U nas bunt 2 latka jest słabiutki porównując z dwoma poprzednimi no chyba że ja zaprawiona w boju jestem i mi to już nie przeszkadza ;-)Zresztą jak by co to ja szpital psychiatryczny mam na miejscu i jak już mnie bunt 2, 6 i 10 latka i kryzys wieku średniego małża wykończy to spakuje walizkę i podejdę sobie do szpitala
hehehe, padłam :-)
I że poryczy i przestanie. Mniej wysika ;-)
o widzisz,
Aga, tego mi brakowało :-)...na to nie wpadłam :-)
Za tydzien powinna miec PESEL, dowodu nie dostanie do chwili az ojciec przyleci i podpisze zgode. W przyszlym tygodniu rejestruje sie jako bezrobotna

i juz mnie oswiecono, ze ofert dla kobiet wlasciwie nie maja...
no to
Zielona, tym bardziej welcome w polskiej rzeczywistości :-)
witam ze szpitala polowego, szkarlatyna sztuk dwie, a mnie i K coś łamie, cud miód i orzeszki...ale 1 raz mi (tzn J oczywiscie) lekarka zrobiła ten szybki test na paciorkowce, jakoś tak większe przekonanie do antybola mam dzieki temu
Ewka, zdrówka dla chłopaków !
Katik, fajnie Cię poczytać :-)
u nas jak zwykle szybko....wszystko szybko...
M poszedł dziś do szpitala na 3-dniowe odczulanie, o 7:30 zameldował się tam, a o 20 dostał dopiero łóżko....czujecie? ponad 12 godzin na krześle w poczekalni :-)...w naszym kraju trzeba mieć naprawdę 'końskie zdrowie', aby iść do szpitala...to lepsze, niż szkoła przetrwania :-)
poza tym moje gwiazdy mają chyba też obydwie jakiś bunt, bo jedna lepsza od drugiej...L wymyśliła dziś, że potrzebuje koniecznie - na dzisiaj - styropianowego króliczka, krótkie szpilki, cekiny i koraliki, bo chce króliczka robić...i głupia matka wsiadła w auto i dalej krótkich szpilek szukać po pasmanteriach...na jutro przywiozą ;-)
H natomiast - na wizycie w szpitalu u M - zjadła kolację, czyt. mortadelę...była pyszna....a ja durna jakieś domowe mięska jej wymyślam
a na koniec to Wam powiem, że miałam bardzo pracujący weekend - nowe meble do pokoju L, w związku z czym generalne porządki robiłam...wyrzuciłam 5 sześćdziesięciolitrowych worków ze szpargałami, książeczkami, zeszycikami, zabawkami, plastelinkami i innymi cudami...leciało wszystko ostro...ja nie wiem, kiedy moja cudowna 10-latka to uzbierała
