reklama

Lipcowe Mamusie 2010

kropa-ja tez przewaznie na sloiczkach jade bo na nadmiar czasu nie narzekam...tez slyszalam o opinii gdzie sloiczki mialy byc zdrowsze bo niby atesty itd ale tak do konca nikt chyba tego na 100 % nie udowodni.ja niby kotom nawet biologiczna karme kupuje ale czy taka jest naprawde??raczej nie dojde.to samo z biologicznym zarciem dla nas.czy naprawde jest takie ekologiczne?nie zawsze niestety czego dowodza jakies tam badania..poza tym kiedys trzeba bedzie malej podac to "nasze" jedzenie bo latami na sloikach nie pociagnie.
co do miesa to rzeczywiscie u nas w lodowce takiej roznorodnosci nie znajdzie bo mama wegetarianka.chyba ze kupowalabym tylko jej:)
 
reklama
a w ogole pewnie bym was zaszokowala kiedy bym powiedziala ze tu matki daja dziecku do picia mm wode z kranu.Ona jest po prostu dobra.ja wprawdzie gotuje ale jestem jedna z niewielu a dzieci zyja i maja sie dobrze.tych roznic jest bardzo duzo
 
ja tez gotuje wode filtrowana a nie mineralna...mam nadzieje ze nikogo nie urazilam...ale nikt tak naprawde nie wie co jest w sloiczku a co w marchewce ze sklepu...albo np rozne kraje maja rozne normy jesli chodzi o pestycydy itp. np ponoc nasze zwykle jedzenie jest ekologiczne w stosunku do zwyklego holenderskiego. Eijf nie gniewaj sie ze nl jako przyklad ale tak nam na studiach mowili:P
 
Wita się z Wami matka bezrobotna:-)boże, jak to brzmi, jakbym jakimś leniem była. Powinno być-poszukująca pracy/pozostająca bez pracy, nie zatrudniona...

Przebrnęłam przez posty, ale najpierw muszę się ogarnąć, bo niedawno wróciłam. Ja wróciłam, mąż wybył dziecię śpi.
Zjem, zrobię kawę i o ile Kruszynka da, to skrobnę co nie co.
 
Mysza- co do rejestracji w UP-niby musisz być gotowa do podjęcia pracy, ale jak pójdziesz na rozmowę, gdyby coś dla Ciebie znaleźli, to zawsze możesz tak rozmawiać, żeby Cię nie zatrudnili:-)Z drugiej strony, mojej koleżance przez rok nic nie znaleźli. Ale zasiłek też jest tylko chyba przez pół roku....

Ja normalnie czuję się podle na tym bezrobociu moim-z głodu nie umrzemy, ale pasa trzeba zacisnąć, bo praktycznie w lutym dostanę kasę za styczeń, a potem wypłatę już. W lutym będzie kasy więcej, ale styczeń-bida. Gdybym jeszcze nie musiała spłacać swoich zobowiązań, o których M nie wie (karta kredytowa)....No i będę musiała go prosić o kasę na zakupy. Kasa wspólna, wiadomo, ale jakoś tak źle mi z tym, że swojej nie będę miała...:-(i zła na siebie, że odłożyć nic nie potrafię i w ogóle zła, że na chatę wynajmowaną tyle kasy...no ale na razie nic nie poradzę na to.

Skrzat-oby Basi katarek przeszedł szybko. A lekarz na katar nic nie da raczej...Nawilżaj wodą morską, wyciągaj gilki i można maścią majerankową pod noskiem smarnąć.

Co do słoiczków-ja na razie będę się ich trzymać. Nie tam, żebym była przekonana co do ich niby "ekologiczności", ale z wygody. Mała na razie próbuje, po 2 łyżki je, więc szkoda zabawy. I wcale nie taniej-marchewkę gotować trzeba, gaz/prąd też idzie. Ja już się namęczę z gotowaniem tej kaszy mannej, co to do warzywek daję, żeby była ekspozycja na gluten..
Dziś w Rossmanie zakupiłam dynię z ziemiaczkami i marchewkę z ziemiaczkami hipp.
No i to fakt, tak różnorodnych dań jak są w słoiczkach nie zapewnię. Jak będzie jadła więcej i większe kawałki, będę gotować.
Na razie idziemy warzywkami, potem coś z mięskiem i deserek, a potem kaszki, jak już 2 m-ce gluten będzie wprowadzany.

Tak patrzę na Kruszynkę, i się dziwię, że z każdym dniem, jest coraz fajniejsza, bardziej kontaktowa i w ogóle...z każdym dniem, kocham ją mocniej!:-)I tym się muszę cieszyć-zdrowym dzieckiem, dobrym mężem, a nie martwić się kasą. Jakoś to będzie. Choć to smutne, że posiadanie dzieci w naszym kraju staje się luksusem.
Można co prawda jak niektórzy dzieci naprodukować, stać po zasiłki, a dzieci jakoś tam się chowają...Ale ja tak nie umiem.

Miałam ogarnąć dom, ale co tam. Korzystam z wolnej chwili, kiedy Zuza śpi.
 
Ja bym dała banana...bo co Gerber czy Hipp to niby w Polsce te banany produkuje, tak samo musi je sprowadzić! Trochę mi się śmiać chce...! Widzę że zachwalacie słoiczki jakbyście normalnie pracowały dla tych firm:P A w tym słoiku to tego indyka czy królika aż 2% pewnie jest!;P I tak po ukonczeniu przez dziecko 1 roku wszystkie dzieci będą jadły to co dorośli a nie słoiczki...Ja jeszcze nie wiem czym będę karmić, ale nie ufałabym tak bezgranicznie tym firmom...Bo nie zapnę jak kilka lat temu była afera ze w gerberach jest szkło...ojej jak wszyscy na gerebra jechali:P A kto ma pewnośc że to z z czego oni robią jest ekologiczne czy sprawdzane? Bo ma naklejke rekomendowane przez...takie naklejki to ma teraz co drugi produkt i kosmetyk...a chemia jest wszędzie! Może ta linia bio...bierze produkty z gospodarstw ekologicznych, ale nie sądze by każdy słoiczek miał w sobie produkty strikto ekologiczne. Tak samo herbatki...bobovita a zwykła granulowana dla dorosłych mają ten sam skład, ale bobovita dla dzieci więc warto zapłacić 10 zł:) Moja kumpela pracowała w jednej z firm przy rpodukcji proszku do mleka modyfikowanego dla dzieci...lepiej nie wiedziec co w tym jest...ale nawet śladowe ilości środków kancerogennych, których oczywiście nie ma na opakowaniu...albo np jabłuszko z bobovity..dodaja proszkowaną witaminę C...po co lepiej samemu jakbłko zmiksować:P

Skrzat, pewnie, że indyka czy królika jest 8%, ale taka jest norma żywieniowa dla dzieci po 5 miesiącu.... 10-20 gram dziennie, nie więcej :/ Nie wiem, jakie kontrole jakości przechodzą producenci warzyw i owoców dla Gerbera czy Hippa, ale wiem, jakie kontrole jakości mają producenci mięsa dla McDonald'sa i nie sądzę, żeby jedzonka dla dzieci miały słabsze - a te dla Maca są naprawdę wyśrubowane. A z bananami to ci powiem, że do słoiczków są specjalnie sprowadzane, bez chemii i dojrzewają w szklarniach, a nie pod lampami UV :/ To samo z innymi owocami. Przyjrzyj się jabłkom w hipermarkecie, błyszczą się jak gwiazdki, tyle na nich i w nich chemii :/ Tak samo kurczak do słoiczka musi pochodzić z wolnego chowu, a nie nafaszerowany antybiotykami z fermy. Poza tym nie sztuką jest ugotować dziecku zupkę z dużą ilością mięsa, bo nie tyle tego mięsa dziecko w danym wieku potrzebuje. Słoiczki zapewniają odpowiednią ilość białka, tłuszczu i węglowodanów. A to, ze dodają wit. C, to dla mnie plus. Poza tym piszesz, ze po roku dzieci będą jadły wszystko - oczywiście, ze tak. Ale po roku bedą też jadły cytrusy - dlaczego nie dajesz swemu dziecku od razu? Dlaczego nie nakarmisz go jajkami już dziś, tylko z tym czekasz? Taki argument do mnie nie przemawia, ze skoro po roku wszystko, to już teraz chemia im nie zaszkodzi :/
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry