Hej.
U nas dzisiaj tak sennie i nudno, że nie wiadomo czy zabierać się za cokolwiek. Leń niesamowity
Wybiegalismy się na podwórku ze 2 h. Bylo dosc przyjemnie. Mialam zamiar postprzatac po pracy podworku, bo latają wszędzie worki po cemencie, styropian itp. Ale tereaz pogoda mnie zniechęciła totalnie.
Ja nie wim skąd to się bierze , że w okolicach Wrocka, Rzeszowa zawsze najlepsze słońce i temperatury :-)
Apropos AZS. Adasiek dostał też jakiejś wysypki na lewym udzie. Sucha, swędzonca kaszka. Nigdy nie miewał takich dziwactw na ciele. Zmieniłam tydzien temu mu pampki na bella happy. Szajs jakich mało, bo siuski leją się po nogach. Mozliwe, że tak nabawil sie tej wysypki. AZS nie obstawiam, ale podobnie wyglada....
Kuzynka Adasia, ktora niedawno stracila w zabawie z młodym jedynkę, dostała dziś takiego zapalenia dziąsła, że makabra. Cały policzek do ucha siny. Biedna w nocy miala goraczke bardzo wysoką. Szwagierka jest z nia aktualnie u dentysty. Straszne przezycie dla 2 letniego dziecka. Stary ból zęba zniesc nie moze, a takiego dzieciątka żal potrójnie
gosia pochwal się zakupami. Oczywiście na sobie :-)
zielona moja mama to tez okropnie wrazliwa osoba i trzeba uwazac jak sie do niej mowi, więc chyba rozumiem o czym piszesz.
Ale nie powiem, bo ostatnio pokornie slucha tego, o co proszę i wie, ze widok slodyczy dziala mnie jak plachta na byka. Sama uwielbiam, ale jak tylko widzę, ze ktos wciska małemu coś czekoladowego to krew mnie zalewa. Mamuska super, bo zawsze przywozi tylko owoce, natomiast tesciowka za sciana codziennie faszeruje Adaska czekoladkami. I nic, kompletnie nic nie robi sobie z moich uwag.
Mykam. Muszę obadać co to za kolor koniakowy, bo taki chłopacy sobie upodobali na ściany w barze.