Witam się po weekendowo.
Wczoraj byłam piekielna dla gimbusów... poszliśmy na placyk zabaw w parku. park wielki, a gimbusy (troje - dwie dziewuchy i gnojek) musiały usiąść akurat koło placu zabaw i wtem leci słownictwo rwa i rwa i rwa... najpierw grzecznie ale stanowczo zwróciłam uwagę aby nie przeklinali... no ale jak to z gimbusami - młodzi gniewni - nie podziałało i dalej słysze RWA i RWA no więc nie wytrzymałam i wydarłam ryja, aby nie przeklinali bo tutaj są małe dzieci, a gówniara z ryjem, że ona nie przeklina, więc ją informuję, że głucha nie jestem i słyszę, że cała trójca klnie... to ta do mnie czy mam dowody, no to jej oznajmiłam, że dowodów nie potrzebuje, bo wystarczą mi uszy, a jak ma ochote pyskować to niech idzie gdzie indziej bo tutaj są dzieci i sobie nie życzę w ich obecności takiego słownictwa...

ciśnienie mi podnieśli normalnie, ale ryje zamknęli.
poza tym w sobote na placu zabaw moje dziecko nauczyło się wyrazu KURDE a do tego ciągle gada D*UPA więc konsekwentnie jemu również zabraniam używania brzydkich słów i tłumaczę, że to niegrzeczne i nieładne. w niedziele był koniec zabawy i powrót do domu jak powiedział: kurde ale szybko, no d*upa!
dziecko teoretycznie zrozumiało, ale co chwilę powtarzał: Mamo, to ja już nie będę mówił d*upa, d*upa to brzydkie słowo i nie można mówić d*upa... ale już do wieczora chyba tłumaczenie poskutkowało bo oznajmił mi: Mamo, ja nie będę mówił d... no tego brzydkiego słowa, bo to nie ładnie :-)
Tak więc pozdrawiam ciepło w poniedziałek