Kiriam pasję,to ma nieziemska Twój małzonek,ale jak piszesz przynajmniej jest w domu,ni liczac tych wyjazdów,no ale cóż nie mozna mieć wszystkiego. Mój były z którym spędziłam 9lat miał psję wędkowania,więc więcej go nie było jak był w sezonie,a ja nie podzielałam jego pasji,więc było nie ciekawie,a tak teraz wolę żeby mój obecny grał w te swoje durnoctwa,ale mam go przy sobie:-)
agathe życzę wytrwałości dla męża i dobrze,ze się opamiętał,a sprzatania to ci zazdroszczę,u mnie z tym ciężko,jak sama nie posprzatam,to dla niego jest zawsze czysto,a ja oczywiście wymyślam
Lucyann mi też co raz gorzej się porusza i czasem nic prawie nie zrobiłam,a zmęczona jestem jak bym przekopała kilometr rowu:-),załatw szybciutko w pracy i będziesz miała spokój,mi juz by się nie chciało wracać do swojej w takim stanie,ale wydaje mi się,ze raczej zdażyłam pokończyć wszystko,bo nie zawracają mi głowy,a mój M tylko przychodzi i mówi,ze się o mnie pytają,jak się czuję i wogóle (bo pracujemy w jednej firmie),a jak on to znosi,to nikt go biednego nie pyta:-

-)