reklama

Kwietniówki 2010!!!

Wracam do zywych. Dochodzimy do siebie po wypriwadzce lokatorow. Zeby nie bylo zbyt kolorowo, prawie codzien trzeba dla nich cos zalatwiac. Ale najwazniejsze, ze juz w domu cisza i spokoj. Pola jak nowonarodzona... nawt je za dwoch. Wrocilysmy ze zlobla przed 16 iod progu wolala o banana, zjadla 1.5 a potem poprawila dwoma misiami - lubisiami. Po 17 opedzlowala jeszcze miske rosolu... zaraz pojdzie w kime, a przed pewnie jeszvze butle kakao wtrabi.
Na zdrowie.
Chodzinka moja musi nadrobic ogromny spadek wagi ze szpitala.

Mam nadzieje z czasem ogarnac co tu sie dzieje.
Poki co Salamandrze gratuluje Corenki , Elvie krotkiego terminu do rozwiazania ( boszzzz kiedy to zlecialo? ) a Zielonej wszystkiego dobrego na domowej ziemi.
 
reklama
RATUNKU !!!! moje dziecko przechodzi bunt 2latka za moment wyląduję w wariatkowie!

A pozostając w temacie...U nas tez bunt dwulatka na całego. :wściekła/y: Licze do stu tysięcy i nie pomaga.
Co robicie, żeby wytłumaczyć dziecku że np. NIE WOLNO DO JASNEJ CHOLERY czegoś robić np. w kółko włączać lampki albo wyłamywać cd-roma mamusi z laptopa, albo ciągnąć kota za ogon bo go to boli, a skoro się kotka kocha to się tego nie robi tylko go głaska! :confused::confused::confused::angry::angry::wściekła/y: macie jakieś sposoby bo ja juz nie wiem....:baffled: ani prośbą ani groźbą:no: HELP!:sorry2:

a ja już odkryłam niezawodny sposób, z J walczyłam o wszystko, bo "dyscyplina musi być", "nie może mi dziecko na głowę wejść", itp blablabla, a teraz zupełnie odpuściłam, trudno, ze 100000 razy właczy ta lampkę, kot ma 4 łapy, biegać potrafi, wleżć w takie miejsca, gdzie go S nie dopadnie też potrafi, więc niech sam o swoj ogon zadba:-) lapka chowam, generalnie ograniczyłam ilość zakazów do absolutnego minimum, nie wiem, czy to dlatego, czy może sam z siebie, ale S duzo łagodniej przechodzi bunt...

witam ze szpitala polowego, szkarlatyna sztuk dwie, a mnie i K coś łamie, cud miód i orzeszki...ale 1 raz mi (tzn J oczywiscie) lekarka zrobiła ten szybki test na paciorkowce, jakoś tak większe przekonanie do antybola mam dzieki temu
 
Ewka, zdrowka dla rodzinki. Wiesz, u nas tez zakazow niewiele, a mimo to mloda daje popalic. Juz taki wredny ma charakter. Co jakis czas jako zapalnik do rzutow i wrzaskow obiera sobie cos innego i czasem nie sposob za nia nadazyc...
 
Aaa, jeszcze mialam dodac, ze moja Pola to spioch nad spiochami. Budze ja o 7.30, po obiadku w zlobku idzie spac co najmniej na godzinke, a najlepiej na 2 bo jak nie dospi to cale popoludnie jest marudna. Wieczorem juz od 18 chodzi i 'kreci kolka' we wlosach. O 20stej najczesciej juz spionka (albo i wczesniej).
 
Ewka współczuje szkarlatyny... wiem przez co przechodzisz bo też miałam to w dwupaku ;-) mam nadzieję że chłopcy nie przechodzą tego mega ostro... Także zdrówka dla smerfów i dla was też...
dobranoc...
 
Katik - super, że już macie spokój. Apetytu Poli zazdroszczę, spania również. Ty to masz anioła nie dziecko!A o terminie porodu mi nei przypominaj, bo boję się chyba bardziej niż za pierwszym razem:-(

ewka - współczuję szkarlatyny, ja chyba tego dziadostwa nie miałam, nie kojarzę..

Nawściekałam się dziś na net i informatyków ori tak, że :wściekła/y::no::angry:
Idę sobie meliskę z gruszką zaparzyć i sernik z rosą zjeść:-)
 
Katik dobrze że jesteś , super że lokatorzy znaleźli (a raczej ty im znalazłaś) nowe lokum w końcu wrócicie do normalności
Ewka zdrówka dla maluszków

mam doła ehhh
 
U nas bunt 2 latka jest słabiutki porównując z dwoma poprzednimi no chyba że ja zaprawiona w boju jestem i mi to już nie przeszkadza ;-)Zresztą jak by co to ja szpital psychiatryczny mam na miejscu i jak już mnie bunt 2, 6 i 10 latka i kryzys wieku średniego małża wykończy to spakuje walizkę i podejdę sobie do szpitala :-D

hehehe, padłam :-)

I że poryczy i przestanie. Mniej wysika ;-)

o widzisz, Aga, tego mi brakowało :-)...na to nie wpadłam :-)

Za tydzien powinna miec PESEL, dowodu nie dostanie do chwili az ojciec przyleci i podpisze zgode. W przyszlym tygodniu rejestruje sie jako bezrobotna :szok: i juz mnie oswiecono, ze ofert dla kobiet wlasciwie nie maja...

no to Zielona, tym bardziej welcome w polskiej rzeczywistości :-)

witam ze szpitala polowego, szkarlatyna sztuk dwie, a mnie i K coś łamie, cud miód i orzeszki...ale 1 raz mi (tzn J oczywiscie) lekarka zrobiła ten szybki test na paciorkowce, jakoś tak większe przekonanie do antybola mam dzieki temu

Ewka, zdrówka dla chłopaków !

Katik, fajnie Cię poczytać :-)


u nas jak zwykle szybko....wszystko szybko...

M poszedł dziś do szpitala na 3-dniowe odczulanie, o 7:30 zameldował się tam, a o 20 dostał dopiero łóżko....czujecie? ponad 12 godzin na krześle w poczekalni :-)...w naszym kraju trzeba mieć naprawdę 'końskie zdrowie', aby iść do szpitala...to lepsze, niż szkoła przetrwania :-)

poza tym moje gwiazdy mają chyba też obydwie jakiś bunt, bo jedna lepsza od drugiej...L wymyśliła dziś, że potrzebuje koniecznie - na dzisiaj - styropianowego króliczka, krótkie szpilki, cekiny i koraliki, bo chce króliczka robić...i głupia matka wsiadła w auto i dalej krótkich szpilek szukać po pasmanteriach...na jutro przywiozą ;-)
H natomiast - na wizycie w szpitalu u M - zjadła kolację, czyt. mortadelę...była pyszna....a ja durna jakieś domowe mięska jej wymyślam :confused:


a na koniec to Wam powiem, że miałam bardzo pracujący weekend - nowe meble do pokoju L, w związku z czym generalne porządki robiłam...wyrzuciłam 5 sześćdziesięciolitrowych worków ze szpargałami, książeczkami, zeszycikami, zabawkami, plastelinkami i innymi cudami...leciało wszystko ostro...ja nie wiem, kiedy moja cudowna 10-latka to uzbierała :szok:
 
Mamuska, co to za dol?

Monia, jakos nawet ta polska rzeczywistosc mi nie dokuczyla jeszcze. Mysle sobie, ze Meksyk prog wytrzymalosci na takie dupsy ustawil mi baaaardzo wysoko. Jedyne, co mi sie nie podoba, to fakt iz malzon mi tu potrzebny do roznych papierologii
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry