nadal potrafi :-) walcz o to, ale bez awantur. Nie znam Waszych mężów, ale trzeba szukać możliwości konwersacji :-)
Zielona: no u Ciebie to już totalny Meksyk ;-) Twój małżon poważnie się boi... a do tego ta kulturowa przepaść... eh...
Elvie: spoko... dasz radę, sklepów nie zamkną... jakby co :-)

Z serii "Kuba o poranku":

Bartek włączył smerfa marudę. Ja do Kubusia:
- Ależ ten Twój brat płaczliwy dzisiaj
Kuba (nie przerywając czesania się przed lusterem):
- No to teraz czas na dziewczynkę :szok::szok::szok:
Mąż (w desperacji chyba):
- Dziewczynki to Ty masz w przedszkolu.
Kuba, z usmiechem nr 282:
- O siostrzyczce mówię.

No i masz babo placek ;-)
 
hejka
Jestem mega niewyspana, poszalałam, do domu po 1 ściągnęłam i jeszcze jakoś spać nie mogłam, a rano musiałam wcześniej wstać niż zwykle, Igor do przedszkola szedł, a że mają dzisiaj wycieczkę do PLANETARIUM, to musiałam ja go zawieść.
Kittek urlopujemy się od 8 kwietnia. W związku z tym byliśmy wczoraj w paszportowym, tłumy takie jakby conajmniej jakaś masowa emigracji się szykowała, nie wydawali już numerków, na szcęście facet jakiś nam podarował. B poszedł do kasy, a ja zostałam z dzieciakami wypisywać wnioski, bo się małe trolle ślicznie bawiły przy stoliczku, ale tylko do momementu aż tata zniknął, potem Igor "siku" ale biegać chciała, bo to najlepsza frajda jak matka goni. Wnioski w połowie wypisane, B nie ma, a ja widzę że nasze numerki się wyświetlają, jak dotarłam do stanowiska z manelami i Alicją pod pachą wyglądałam jak te "matki kwoki" z różnych komedii. I miała wszystkiego dość. Na szczęście w miarę sparwnie załtwiłam.
Zielona ja myślę, że Twój mąż bardzo kocha swój kraj i może dlatego nie dostrzega tego co ty widzisz wyraźnie.
Oczywiście rozbawiłaś mnie zachowanie chłopa.
O buncie dziecia już pisałam i z dnia na dzień jest gorzej.
Elvie Ty się oszczędzaj, bo dziecko pogoniasz.
Nata dla mamy
[*]
uciekam
 
reklama
Anna gdzie soie wybieracie .? Ja muszę wnioski złozyć , nawet już mam wypisane .

Zielona Twój chłop to chyba innego życia nie zna i jakoś tego nie ogarnia , musi zobaczyć jak to jest ,a jak mu się nie spodoba to meksyk czeka . Ty juz się dość poświęciłaś , tyle czasu juz tam mieszkasz , teraz jego kolej . Co to jest ten podatek przez trzy miesiące ?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry