reklama

Na imię mi BUNTOWNIK

reklama
reklama
Jula ostatnio wymysla jak może, żeby tylko nie robic tego co akurat w danym czasie powinno sie robić. Przykład:
1. kolacja. Zaczynam ją karmić (bo zwykle ja to robie, moj M. tego nielubi robic). Pierwsze kesy po czym Julka dzre sie wniebogłosy: "kaka, kaka". Po chwili przychodzi M. zaczyna ja karmić, dwa kesy i "mama, mama" i zwykle tak wkołko
2. Kapiel. jak juz uda sie ja do wanny wrzucić i zaczynam ja myc to oczyiscie zaczyna sie wydzieranie gabki z reki z krzykiem "kaka, kaka". Wiec M. musi przyjsc zeby ja umyć. jednak po kilku chwilach znowu pałeczkę (czyt. gabke, szczoteczke do zebów) musi żęąć mama.
Toż to mozna oszalec i zwariować - dwa w jednym. Rób człowieku co chcesz i tak nic nie pomaga. Zostalismy razem we dwójke owinięci wokół jej małego paluszka.
aha no i doprawoadzające mnie do szału :angry:tupanie nogami jak cos nie po jej myśli w dalszym ciagu obecne w naszym zyciu, nie moge tego wytępić:crazy:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry