Ja mam inny kłopot, Dziewczyny, i może któraś z Was mi pomoże... Wczoraj przy wysiadaniu z samochodu złapał mnie silny skurcz z prawej strony: od pachwiny, przez macicę aż do sromu. Jak się nie ruszałam, to nie bolało, ale jak tylko próbowałam wyjąć z auta prawą nogę -ból nie do wytrzymania. W końcu jakoś wysiadłam i potem już było ok. Normalnie chodziłam, ból przeszedł. Żadnych problemów później nie miałam, żadnych skurczy czy plamień. Oleńka się ruszała. Ale ostatnio troszkę mnie brzuszek pobolewa. Lekarz powiedział, że to przez to, że Dzidzia się rozpycha i naciągają się wiązadła podtrzymujące macicę. Wy też tak macie?
Dzisiaj się trochę martwię, bo choć skurcz nie powrócił, mam wrażenie, że Maleństwo mniej aktywne. Trochę się rusza, ale mniej niż zwykle. Dzwoniłam do lekarza i powiedział, że to był raczej skurcz mięśni, nic wspólnego z moją córuchną i że powinnam brać magnez, żeby skurcze nie wróciły, bo to pewnie jego niedobór. Mówiłam, że mniej jest dzisiaj aktywna, ale powiedział, że dobrze, że się rusza. Nie wydawał się zbytnio przejęty, więc domyślam się, że to nic poważnego, ale jednak pewien lęk jest... Czy któraś z Was miała może takie doświadczenia??