reklama

Listopad 2011

Pepsi - &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&!!! Będzie dobrze, kochana! Wtorek tuż tuż!

Aneczka - trzymam kciuki za rozpoczęcie akcji!


Dziewczyny, ile Wam maluszki spały zaraz po porodzie? Nam Mia śpi cały dzień, generalnie mało oczka otwiera...
 
reklama
mery-beth Moja Tosina też śpi non-stop, tylko je i śpi...Oczka otwiera jedynie podczas przewijania i kąpieli:tak:

pepsi Trzymam mocno &&&&&, doskonale wiem co czujesz bo równy tydzień temu przeżywałam to samo...Jeszcze chwila i będziesz tulić dzidzię:-)
 
A mój Filip nie śpi wcale :-D Nie, no żartuję, dzisiaj ładne 3h przespane na zakupach (jeeej, mogłam sobie nawet kupić spodnie i to mniejszy rozmiar niż przed ciążą :szok:) a teraz śpi od 1,5h. Zaraz po porodzie spał jak suseł, musiałam go wybudzać na karmienia. Potem wybudzał się co 2-3h do karmienia ale potem zaraz spał. Teraz ostatnio nie spał prawie w ogóle, ale chyba się polepsza, dzisiaj wyraźna pozytywna zmiana :-)
 
Pepsi to trzymamy mocno kciuki za wtorek :-) właśnie sie zastanawiałam czy wrócisz czy już Cie tam zostawią.

Winki no wbrew pozorom jeszcze parę nas jest. Chłopcom sie z reguły nie spieszy. Ty chociaż w miarę aktywnie spedzasz ten czas. Ale teraz to już może być w każdej chwili, wiec spokojnie.

Mikado tez mam termin na wtorek, we wtorek mam spotkanie z położną, ale pewnie wyznaczą mi nastepną wizyte za dwa tygodnie i tyle :tak:

ja dziś cały dzień relaks - a teraz słucham czkawki Malutkiej.

Dziewczyny tylko Wam pozazdrościć takich śpioszków Malutkich, ale Wy też musicie powoli dojść do siebie po porodzie.
 
Kachutka, Ponko, Margana - dziękuję! Mia śpi cały dzień, a pod wieczór zaczyna się płacz... :-( Właśnie ją mój M. jakoś uspokoił tuląc, dając palec do ssania, ale pewnie jeszcze nam zapłacze... :sorry2: Przeraża mnie trochę, jak nam pójdzie przyzwyczajanie jej do spania w swoim łóżeczku. No, ale dopiero pierwszą noc w domku spędziliśmy, więc zobaczymy.
 
Mary-beth, nie martw się, każdej z nas powoli idzie przyzwyczajanie się do roli mamy, a i nasze maleństwa są zupełnie w innym świecie nich dotychczas, więc pewnie chcą być blisko tego, co znały dotychczas. Pierwsze dziecko to zawsze wyzwanie, ale trzymam kciuki i wierzę, że wszystkie damy sobie radę.

Ja jestem szczęśliwa,że udało nam się dzisiaj zorganizować sobie jakoś dzień. Filip śpi jak aniołek od 2 godzin i muszę przyznać, że odetchnęłam z ulgą, bo wiem, że wszystko wraca do normy. Ale do jego łóżeczka pewnie przez parę dni jeszcze go nie włożę, chyba muszę posprawdzać, czy chęć na cyca 24/7 nie pojawi się zaraz znowu :-p

Mój A. zrobił na obiad przepyszne kotlety i smażone pomidorki, aż palce lizać. Pierwszy raz od porodu zjedliśmy obiad przy stole, a nie na łóżku, karmiąc małego i oglądając anime :-D
Jeśli tak będzie dalej, to całkiem nieźle sobie będę radzić, może nawet uda mi się pouczyć do kolokwium na przyszły tydzień ;-)

A teraz czekam aż mi się szałwia zaparzy (muszę pozbyć się nadmiaru mleka w piersiach) i obczajam oferty zimowych szaleństw, bo postanowiliśmy nie rezygnować z nart w tym roku, tylko zabrać dziadków ze sobą (dziadek uwielbia narty a babcia jeździć nie może, to się z chęcią Filipkiem zaopiekuje). Pojedziemy tam, gdzie rok temu, skąd wróciliśmy już we trójkę :-) Aaah, jak ten czas szybko leci.

A Wy dziewczyny rodzicie w końcu, czy nie? :-D Weekend jest, czas, żeby któraś zawitała na porodówce :-D:-D
 
Kachutka, Ponko, Margana - dziękuję! Mia śpi cały dzień, a pod wieczór zaczyna się płacz... :-( Właśnie ją mój M. jakoś uspokoił tuląc, dając palec do ssania, ale pewnie jeszcze nam zapłacze... :sorry2: Przeraża mnie trochę, jak nam pójdzie przyzwyczajanie jej do spania w swoim łóżeczku. No, ale dopiero pierwszą noc w domku spędziliśmy, więc zobaczymy.

Jak byłyśmy w szpitalu mała spała cały czas, na karmienie kazano mi ją budzić co 3 godziny, raz przegapiłam i po 4 nie mogłam jej pół godziny obudzić i nakłonić do jedzenia, potem dostałam reprymendę że dziecko za dużo spadło na wadze, że pewnie mam za mało wartościowy pokarm albo źle karmię i jak tak dalej będzie to jeszcze dłużej zostaniemy w szpitalu. Zamiast sprawdzić jak jest z tym moim mlekiem albo chociażby czy dobrze prystawiam, musiałam chodzić ją ważyć przed i po jedzeniu żeby zmierzyć w ten sposób ile zjada. Raz ją chyba źle zważyły i wyszło tyle co nic po pół godzinnym ssaniu no i reprymendy c.d.

reasumując, po porodzie tylko i wyłącznie spała, teraz w dzień (od 7, 8) do popołudnia (13-15) prawie wogóle nie śpi tylko ciągle ssie cyca, potem zaczyna sesje 2-3 godzinnego spania, kolejne są 3-4 godziny
 
A nasza Natalka jeszcze ani razu nie spała z nami. Jakos sobie tego nie wyobrazam

A generalnie to potrafi byc najedzona, przewinieta i ryczec nie wiadomo czemu:baffled: Pol dnia potrafi marudzic. A od jakis kilku dni ma tak, ze marudzi okropnie wieczorami od 22.00-23.00 tak do 1.00-2.00, a potem potrafi spac do 6.00-7.00.

Zazdroszcze Wam tych spioszków.
 
reklama
Mary-beth, nie martw się, każdej z nas powoli idzie przyzwyczajanie się do roli mamy, a i nasze maleństwa są zupełnie w innym świecie nich dotychczas, więc pewnie chcą być blisko tego, co znały dotychczas. Pierwsze dziecko to zawsze wyzwanie, ale trzymam kciuki i wierzę, że wszystkie damy sobie radę.

Ja jestem szczęśliwa,że udało nam się dzisiaj zorganizować sobie jakoś dzień. Filip śpi jak aniołek od 2 godzin i muszę przyznać, że odetchnęłam z ulgą, bo wiem, że wszystko wraca do normy. Ale do jego łóżeczka pewnie przez parę dni jeszcze go nie włożę, chyba muszę posprawdzać, czy chęć na cyca 24/7 nie pojawi się zaraz znowu :-p

Mój A. zrobił na obiad przepyszne kotlety i smażone pomidorki, aż palce lizać. Pierwszy raz od porodu zjedliśmy obiad przy stole, a nie na łóżku, karmiąc małego i oglądając anime :-D
Jeśli tak będzie dalej, to całkiem nieźle sobie będę radzić, może nawet uda mi się pouczyć do kolokwium na przyszły tydzień ;-)

A teraz czekam aż mi się szałwia zaparzy (muszę pozbyć się nadmiaru mleka w piersiach) i obczajam oferty zimowych szaleństw, bo postanowiliśmy nie rezygnować z nart w tym roku, tylko zabrać dziadków ze sobą (dziadek uwielbia narty a babcia jeździć nie może, to się z chęcią Filipkiem zaopiekuje). Pojedziemy tam, gdzie rok temu, skąd wróciliśmy już we trójkę :-) Aaah, jak ten czas szybko leci.

A Wy dziewczyny rodzicie w końcu, czy nie? :-D Weekend jest, czas, żeby któraś zawitała na porodówce :-D:-D

Ponko - dziękuję, kochana! Mi po prostu serducho pęka jak Mia płacze, a ja nie wiem, czemu... :-( No i jeszcze to karmienie... Najważniejsze jest, by niunia nie głodowała, ale chciałam ją karmić piersią... :sad: W każdym razie właśnie się rozdarła drugi raz tego wieczoru i M. ją jakoś uspokoił. Pewnie jeszcze będzie dziś płakała zanim zaśniemy. Ale na pewno damy radę! Powodzenia na kolokwium!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry