Mam dzisiaj dzień pt. nie wiem za co lapac, a wszystko mi leci z rak... cale swieta na mojej glowie, bo stary w rozjazdach, zdecydowalam sie na urlop jutro, bo nie wyrobie :-( do tego stary po swietach jedzie precz wiec i poswiatecznie bedzie wszystko na mojej glowie!
KTO ZE MNA JEDZIE DO SPA??? Ja musze chyba gdzies odreagowac, bo zaczynam swirowac
Agnieszka, Zielona- a u mnie dzisiaj odwrotnie, babcia polozyla B. spac, ale takiego ataku kaszlu dostal, ze po 30 minutach sie obudzil i moja mama kazala mu lezec... i Wy sobie wyobrazcie, ze mial chlopak lezakowanie, po 1 h stwierdzil, ze wypoczal i przyszedl do mamy (spal na normalnym lozku, wiec mogl zejsc. Wiec medal dla babci, bo przy Waszych historiach, to widze, ze jej czasem nie doceniam.
Elvie:
1. Jak wody odejda to jedziesz od razu (tzn. ja czekalam, bo ze mnie sie saczyly, ale jakby mi chlustem poszly to bym smigala do Trzebnicy). Polecam zadzwonic na porodowke, powiedza Ci jaka jest sytuacja i co masz robic :-)
2. Przy Kubie bylo ciecie i... w sumie nie wiem o co pytasz. Samo ciecie mnie nie bolalo, polozna je zrobila super, na szczycie, goilo sie ladnie, w zasadzie nie mam traumatycznych wspomnien z tym zwiazanych. Przy B. mialam pekniecie z 1 szwem i tez bylo cacy. Ale dla mnie wiekszym mentalnym problemem byla wizja cesarki ;-)
3. Nie nacinaja w standardzie, przynajmniej u mnie tak bylo- czekali dosc dlugo ale, ze K. mial duuuuzaaa glowke, to ja juz wole naciecie niz inne komplikacje. A! I sie mnie pytalil. Przy B. tez nie kombinowali, ale tu problemu nie bylo.
Elvie, Salamandra- bez paniki, dobrze bedzie :-)
Ide precz, bo musze skonczyc raport i uwolnic moja mame od stonki, bo ja wykoncza
