reklama

Listopad 2011

Ewa87 -gratulje zdrowego bobika.

Wlasnie wyczytalam ,na stronie szpitala ,ze trzeba wziac ze soba cos do jedzenia bo do porodu potrzeba energi.. Kolejny raz w tym kraju rece mi opadaja..

Jak ja szłam rodzić do szpitala w UK to też to przeczytałam na ich ulotce ale to nie dlatego że nie dają nic do jedzenia tylko najczęściej kobiety zaczynają rodzić w nocy a wtedy kuchnia jest zamknięta. Na porodówce mają za to toster i czajnik więc każda świeżo upieczona mamusia niezależnie od pory dostaje tościki z dżemem i herbatkę.
Masz może jakąś koleżankę która tam rodziła? W ten sposób dowiesz się więcej.

ponko a nie myslisz o zaplaceniu poloznej za opieke przy porodzie zamiast szpitala prywatnego? Cena o wiele nizsza bedzie niz takie 6 tys. zl. ;) a najwazniejsze jest wlasnie to aby porod prowadzila jakas dobra polozna a nie taka co olewa wszystko.
W szpitalu w ktorym chce rodzic opieka poloznej to koszt ok 500-700zl, a oplacenie lekarza do porodu to ok 1000zl. Natomiast wiem tez ze jesli nie umuwie sie z nikim wczesniej to w trakcie porodu tez moge poprosic o dodatkowo platna pomoc tej poloznej ktora bedzie akurat na zmianie i wtedy dac w "łapę" ze 200zl za te kilka godzin pomocy poloznej.

Jak was tak czytam to włos mi się jeży na plecach! Nie mogę sobie nawet wyobrazić co czujecie idąc rodzić do takiego szpitala w którym z założenia trzeba za wszystko płacić.
Ja miałam osobną salę z położną tylko dla mnie (o odprężającej muzyce i wannie nie wspomnę) i choć nie widziałam lekarza na oczy wiedziałam że zajmuje się mną najmilsza i najodpowiedniejsza osoba jaką mogłam sobie wymarzyć i do tego za darmo. Nigdy nie chciałabym rodzić w PL bo wiem że nie byłoby to piekne tylko upokarzające przeżycie!
Co w takim razie mają kobiety których nie stać na luksus położnej która z założenia powinna opiekować się rodzącą cały czas?! Do tego te upokarzające teksty o których opowiadały mi koleżanki!
Po prostu nie chce się wierzyć!
 
reklama
Winki moja koleżanka rodziła w Norwegii, pojechała tam w 6 stym miesiącu ciąży, więc nie miała zbyt dużo czasu żeby sie nauczyć języka, dowiedziec czegokolwiek o porodach. Ale była baaaaaaaaaardzo zadowolona, mówiła, że opieka w ciąży średnia, za to opieka medyczna w czasie porodu rewelacyjna. Dostała wszystko dla Małej po porodzie tzn pampersy,chusteczki,kremy....to było trzy lata temu... z tego co piszesz, to podobnie jest w Anglii, wszyskim zajmuje sie położna. Ja jakos spokojnie do tego podchodzę, bo skoro tyle kobiet rodzi i wszystko jest ok to czemu u mnie miałoby być inaczej. Jeśli chodzi o jedzenie to trzeba mieć ze sobą prowiant albo liczyć na automat z kanapkami.
ja w pierwszej ciąży miałam MIEĆ położną, która miała być przy moim porodzie, ale tak to sie wszytsko potoczyło, że nie przyjechala, a jak dzwoniłam do niej z porodowki to miała wyłączony telefon. Później na drugi dzień cieszyłam sie, że tak sie stało, bo i tak urodziłam zdrowe Bejbi i zaoszczedzilam duuuuuuuuuuuużo pieniędzy.

Ewa87 cieszę sie, że u was wszystko wporządeczku i z Dzidzią w brzuszku, i z Kacperkiem. Jacie Kacper waży wiecej od mojego. Moj ma 2 i 4 miesiacy i wazy 13,4, ale jest wysoki bo ma 94 cm. za to z jedzeniem muszę za nim mocno biegać :-(
 
Ostatnia edycja:
Masakra, jakie ceny, w takich chwilach cieszę się, że pracuję w szpitalu i mam takie rzeczy za darmo, bo też bym poszła dawno z torbami, Kati, może faktycznie znajdź jakiegoś gina na nfz tylko po to żeby wypisywał skierowania, dużo moich koleżanek tak robi.

Sabrina, jak tam, pisałaś do adminki o nasz wątek prywatny, czy na razie odkładamy temat?
Byly rozne opinie na temat watku prywatnego i padlo pare propozycji o tym zeby sie jak na razie wstrzymac z tym,zebysmy do momentu zalozenia takiego watku np.lepiej sie poznaly i zebysmy nabraly wiekszego zaufania do wszystkich :tak: wiec ja nadal czekam co robic z zalozeniem tego watku,wiec jesli wiekszosc sie zdecyduje to wtedy bede pisac do adminki :-D

Ewa gratulacje udanej wizyty :-D
winki ja takze jak na razie nie wybiegam zbytnio do przodu i nie mysle jeszcze o porodzie,wiem jedynie ze bede rodzic w szpitalu w moim miescie,do szpitala mam jakies 5minutek samochodem a na pieszo jakies 15-20, i to jest jak na razie wszystko co wiem o porodzie,a co do poloznej to ja wszystkiego sie dowiem jak bede miec obchodne po oddziale polozniczym :-D na razie tez nie chce zbytnio o tym myslec bo jeszcze mamy sporo czasu :-D
 
Oj dziwczyny,
Od trzech dni mam czas na kompa póznym wieczorem i jedyne co mi się udaje to doczytac co u was i .....zasypiam
Widziałam że wkoncu się odezwała andrzelika. Witaj kochana, teraz leż i nie marudz że bałagan, musisz się do tej sytuacji przyzwyczaić. mój wczoraj ochoczo zadeklarował, że mieszkanie posprząta, a ja dzisiaj wstaję a tu trzeba po nim poprawiać:rofl2:, ale się przemogłam i odczekam do jutra z tym poprawianiem. niestety w naszymk stanie, zwłaszcza z kompikacjami, musimy się nauczyć byc wyręczaną w obowiązkach, nawet jesli nikt tak jak my nie wypucuje chaty, czy ugotuje.

dałyscie mi do myslenia z tymi wózkami, czy naprawdę potrzebuję takiego 3 w 1, co prawda u nas zimy nie ma, ale sama się zastanawiam na ile mi ta gondola wystarczy.
Mart- powierz mi, oprócz tego że buzz sprawiał ci kłopoty na 3 kółkach, jakie są twoje wrażenia, wydaje mi się ze jest dosc lekki i wersja z 4 kółkami się sprawdzi.
Poza tym myslę nad wózkiem "Neo Concord" widziałam taki raz na lotnisku, ma dwa kółka większe i dwa mniejsze, wyglądał zgrabnie, mały zwinny lekki, potem w necie mi się ten buzz spodobał. Powiedz mi jak ci się w nim sprawdziła sama spacerówka?

Ewa- cieszę się ze wszystko ok.
Moja wizyta w piątek

Pozdrawiam wszystkie bez wyjątku
 
Dzien dobry szanowne panie z deszczowej Szwecji.
Ponko na maxa zdziwila mnietwoja lekarka ,ze w 15 tygodniu nie chciala ci zrobic usg. to po co tam poszlas? Ja byn zmienila lekarza bez wahania.
Andrzelika kobieto ,ale nam wszystkim stracha napedzilas. Lez ,czytaj ,ogladaj seriale, pozycz od kogos laptopa moze. Pewnie ci sie poprawi i bedziesz mogla funkcjonowac normalnie ,a jak nie to nie ma zmiluj -lezysz do listopada. Ja jednak mysle ,ze warto.

Och zazdroszcze wam dziewczyny kopniakow ,motylkow itd. U mnie narazie cisza.
Ale tak myslalam sobie wczoraj w lozku. Kto i na jakiej podstawie powiedzial ,ze dziecko nie lubi podgladania usg. Ze niby czuje sie jak samotny czlowiek na plycie lotniska. Skad ktokolwiek ,mialby o tym jakiekolwiek pojecie. Niestety nie pamietamy naszego zyci plodowego ,wiec nikt ,nigdy nie mogl przekazac jakichkolwiek info na ten temat. A teksty typu " Pamietaj ,maluszek nie lubi byc podgladany" ,sa wziete znikad ,a my je tylko tak przekonywujaco powtarzamy. USG to ultradzwieki. Same wiecie ,ze dzwieku sie nie czuje ,szczegolnie w takiej czestotliwosci jak ultradziek. Ja mysle ,ze nasze maluszki nie maja pojecie ,czy je podgladamy ,czy nie.

Moze ,to tylko moje wymysly...

ja mysle ze bardziej niz o ultradzwieki chodzi o to ze ktos nam jezdzi czyms po brzuchu, co powoduje ze dziecko odczuwa ten ruch z zewnatrz i sie zaczyna wiercic bo mu moze byc niewygodnie:)

Hej dziewczyny, ja dzisiaj po baaaardzo stresującej nocy. Cały dzień był fantastyczny. Po tej głupiej wizycie i decyzji o zmianie lekarza byłam z przyjaciółką na kawie, zrobiłam dobry obiadek, A. wrócił z pracy zadowolony, że możemy zjeść razem, potem wpadło znajome małżeństwo, kobitka w siódmym miesiącu, więc było zabawnie.
A kiedy wyszli... w łazience zauważyłam plamienia. Mój A. kładzie się już spać, a ja do niego tylko "ubieraj się, jedziemy do szpitala". Starałam się być jak najbardziej spokojna, jak tylko się oczywiście dało w takiej sytuacji. Potrzymali mnie tam godzinkę, a lekarz powiedział, że to takie chwilowe i najprawdopodobniej spowodowane pobieraną rano cytologią. A ja w szoku. Jak lekarz może nie uprzedzić pacjentki W CIĄŻY, że coś co robi może spowodować plamienia????? To była moja druga cytologia w życiu, skąd miałam mieć jakiekolwiek doświadczenie w tym temacie (zwłaszcza, że lekarz który ją robił rok temu też nie był bardzo kompetentny, to była u niego pierwsza wizyta i zdecydowanie ostatnia). Lekarz w szpitalu zrobił mi USG, posłuchałam bicia serca maluszka (bardzo mnie to uspokoiło) i ok. 1:00 wróciliśmy do domku zadowoleni, że to fałszywy alarm.
A, się wkurzył nieźle, powiedział, że mam napisać skargę na tę kobietę, bo tylko mnie stresuje zamiast pomagać w czymkolwiek.

Z resztą na jutro się już umówiłam do innego lekarza, z tej samej przychodni, wypytam się o wszystko (czy np. jest infekcja grzybiczna która była miesiąc temu - wczoraj nie dostałam na to pytanie odpowiedzi), poproszę o USG jeśli będzie w gabinecie i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Dziękuję Wam wszystkim za miłe słowa i porady, naprawdę podniosłyście mnie wtedy na duchu :tak:

ponko wspolczucia z przezyc, ale ja bym sie tak na pania doktor nie bulgotala. Mnie tez nigdy gin nie informowal ze moge krwawic po cytologii:) z reszta to moze byc jedna z przyczyn ale niekoniecznie jedyna:) Ale co do zmiany lekarza to jestem za, po co masz miec gburowata babe i sie denerwowac:)

Ja z cyto nigdy nie mialam klopotow, moze ta Twoja gin malo delikatna jest. Moj gin to jest taki delikatny ze jakby mogl to by nie dotykal:D
 
Hej dziewczyny, ja dzisiaj po baaaardzo stresującej nocy. Cały dzień był fantastyczny. Po tej głupiej wizycie i decyzji o zmianie lekarza byłam z przyjaciółką na kawie, zrobiłam dobry obiadek, A. wrócił z pracy zadowolony, że możemy zjeść razem, potem wpadło znajome małżeństwo, kobitka w siódmym miesiącu, więc było zabawnie.
A kiedy wyszli... w łazience zauważyłam plamienia. Mój A. kładzie się już spać, a ja do niego tylko "ubieraj się, jedziemy do szpitala". Starałam się być jak najbardziej spokojna, jak tylko się oczywiście dało w takiej sytuacji. Potrzymali mnie tam godzinkę, a lekarz powiedział, że to takie chwilowe i najprawdopodobniej spowodowane pobieraną rano cytologią. A ja w szoku. Jak lekarz może nie uprzedzić pacjentki W CIĄŻY, że coś co robi może spowodować plamienia????? To była moja druga cytologia w życiu, skąd miałam mieć jakiekolwiek doświadczenie w tym temacie (zwłaszcza, że lekarz który ją robił rok temu też nie był bardzo kompetentny, to była u niego pierwsza wizyta i zdecydowanie ostatnia). Lekarz w szpitalu zrobił mi USG, posłuchałam bicia serca maluszka (bardzo mnie to uspokoiło) i ok. 1:00 wróciliśmy do domku zadowoleni, że to fałszywy alarm.
A, się wkurzył nieźle, powiedział, że mam napisać skargę na tę kobietę, bo tylko mnie stresuje zamiast pomagać w czymkolwiek.

Z resztą na jutro się już umówiłam do innego lekarza, z tej samej przychodni, wypytam się o wszystko (czy np. jest infekcja grzybiczna która była miesiąc temu - wczoraj nie dostałam na to pytanie odpowiedzi), poproszę o USG jeśli będzie w gabinecie i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Dziękuję Wam wszystkim za miłe słowa i porady, naprawdę podniosłyście mnie wtedy na duchu :tak:

Doskonale wiem co czułaś i szczerze współczuję... ja też się uspokoiłam, jak mi zrobili wczoraj USG i usłyszałam serduszko ( a pierwszy raz słyszałam... :-))... i widziałam jak maleństwo skacze i kopie nóżkami... (a wykop ma... :-p) i co chwila oglądam filmik, który nam Pan doktor nagrał... :-p

Mój K. jak zobaczył filmik wczoraj po drugiej zmianie to nawet go zęby przestały boleć... :happy: (bo nie pamiętam czy mówiłam, że zegar do wesela coraz głośniej tyka... a ten boroczek ma pod 3 zębami torbiele i to przednimi... i po ścianach chodzi... czekając na leczenie...)
 
A mnie właśnie prawie zawsze uprzedzał, choć bywa czasem roztargniony. Mam nadzieję, że nie będę musiała mieć w ciąży robionej cytologii, chyba miałam nie dalej niż 1,5 roku temu.
A co do usg, to myślę, że mogłoby być szkodliwe, gdybyśmy robili je kilka razy w tyg i używalibyśmy dopplera, czyli funkcji obrazującej przepływ krwi w naczyniach (silniejsze fale ultradźwiękowe),a tak to nie sądzę, że możemy maluszkowi zaszkodzić.
Ciekawe na marginesie czy rzeczywiście na tym etapie czuje to nasze "gniecenie" naszego brzuszka:sorry:
 
ponko współczuję przezyć. Ja do kobiet ginekologów się zraziłam i unikam jak ognia. są bardzo niedelikatne, przynajmniej te z ktorymi miałam przyjemność

Mój K. jak zobaczył filmik wczoraj po drugiej zmianie to nawet go zęby przestały boleć... :happy: (bo nie pamiętam czy mówiłam, że zegar do wesela coraz głośniej tyka... a ten boroczek ma pod 3 zębami torbiele i to przednimi... i po ścianach chodzi... czekając na leczenie...)

Fajnie miec taki filmik. mam nadzieję, że do wesela zdążycie z leczeniem i serdecznie współczuję. musi okrutnie boleć

Angun, podobno czuje i jak się gwałtownie dotknie brzucha to odskakuje. Pamiętam na wizycie z chłopakami w ok 12tc lekarz obudził mojego spioszka dotykając brzucha
 
Tak was czytam ,ze juz wybieracie szpitale ,i polozne przy porodzie. Troche tego nie rozumiem. Jak nie zaplacicie poloznej to jej tam nie bedzie? A lekarz wiadomo ,pojawi sie od razu jak tylko jakies komplikacje sie pojawia.
Ja nie mam wyjscia. W miescie gdzie mieszkam ( Malmö- 3 miasto w Szwecji- 200 000ludz)- jest jeden szpital. Fakt ,ze ogromny ,ale jeden. Jest to najwiekszy szpital na poludniu Szwecji. No i oczywiscie oddzial polozniczy jest jeden. Ale tu nie ma zmiluj. Idziesz i na kogo trafisz ten odbiera porod. Oczywiscie polozna ,bo lekarze ,to w tym kraju ciala ulotne i ich sie prawie nie widuje. Nie mam pojecia czy cos musze miec, czy cos daja. Chyba zaczne sie kolezensko orientowac. Ale kochane my mamy srednio jeszcze pol roku, wiec duuuuuuuuzo czasu.
Wlasnie wyczytalam ,na stronie szpitala ,ze trzeba wziac ze soba cos do jedzenia bo do porodu potrzeba energi.. Kolejny raz w tym kraju rece mi opadaja..
winki u mnie było zwiedzanie porodówki i wszystkiego na miejscu się dowiedziałam więc może warto zapytać położnej czy u was też tak jest :tak: ,a co do lekarza to ja w czasie porodu widziałam go 2 razy w sumie przez ok 5 minut , bo raz mi zmierzył rozwarcie a drugi raz przyszedł z vacum i wyciągnął małego ,ale położne super :-)
Dla mnie większym problemem jest gdzie na wakacje pojechać, żeby nie było za gorąco, ale też nie nudno (nie lubię siedzieć w hotelu pod palmą nad basenem, bo przez 2 tygodnie to można się zanudzić na śmierć). My nurkujemy, ale niestety ja teraz nie mogę :(
Macie jakieś propozycje wyjazdu? chciałam jechać na 2 tygodnie do Włoch, wynająć samochód na miejscu (żeby z PL taki kawał nie jechać) i pozwiedzać Toskanię itp, ale chcemy jechać w lipcu i chyba będzie za gorąco na mój stan. Nie mam pomysłu gdzie jechać...
nie polecam gorących krajów na tym etapie , dla mnie pobyt w pl był dużą udęka , w tym roku sobie odpuszczamy wakacje ale mamy zamiar wybrać się po Norwegii camperem ,bo jest co oglądać i na szczęście jest gdzie się zatrzymać ,bo jest ogrom parkingu do tego przeznaczonych :-)
Winki moja koleżanka rodziła w Norwegii, pojechała tam w 6 stym miesiącu ciąży, więc nie miała zbyt dużo czasu żeby sie nauczyć języka, dowiedziec czegokolwiek o porodach. Ale była baaaaaaaaaardzo zadowolona, mówiła, że opieka w ciąży średnia, za to opieka medyczna w czasie porodu rewelacyjna. Dostała wszystko dla Małej po porodzie tzn pampersy,chusteczki,kremy....to było trzy lata temu... z tego co piszesz, to podobnie jest w Anglii, wszyskim zajmuje sie położna. Ja jakos spokojnie do tego podchodzę, bo skoro tyle kobiet rodzi i wszystko jest ok to czemu u mnie miałoby być inaczej. Jeśli chodzi o jedzenie to trzeba mieć ze sobą prowiant albo liczyć na automat z kanapkami.
ja w pierwszej ciąży miałam MIEĆ położną, która miała być przy moim porodzie, ale tak to sie wszytsko potoczyło, że nie przyjechala, a jak dzwoniłam do niej z porodowki to miała wyłączony telefon. Później na drugi dzień cieszyłam sie, że tak sie stało, bo i tak urodziłam zdrowe Bejbi i zaoszczedzilam duuuuuuuuuuuużo pieniędzy.
dokładnie tak jest ,też rodziłam w NO i jak słyszę historie koleżanek z PL porodówek to aż mi się włos jeży na głowie ,a tutaj sama na sali porodowej ,dla męża wypasiony fotel skórzany , radio z cd gdzie można swoją muzykę włączyć , superancka wanna z której wogóle wyjść nie chciałam :-) bo tak mi było dobrze ,a oprócz ubrań na wyjście to miałam swoje tylko szczoteczkę do zębów i do włosów ,szlafrok i pantofle ,reszta jest na miejscu :tak:
ponko współczuję przezyć. Ja do kobiet ginekologów się zraziłam i unikam jak ognia. są bardzo niedelikatne, przynajmniej te z ktorymi miałam przyjemność
oj też mam złe wspomnienia związane z panią gin :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:
 
reklama
hej kochane ale wymęczona wróciłam z pracy - rano szok po badaniu krwi tzn po cenie za badanie cięzko mi to prztrawić - ale to ten chory system nfz. miałam lekarke z nfz i mogłabym do niej pójść ale głupio mi było że zmieniłam lekarza a teraz ide do nie po skierowanie ,bym się zle czuła wobec niej już zapłaciłam jestem lżejsza o 320 zl i musze żyć dalej :))) kolejna rzecz która mnie wykończyła- koleżanka z pracy opowiadająca jaki fatalny poród miała jak ciężko było itp, tak mnie wykończyła że zaraz idę w kimke (jak można tak stresować ciężarna?? co ma być to będzie)
ponko i widzisz jak poczytasz wszystko się klaruje na temat lekarzy, głowa do góry będzie napewno dobry a Ty zadowolona ;)
ja też ruchów nie czuję ale jakoś to mnie nie martwi, bo są 2 opcje alba one są a ja tego nie poznaje, i bardziej prawdopodobna że jeszcze trochę za wcześnie bym to czuła w pon.idę do gin i się dowiem wszystkiego.
co do porodów mąż mi zapłaci za położna by mnie tak nie męczyli ponoć tam gdzie mam rodzić jest na ''górze'' 25 lat doświadczenia i wszystkich zna w szpitalu wiec jestem spokojna. lekarza wrazie w też mam w tym samym szpitalu
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry