reklama

Kwietniówki 2010!!!

no i znowu poniedziałek wrrr no ale cóź. też mam nadzieję że psycholog coś pomoże a przynajmniej pokaże jak można inaczej może ja coś robię źle nie wiem.
Jak coś będę już wiedziała do odezwę siętyle że pomyliłam daty psychologa mamy jutro a dokładnie 13 list. - zobaczymy co powie
Choć muszę przeyznać że ostatnie 3-4 dni nie ma źle mały się jakby uspokoił trochę. Rano nie płacze jak idzie do przedszkola i o dziwo przestał urządzć histerie przy podawaniu leków - ładnie otwiera buźkę a wcześniej każdorazowo staczaliśmy bitwę.
Niestety niepokoi mnie to że on nie chce bawić się z dziećmi jest jedynym dzieckiem w grupie które nie chce brać udziału w grach i zabawach zespołowych - ja stawiam że to taki charakter ale panie się skarżą.
Po zatym nie chce naśladować czynności jak robią to dzieci w jego wieku. Chociaż nauczył się w przedszkolu jeść samodzielnie teraz zabiera nam sztućce i nie pozwala się karmić.
Poza tym część tych histerii chyba wynika z tego że my nie rozumiemy co on mówi.

gosieńka &&&&&&&&&

Agnieszka spokoju życzę:-D

ella ja obstawiam dziewczynkę:-)
 
Ostatnia edycja:
reklama
cześć laski
Przeczytałam ale ne mam siły na odpisanie.
wczoraj lęzałam cały dzień w łóżku,K mi usługiwał i małemu na zmiane-kochany był ale widziałam ze juz mu cięzko a zwłaszcza dziś w nocy. bo ja do 2 nie spałam tylko walczyłam z gorączka tym razem u siebie, i skurczami.Dzwoniłam do gin kazała lezec, robić okłady, wziąc nospe i paracetamol, w razie nie ustąpienia na ip.reszto tak mnie bola miesne brzucha jak bym miala zakwasy. i nawe kroku nie dam rady zrobić po miesz. Dziś wykorzystywałam małego na maxa, kochany skarbek, obsługiwał mamusie jak niejeden dorosły.Teraz juz lepiej, skurcze minęeły, tylko ból mięsni. Boje sie nocyi gorączki.
Dobra nie zanudzam, dzieki za otuche i rady.
 
Witam, dopiero usiadłam na tyłku, ogarnełam ogródek, ale jeszcze sporo przede mną
Akcja "mysz" nadal trwa:wściekła/y: Okazało się że jest ich więcej:no: Dwie załatwione, jest napewno jeszcze jedna, wyłażą spod obudowy kaloryfera na przedpokoju. Nie wędrują po domu, wychodzą pojedzą i wskakuja do dziurki. Śmiesznie to wygląda w tym kącie stoją dwie pułapki i wszystko obsypane jest płatkami. Panika trochę mineła, chyba przyzwyczajam się do zwierzaków w domu:-D
gosieńko tortu nie było, musiał wystarczyć sernik na zimno. Buziaka na zgodę też nie było i nie zapowiada się aby w najblizszym czasie to sie zmieniło:no:
basiu trzymam kciuki za wizytę
filonka odpoczywaj jak najwięcej, zdrówka życzę
Mam zaawansowaną sklerozę:zawstydzona/y: i nie pamiętam co miałam więcej napisać
 
Wronka - nie lepiej było autem jechać ? Na bank szybciej :-D:-D 8 godzin , nieźle .
aniam może i tak, ale wiesz nie każdy posiada na stanie dwa samochody....ja akurat teraz nie posiadam a T czyms do roboty jeździć musi, a po drugie koszty takiej jazdy samochodem a pociagiem stanowią kolosalną różniece, więc to nie opłacalne. Coż jakoś sie przemęczę.
Wronia witaj na śląsku :-) Ja niestety nie dam rady dotrzeć do katowic ani dzisiaj ani jutro… a szkoda… udanego i owocnego szkolenia!

Aga szkoda:-(, ale w zasadzie nic straconego bo wracam tu 3 grudnia na drugą ture szkolenia, bede od 3 do 6, no w zasadzie 5 bo 6 wracam, także juz dzisiaj możesz rezerwować czas na spotkanko:-)

Dzięki dziewczyny. Powiem wam ,że szkolenie nawet fajne, a to za sprawą prowadzącego bo totalny luzak z niego i parę razy łzy ze smiechu mi leciały heheheh, więc jest szansa ,że sie nie zanudze a i jeszcze coś wyniosę:-)

Za to katowice....hhmmm mam nadzieje ,ze nikogo nie obraze ale jakies takie wielkie i brudne....dużo zaniedbanych brudnych kamienic i blokow, no i mozna sie zgubic. Dzsiaj 30 min zajęło mi znalezienie przystanku by dotrzec do hotelu...no masakra...krązyłam jak głupia, już mialam chwile zwątpienia ,ze nie wróce heheeh, no ale jakoś w końcu mi sie udało. po pierwsze dla mnie szokiem było to ,ze nie ma przystanków po przeciwnej stronie ulicy w sensie w jedną i druga strone , bo w Bydzi w większości przypadków tak własnie jest a tu autobus w jedna strone jedzie jedną ulica a w drugą jakąś inną heheheh, no a poza tym, tu same remonty, więc mnostwo autobusów wycofanych, jakieś tam dołożone i autobusy zastępcze za tramwaje:szok:. Teraz juz wiem jak dojechac i wrocić, więc jutro powinnam miec luzik.

filonka dbaj o siebie:tak:

aniez.....zdrowka dla R;-)
 
Monia- jak ja czytam Twoje opisy, to mi się od razu przypominają cyrki Kubusia... nie pocieszy Cię to zapewne, ale to naprawdę mija :-)

hehe, ja wiem, że Ty mi dobrze życzysz :-)
Aniez, mówisz, że jelitówka....brrrrrrrrrrrrrr...mam nadzieję, że się nie rozpleni na całe Wro i wsie przyległe ;-)

Akcja "mysz" nadal trwa:wściekła/y:

Sonia, zatkaj dziurę pianką montażową...i w pułapki włóż czekoladę mleczną...będziesz tylko słyszeć jak się łapią...powodzenia !

aniam może i tak, ale wiesz nie każdy posiada na stanie dwa samochody....ja akurat teraz nie posiadam a T czyms do roboty jeździć musi, a po drugie koszty takiej jazdy samochodem a pociagiem stanowią kolosalną różniece, więc to nie opłacalne. Coż jakoś sie przemęczę.

przynajmniej można odpocząć i książkę poczytać, więc czasami warto :-)

Chrowitkom zdrówka zyczę !

ja upiekłam wczoraj szarlotkę i wyszła mi tak pyszna, ze od dwóch dni żyję na szarlotce...taka dieta, całkiem smaczna :cool2:

przepis wrzucę na kulinarny...
 
a ja wlasnie sie upilam domowym winem...
O! Wronia, kolejny plus auta niemania tudziez niebycia kierowca, to to ze mozna sie napruc jak messerschmidt, czyjaksietotampisze ;-) i miec wszystko gdzies.

Malzon dzis pokazal ludzka twarz i przyznal sie, ze tez sie martwi zaistniala sytuacja... No, jakby sie do tego przyznal wczesniej to nie nawkurwialabym sie tyle na jego meksykanski stoicyzm...


A w poniedzialek ide na rzniecie ;-) hehe bez skojarzen poprosze. kolejne dziady beda rzniete...
 
ech zielona...gdybym jeszcze miala z kim sie urznąć.....Póki co to byłam na kolacji w mc donaldzie heheheh, kurde duuupa mi na tym wyjeżdzie urośnie, ale mc jest tuż na wyciagnięcie ręki no to jak tu nie skorzystać. Wyczailam też kawałek dalej lidla, więc jutro grzecznie po chlebek i twarożek poczlapie, bo codziennie na fast foodach jechać przeciez nie będę:-)

Rozmaiwlam z zuczkami przed chwila na skypie, qrde tesknią strasznie...ja oczywiście też, ale jestem dorosła to jakos to sobie tlumacze, a Wercia az mi sie poplakała, a to dopiero pierwszy dzień....ech ciężko mi:-(

Było ostatnio o prezentach...wlaśnie mi T przed chwila przysłał, jakie moje dzieci listy do mikołaja wysłali heheh
WERONIKA List do Mikołaja. Prezenty świąteczne - promocja Mattel
BORYŚ List do Mikołaja. Prezenty świąteczne - promocja Mattel
no i jak tu nie kupić ech???
 
Przypomniala mi sie wlasnie pewna historia zwiazana z transportem publicznym. Jasne, nie byl to autobus, ani nawet pociag, ale kogo stac na wlasnego jeta? mnie nie. przeplynac na pontonie Atlantyk to nielada wyzwanie, a ja jakos nie mialam checi mu sprostac.
5 lat temu lecialam do Meksyku. Podroz: Londyn - Madryt - Mexico City - Tijuana. 29 godzin w podrozy. Nic tylko sie okocic. Jak juz wylecialam z Madrytu, mila stewardessa zapytala czy chce kocyk. Chcialam. Przyniosla mi mieciutka bezowa narzutke. Przyniosla tez czerwone winko... Na moje nieszczescie "wychlupalo" mi sie ono na kocyk i juz nie byl ladniusi i milusi. W sasiednim rzedzie siedzial mlody mezczyzna, ktory przygladal mi sie od samego poczatku lotu. Zaoferowal swoj kocyk. Zaczelismy rozmiawiac. Okazalo sie, ze to Portugalczyk, ktory przed kilkoma laty zamieszkal w miescie Meksyk, gdzie jest dyrektorem jakiegos tetru. Rozmawialismy o wszystkim i o niczym, o poezji, o duchach, o planach na przyszlosc... Pamietam, ze na imie ma Marcos. Jest niski i lysawy. Mniej wiecej w moim wieku. Facet, na ktorego nie zwrocilabym uwagi. 11 godzin lotu minelo mi tak, jakby to byla zaledwie chwila...
 
Witam
Przeczytałam, ale już większości nie pamiętam.

Filonka kuruj się nam i odpoczywaj jak najwięcej.
Ella obstawiam dziewczynkę, a co ty byś chciała?


W weekend miałam teściów, więc nie było jak zajrzeć. A dziś fatalna noc. Alicja nie spała 3 godziny! Więc usnęłam o 4. Walczyła z nami długo, a to piciu, a to histeria, a to siku, a to opowiadała jakieś historyjki. Do tego sama sobie narobiłam :wściekła/y::zawstydzona/y::wściekła/y: naszło mnie wieczorem na colę i wypiłam 3 szklanki! Zazwyczaj nie piję takich rzeczy, ale w ciąży nie mogę się oprzeć i od czasu do czasu trochę się napiję, ale nie tyle ile wczoraj i to nie wieczorem, a w dzień. Chyba mi te bąbelki uderzyły do głowy! Dość, że nie mogłam spać, to jeszcze ciężka walka w nocy.
Dziś byłyśmy na kontroli u lekarza i wszystko osłuchowo dobrze, trochę ma jeszcze chrypkę, więc do jutra mam podawać syrop i w środę może iść do przedszkola w końcu.
U nas kont jest od czasu do czasu wykorzystywany, choć był taki czas, że nic sobie nie robiła ze stania w koncie. Ale teraz opuszcza go z wielkim płaczem. Więc to działa.

Aniam prezent dotarł dzisiaj :-):-):-), dziękuję bardzo w imieniu Alicji. Ubranek trochę jednak będzie do odesłania, głównie kaftaniki.
Isabela czapeczkę z myszką kupiłam, napiszę Ci PW.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Maonka nie ma za co bo kurz zbierała . Nie jest jakaś nadzwyczajna ta lala , ale w sumie Dorę ciężko jest kupić .


Filonka zdrówka .


Zielona - tak to czasem bywa z nieznajomymi :-D ja wiele fajnych ludzi poznałam w pociągu do poznania , bo często tam kiedyś bywałam . Tylko ten jechał jakieś 2,5 h:-D:-D


Wronia - ja swoim autem też bym do katowic się nie wypuściła :no: Bo to transport lokalny jest :-D
Katowice popieram są paskudne jak i większość aglomeracji śląskiej .
No i te zadymki między poszczególnymi miastami :-DJ ma kolegę ślązaka i często opowiada co tam się dzieje . Boki idzie zrywać . Nie dawno był nawet na jakimś marszu o autonomię śląska :-D:-D


Wronka - Boryska prezent fajny , ale te lalki są straszne :szok: Chrześnica moja niedawno to cudo nabyła .
Nie wspomnę już o łóżku w kształcie trumny . Nie wiem co dziewczynki w tym widzą , poza tym że to modne oczywiście i każda musi to mieć .
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry